updated 1:10 PM CET, Jan 18, 2019
Na żywo:
A+ A A-

Energetyczny trójkąt bermudzki

Wyróżniony Energetyczny trójkąt bermudzki fot. Pexels.com

Energetyka była - zresztą, podobnie jak w poprzednich edycjach Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach - jednym z głównych problemów, o których debatowano także podczas ostatniej, zakończonej w ostatnią środę.

Na jednym z łącznie 150. paneli dyskusyjnych dyskutowano nt. dylematów i wyzwań tego sektora w Europie. Filip Grzegorczyk, prezes Tauron Polska Energia - jednego z kilku czołowych w naszym kraju koncernów energetycznych, podkreślał, że kraje unijne, w tym Polska, znajdują się w swoistym trójkącie bermudzkim, na wierzchołkach którego znajdują się problemy: klimatu, bezpieczeństwa i rynku. Wzajemnie nie do pogodzenia, a w dużej mierze wykluczające się. Prezes podkreślał, że z punktu widzenia sił nadających obecnie ton w polityce unijnej, najważniejszy jest klimat, a dopiero na drugim planie znajdują się: bezpieczeństwo i rynek.

W przekonaniu Grzegorczyka regulacje UE w sposób niekomfortowy kształtują pozycję na rynku spółek energetycznych - w większości krajów UE - z większościowymi udziałami publicznymi. Sprawia to, że ciężko pogodzić to z wymogami rynku. A także z art. 194 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej, gwarantującym krajom członkowskim suwerenność w dysponowaniu zasobami naturalnymi. - Przepis ten traktowany jest przez obecną Komisję Europejską jak slogan - uważa prezes.

Jego zdaniem zrozumiałe jest, że węgiel w końcu będzie musiał przestać być głównym paliwem energetycznym, w takich krajach, jak Polska z jego dominującym udziałem. - Jednak w bardzo długiej perspektywie. Chodzi przy tym o poszanowanie drogi każdego kraju członkowskiego, by podążać za Unią Europejską, ale we własnym tempie. Bowiem punkt startu w rozwoju energetyki poszczególnych członków UE był przecież inny. To uprawnia nas do kroczenia własną drogą. Liczymy tu na zrozumienie władz unijnych - przekonywał Grzegorczyk.

O problemach regionów w krajach UE, gdzie przez całe lata wydobywano węgiel, mówił minister energii, Krzysztof Tchórzewski.

- Gospodarka na Górnym Śląsku była przez całe lata oparta na wydobywaniu węgla - przypominał.

- Jednak i to się zmieniło w ostatnich latach. Wystarczy przypomnieć, że gdy jeszcze za Gierka pracowało tam w branży górniczej ponad 1 mln osób, obecnie pozostało ich ledwie nieco ponad 100 tysięcy.

W opinii ministra jednym z głównych problemów tego regionu jest zagospodarowywanie terenów pogórniczych, które wymagają restrukturyzacji. - Chcemy, by środki na tego typu inwestycje w połowie wnosiła Unia Europejska. Są one potrzebne choćby na zabezpieczanie się przed skutkami ewentualnych tąpnięć. Bo z polskiej strony istnieje wola, by zmniejszać udział węgla w tzw. miksie energetycznym kraju - uważa minister. - To nieprawda, że nie chcemy rozwijać OZE (odnawialnych źródeł energii). Potrzebujemy energii odnawialnej, ale chcemy z niej korzystać na zasadach i w tempie odpowiednim do stopnia naszego rozwoju gospodarczego, a także kształtu naszego miksu energetycznego. Przewidujemy, że udział w nim węgla spadnie do poziomu 50 proc. dopiero ok. 2045-2050 r. - dodał.

Na jego wciąż istotną rolę w całej gospodarce unijnej wskazywał Tomasz Rogala, prezes Polskiej Grupy Górniczej, prezydent Eurocoal. Z przytoczonych przez niego danych wynika, że w ub. roku w całej UE zużyto 382 mln t węgla (tj. o 11 mln t więcej niż rok wcześniej). Co istotne, to fakt, że z tej wielkości aż 172 mln t pochodziło z importu. O 30 proc. w stosunku do 2016 r. wzrósł import czarnego złota w takich krajach, jak Hiszpania, Włochy czy Holandia. - Praktycznie wszędzie wzrosło zapotrzebowanie na węgiel, a przy tym cały import pochodził z krajów spoza UE - ocenił Rogala. - Przyniosło to więc wzrost miejsc pracy, ale nie w krajach unijnych, tylko w Chinach czy USA - u światowych eksporterów węgla. Także Rosja rozbudowuje infrastrukturę wydobywczą i eksportową czarnego złota - dodał. W opinii Rogali od lat OZE rozwijają się dzięki rządowym dotacjom, a z kolei na węgiel nakłada się rozmaite obciążenia - tak, by wyrównać opłacalność pozyskiwania tych źródeł energii. - Trzeba to jednak robić rozsądnie, tak, by kraje unijne nie musiały sprowadzać aż 172 mln t węgla rocznie spoza Europy - zakończył prezes PGG.

Warszawa