updated 12:15 PM CEST, May 24, 2018
A+ A A-

Co dalej z mediami w Polsce?

  • Napisane przez Dariusz Kotara
  • Dział: Biznes
Wyróżniony Fot.: pixabay.com Fot.: pixabay.com

Przy okazji głośnego newslettera wysłanego przez prezesa Ringer Axel Springer, właściciela m.in. portalu Onet czy gazety Fakt, wrócił temat dekoncentracji mediów i ich repolonizacji. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego chce jeszcze przed wakacjami przedstawić projekt stosownej ustawy. Zdania ekspertów, co do samego pomysłu są jednak podzielone.

- W prasie regionalnej i lokalnej doszło do nadmiernego monopolu trzech koncernów, to jest realny problem - mówił w niedzielę w PR24 wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin. Według jego słów resort przygotowuje właśnie projekt ustawy o „dekoncentracji mediów”. W swojej wypowiedzi przyznał też, że może ona skończyć się repolonizacją.

Krzysztof Przybył, Prezes Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego „Teraz Polska” na swoim blogu już kilka tygodni temu pisał o potrzebie wypracowania odpowiednich przepisów, ale tylko w drodze konsultacji. - Polski rynek mediów zasługuje na dobre, rozsądne regulacje. Ale nigdy, w żadnym kraju takie regulacje nie powstają za urzędniczym biurkiem, lecz są mozolnie wypracowywane w drodze konsultacji. Polecam to pamięci obu stron sporu – zaapelował na swoim blogu.

Trzeba jednak pamiętać, że projektu jeszcze nie ma, a resort kultury dopiero zapowiedział prace.

Nie wiadomo też, z jakich wzorców chciałby czerpać rząd w projekcie nowych przepisów. Wiceminister Sellin w swoich wypowiedział przywoływał przykłady Francji i Niemiec. W tych krajach rynek mediów został uporządkowany odpowiednimi przepisami, trzeba jednak pamiętać, że tam ten rynek kształtuje się od XIX wieku, a nasz kraj, szczególnie po zmianach ustrojowych na początku lat 90, nie miał takich możliwości. To doświadczeni, zagraniczni wydawcy ukształtowali nasz rynek. Kształtowanie przepisów w obecnej sytuacji jest, więc bardzo trudne.

Mecenas Piotr Schramm, z kancelarii Gessel w swoim felietonie dla RP.pl napisał, że przepisy regulujące rynki francuskie i niemieckie powstawały w zupełnie innych warunkach. Po to, aby chronić strukturę rynku z silnymi rodzimymi już istniejącymi wydawnictwami.

W Polsce silne wydawnictwa to zagraniczny kapitał.

Dlatego, że rodzimy kapitał nie mógł bądź nie chciał inwestować w tytuły, często będące na krawędzi finansowego bankructwa.

Cała operacja repolonizacji mediów może okazać się mieczem obusiecznym.

Zakładając, że obecny rząd chce tylko, żeby zagraniczne korporacje nie kreowały przekazów w swoich mediach, a sam nie będzie na nie wpływał, to nikt nie może zagwarantować, że za kilka czy kilkanaście lat, gdy inne ugrupowanie przejmie władzę, te media nie zostaną wykorzystane przeciwko opozycji. Trzeba pamiętać, że wciąż nie wiemy, jak całe przedsięwzięcie miałoby wyglądać, dlatego na razie można odnosić się tylko do wypowiedzi polityków i ekspertów rynku medialnego.

Do konsultacji z rynkowych i eksperckich zachęca też Andrzej Arendarski, Prezes Krajowej Izby Gospodarczej na łamach portalu gazetaprawna.pl - Nie wiem, czy nasi politycy wiedzą jak delikatnym biznesem są media oraz w jak trudnej sytuacji finansowej się znajdują, głównie za sprawą rosnącej konkurencji ze strony internetu. Pogrążony w kryzysie rynek mediów może nie przeżyć nieprzemyślanych zmian, a trzeba pamiętać, jak wiele miejsc pracy generuje, nie tylko w samych wydawnictwach, ale też w drukarniach czy logistyce. W tak ważnej dla całego społeczeństwa sprawie rząd powinien przeprowadzić możliwie szybko zakrojone na skalę konsultacje rynkowe i społeczne z udziałem przedstawicieli dziennikarzy, wydawców i ekspertów rynku mediów. Tylko w takiej konfiguracji możliwe jest znalezienie kompromisu, który pozwoliłby łagodnie przejść przez czekające rynek zmiany.

Warszawa