A+ A A-

Windsurfing przypomina „górę lodową”

  • Napisane przez RaportCSR.pl
  • Dział: CSR

Przedstawiamy wywiad z Pawłem Tarnowskim – zawodnikiem Sopockiego Klubu Żeglarskiego, członkiem polskiej kadry seniorów żeglarstwa. Zdobył tytuł Mistrzem Europy i Świata Juniorów 2011 i 2012, zwyciężył w Mistrzostwach Polski seniorów RS:X i juniorów FORMULA. W marcu 2012 zajął drugie miejsce w windsurfingowych mistrzostwach świata w kategorii U21 w Brazylii.

Sukcesy Pawła to zasługa ciężkiej pracy. Trenuje w kraju i za granicą. Częste wyjazdy, kosztowny sprzęt, udział w wielu zawodach nie byłby możliwy bez wsparcia sponsorów. Współpraca Pawła z Kasą Stefczyka zaczęła się już w 2009 roku. Wówczas Kasa przekazała pieniądze na zakup sprzętu windsurfingowego. Od października 2012 wsparcie obiecującego surfera kontynuuje Fundacja Stefczyka. Od trzech lat jednym z jego sponsorów jest łódzka firma ATLAS, największy polski producent chemii budowlanej.

Wiele marek buduje swój wizerunek wiążąc promocję swoich produktów ze sportami ekstremalnymi. Jak to się przekłada na promocję niewątpliwie ekstremalnej dyscypliny, jaką jest windsurfing?

Windsurfing jest rozpoznawalnym sportem ekstremalnym na świecie, na dużą skalę także w Polsce. Całe wybrzeże i wiele ludzi w Polsce uprawia ten sport. W windsurfingu olimpijskim, od lat znajdujemy się w ścisłej czołówce. Mamy medale olimpijskie i medale Mistrzostw Świata/Europy w każdej kategorii wiekowej. Windsurfing to wspaniały sport, który ma w sobie duży potencjał.

W tej dyscyplinie nie widać jednak dużych środków finansowych. Jeszcze kilka lat temu windsurfing był jednym z najbardziej rozpoznawalnych ekstremalnych sportów wodnych. Wtedy też nakłady na jego wspieranie i promocję były dużo większe. Dzisiaj kiedy polski windsurfing świętuje chwile swojej świetności myślę, że znalezienie nowych sponsorów, którym taka promocja mogłaby się opłacić, zaczyna być całkiem prawdopodobne.

Windsurfing olimpijski jest również klasą żeglarską. Bywa, że regaty rozgrywane są przy słabym wietrze, który utrudnia widowiskową rywalizację. Bardzo ważne jest też przygotowanie fizyczne zawodników, którzy często utożsamiają się raczej z profesjonalnymi sportowcami/olimpijczykami niż z ekstremalnymi windsurferami. Widać to też patrząc na firmy postrzegane jako „ekstremalne", takie jak RedBull czu Monster które raczej nie promują się poprzez windsurfing olimpijski. Ma to swoje dobre strony ponieważ firmy bardziej konserwatywne, takie jak Energa, która jest sponsorem głównym Polskiego Związku Żeglarstwa czy Volvo które wspiera juniorską kadrę narodową chętniej zainwestują długofalowo w stabilne i społecznie akceptowalne dyscypliny sportu.

Mam wrażenie, że w Polsce windsurfing jest wciąż sportem niszowym. Jak to wygląda w innych krajach? Jak z promocją windsurfingu radzą sobie związki sportowe i kluby?

Windsurfing nie jest dyscypliną niszową. Przypomina to „górę lodową". Sport, rywalizacja to wierzchołek natomiast podstawą jest cała masa ludzi uprawiających ten sport rekreacyjnie głównie na pomorzu. Kiedyś Sopocki Klub żeglarski był jednym z pionierów łączenia imprez rekreacyjnych z udziałem zawodników. Nagradzani byli ci „pierwsi", jak również amatorzy. Nic nie stoi na przeszkodzie aby organizować takie zawodu dla amatorów, blisko brzegu/mola w Sopocie.

Windsurfing jest rozpoznawalny na całym świecie, również bardzo dobrze w Polsce. Jest to stosunkowo drogi sport a uprawianie go na najwyższym poziomie jest kosztowne. Oczywiście w krajach takich Jak Grecja, Hiszpania czy Brazylia na pewno łatwiej jest trenować i wiązać z tym sportem swoją przyszłość – głównie ze względu na bardziej przyjazny klimat. Jednak Polski Związek Żeglarski bardzo dobrze wspiera swoich windsurferów, a my odwdzięczamy się dobrymi wynikami.

Główną promocją są wysokie osiągnięcia na poziomie olimpijskim. Sopocki Klub Żeglarski, do którego należę również angażuje się w promocję zawodników, dzięki którym zalicza się do najbardziej utytułowanych klubów w Polsce.

Pozyskiwanie środków na realizację celów statutowych to dla klubów sportowych jedno z największych wyzwań, a sytuacja ta dotyczy nie tylko klubów żeglarskich, ale i większości dyscyplin sportowych. Kluby finansują się ze środków budżetowych, dotacji od sponsorów oraz z przychodów własnych. Brakuje z pewnością imprez o charakterze rekreacyjnym.

Co powinno być na tym polu zmienione/zrobione aby można było mówić o efektywnej promocji tej dziedziny sportu?

Przede wszystkim większe zainteresowanie mediów, które mało poświęcają czasu dyscyplinom żeglarskim.
Jest to piękny sport, ale na pewno trudniej dostępny dla mediów niż tenis, czy piłka nożna. Nie oznacza to oczywiście, że nie jest to możliwe . Dzisiaj istnieje łatwy dostęp do przenośnych kamer, helikopterów zdalnie sterowanych, specjalnych balonów z kamerami dzięki którym można obserwować zmagania dekarzy na żywo.

Live tracking – czyli GPSy dla zawodników również usprawniają śledzenie zawodników na przykład w Internecie.
Do takiej zabawy potrzebny jest sponsor, który jest w stanie zainwestować duże pieniądze w promocję dyscypliny. Zyski są gwarantowane, lecz należy tu mówić o sporych pieniądzach, ponieważ dopiero pewna kwota pieniędzy umożliwia profesjonalną organizację zawodów, wspierania klubu czy zawodnika.

W Polsce od lat organizowane są zawody rangi międzynarodowej. Rozgrywane regaty z cyklu Ergo Hestia Cup czy Gdynia Sailing Days to doskonały przykład, że duże zawody można z powodzeniem rozegrać w naszym kraju. W ubiegłym roku do Sopotu przyjechało blisko 400 młodych deskarzy, którzy rywalizowali w Mistrzostwach Świata młodzików. Ze względu na specyfikę sportu pokazanie zawodów w atrakcyjny sposób jest jednak wyzwaniem finansowym dla organizatorów. Trudności z zaciekawieniem przeciętnego odbiorcy odbijają się na przekazie medialnym, który w ostatecznym rozrachunku ma wpływ na pozyskanie środków od sponsorów.

Czy w Polsce istnieje wsparcie finansowe dla młodych talentów wybijających się w windsurfingu w ramach strategii CSR realizowanych przez firmy? Chodzi mi o wsparcie finansowe, które nie jest związane ze strategią promocyjną poszczególnych marek, a właśnie ze społeczną odpowiedzialnością danej marki.

Dzieje się tak, ale tylko w nieznacznym stopniu. Zaledwie kilkoro zawodników jest wspieranych przez firmy w ramach CSR.
Moi sponsorzy tj. KASA STEFCZYKA i ATLAS, wspierają mnie od lat i myślę, że właśnie ich pomoc w ubiegłych latach można zaliczyć do kategorii CSR. Teraz, kiedy osiągnąłem sporo sukcesów, mój wizerunek jest stopniowo wykorzystywany do działań promocyjnych.

W Polsce niezwykle rzadko spotykane są umowy, które nie zawierają obowiązków sponsorowanego wobec sponsora dot. aspektów promocyjnych.
Nie można mówić więc o strategii CSR firm gdyż wsparta jest ona zawsze mierzalnymi korzyściami marketingowymi. Istnieje przekonanie, że interesy społeczne bardziej związane są z osobami potrzebującymi lub wybitnymi jednostkami i to właśnie w drugim przypadku można doszukiwać się wspierania młodych talentów.

 

Warszawa