updated 3:02 PM CET, Nov 16, 2018
Na żywo:
A+ A A-

Zoologia polityczna

Wyróżniony Zoologia polityczna fot. Pexels.com

Każda okazja jest dobra. Nie wiedziałbym o Dniu Psa, gdyby nie kandydat na prezydenta Warszawy Patryk Jaki. Wiceminister resortu sprawiedliwości zaproponował 1000 zł dofinansowania do adopcji psa, lub kota. Panie ministrze, chciałbym zaadoptować inne zwierzęta.

Na ile mogę liczyć?

Pomysł wywołał burzę w Internecie. Przy takim dofinansowaniu bezdomne psy i koty będą najbardziej rozchwytywanym „towarem” w Warszawie. Każdy menel okaże się miłośnikiem zwierząt. Po co sterczeć pod Pałacem Kultury i prosić na fikcyjną operację syna, albo wprost na piwo, jeśli można jedną akcją zdobyć tysiaka. Za tysiaka tanie wina z dużą zawartością siarki mogą starczyć na miesiąc. Po miesiącu kolejny pies, albo kot i tysiak na wino. W między czasie zwierzęta utopione w Wiśle lub porzucone w lesie.

To nie recenzja pomysłu wyborczego, tylko analiza faktów. Politycy Zjednoczonej Prawicy wygrali wybory parlamentarne i prezydenckie, w dużej mierze składając finansowe obietnice typu 500 plus, obniżenie wieku emerytalnego itp. W terminologii sportowej nazywa się to „ iść za ciosem”. A więc elektorat trzeba kupić. Oczywiście Patryk Jaki, nadzieja lewicowej prawicy, nie pomyślał o menelach, tylko o samotnych i ubogich, dla których pies, czy kot może być przyjacielem do ostatnich dni życia. No i jeszcze ten tysiąc złotych się przyda, na prywatne leczenie, bo państwowe nie działa. Jeśli tak, to szacun.

Jeśli nie, to znaczy, że klasyczna kiełbasa wyborcza, lub próba przypodobania się starszym liderom. Przypomnijmy. Jarosław Kaczyński to miłośnik kotów. Podobnie jak miłośnikiem kotów jest Antonii Macierewicz. Swoją drogą, może ta pasja połączyła obu polityków. A może kłótnia kotów stała się powodem dymisji ministra.

Panie Ministrze,

Jeśli został Pan zobligowany przez przełożonych do programu kot plus, to rozumiem i usprawiedliwiam. Jeśli dołożył Pan autonomicznie psa plus, to gratuluję wyczucia społecznych nastrojów. Nie wszyscy kochają koty, zaś miłośnicy psów przybywa. Przypomnijmy: za tysiaka.

Jednocześnie pragnę upomnieć się nieśmiało o sympatyków innych zwierząt. Co jakiś czas media warszawskie informują o dzikach, przemieszczających się po obrzeżnych dzielnicach Warszawy. Jeża spotkałem w okolicach ambasady chińskiej, położonej w centrum Warszawy, miasta o prezydenturę którego Pan się ubiega.

W związku z powyższym jako rodowity warszawiak i wyborca, chciałbym zapytać. Czy przewiduje Pan tysiąc plus za adopcję dzika i jeża? Czy planuje Pan utworzenie komórki w ratuszu do spraw rozpatrywania wniosków adopcyjnych w sprawie w/w obiektów pożądania? I na koniec przytoczę wierszyk znany mi z dzieciństwa. „Dzik jest dziki, dzik jest zły. Dzik ma bardzo ostre kły. Kto spotyka w lesie dzika, ten na drzewo szybko zmyka”.

Warszawa