Przełom kwietnia i maja to dla rodziców trzylatków prawdziwy horror. Rozpoczyna się coroczna batalia o wolne miejsca w stołecznych przedszkolach. Niestety już dziś wiadomo, że nie każdy mały warszawiak zostanie przedszkolakiem. – Już nie po raz pierwszy miasto nie potrafi sobie poradzić z własnymi maluchami – mówi Paweł Nowak, który bezskutecznie próbował zapisać syna do jednego z publicznych przedszkoli na Białołęce.