A+ A A-

Coraz więcej cyfry, coraz mniej książek

Wyróżniony Coraz więcej cyfry, coraz mniej książek fot. pexels.com

Ostatnie dane przedstawione przez ministerstwo finansów o rekordowej ilości PIT-ów wysłanych w tym roku w formie elektronicznej do urzędów skarbowych w całym kraju potwierdzają tylko codzienne obserwacje o stale rosnącej popularności internetu.

Szkoda, że to medium wykorzystywane jest jednak głównie dla rozrywki, a jednocześnie „tradycyjne” metody pozyskiwania informacji i dostarczania wiedzy, jak np. książki, zdają się odchodzić do lamusa.

Tymczasem aż niemal 11,4 mln rocznych deklaracji podatkowych za 2017 r. przesłanych przez internet to - wedle oceny resortu finansów - nowy rekord e-PIT-ów.

Oznacza to bowiem, że znacząca większość spośród ponad 14 mln istniejących gospodarstw domowych w taki właśnie sposób wypełnia deklaracje podatkowe. Jeszcze rok wcześniej przesłano 9,7 mln e-PIT-ów. Podczas gdy w 2013 r. tylko 3,75 mln.

Ministerstwo zapewnia, że wzrost popularności przesyłania e-PIT-ów to przede wszystkim zasługa administracji skarbowej, która „jak co roku pomagała w szybkim i bezproblemowym rozliczeniu PIT”. A ponadto „w ramach akcji „Szybki PIT” uruchomiono m.in. punkty rozliczeń w galeriach handlowych, a urzędy skarbowe działały dłużej”.

Jednak nie ulega wątpliwości, że stały wzrost popularność przesyłania PIT-ów w formie elektronicznej to także zasługa stale rosnącej popularności samego internetu w Polsce, po części - zasługa programu 500+.

Dostępne dane GUS na ten temat potwierdzają ten trend. W ub.r. 81,8% gospodarstw domowych z co najmniej 1. osobą w wieku 16-74 lata miało w domu przynajmniej jeden komputer. Wskaźnik ten z roku na rok systematycznie zwiększa się. W 2016 r. wynosił 80,1%, a w 2014 r. – 77,1%. Podobnie wygląda to w odniesieniu do dostępu do internetu. W ub. roku dostęp ten posiadało 81,9% gospodarstw domowych; 80,4% w 2016 r., zaś w 2014 r. - 74,8%.

Według GUS „dostęp do internetu częściej posiadały gospodarstwa domowe z dziećmi niż bez nich”. Ponadto „odsetek gospodarstw z internetem większy był w miastach niż na obszarach wiejskich”, zaś „wskaźnik dostępu do internetu najwyższy był na obszarach wysoko zurbanizowanych. Taka sama prawidłowość dotyczyła wykorzystywania szerokopasmowych łączy internetowych”.
Na tym tle znacznie gorzej wypadają statystyki dotyczące czytelnictwa. Choć wypada zaznaczyć w tym obszarze rozbieżności pomiędzy danymi Biblioteki Narodowej i GUS. Według BN tylko 38% Polaków przeczytało co najmniej jedną książkę w ciągu roku, zaś jeszcze mniej, bo 9% - deklaruje czytanie rocznie przynajmniej siedmiu książek. Przy czym zaledwie 6% czyta e-booki. Nie zaskakuje, że czytelnikami książek są głównie osoby uczące się i posiadające wyższe wykształcenie, mieszkające w największych miastach.

Według GUS rocznie 57,3% osób w wieku lat 16-74 czytało książki (e-książki, bądź audiobooki); więcej - kobiety: 68,2%, mniej - mężczyźni: 45,9%). Najwięcej spośród czytających przypada na młodych w wieku 16-24 lata (75,6%). To także ta grupa wiekowa czytała - wśród wszystkich czytających - najwięcej e-booków i audiobooków.

Nie są to, jak widać, wielkości „porażające”. W dodatku zastanawia wykazany w badaniach GUS fakt, że „zauważalna jest tendencja spadku czytelnictwa wraz z wiekiem”. To musi niepokoić, zważywszy, że „czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”. Tym niemniej teza o totalnym zaniku czytania w naszym społeczeństwie jest wciąż (jak długo jeszcze?) przesadzona.

Warszawa