updated 2:51 PM CET, Dec 17, 2018
Na żywo:
A+ A A-

Dalej od Rosji, bezpieczniej dla Polski

Wyróżniony Dalej od Rosji, bezpieczniej dla Polski fot. Wikipedia.org

Uzbrojony po zęby - w tym wyrzutniami rakiet balistycznych Iskander wymierzonymi m.in. w polskie cele - rosyjski obwód kaliningradzki, to nie jedyny dowód na to, że nasz wschodni sąsiad, mimo pokojowej retoryki, może w każdej chwili zamienić ją na - zgoła nie-pokojowe działania.

Naszym czytelnikom nie trzeba przypominać najważniejszych epizodów ze wspólnej historii Polski i Rosji. Z ostatnich lat wystarczy wspomnieć jej wojnę na wschodnich terenach Ukrainy czy aneksję Krymu - z pogwałceniem prawa międzynarodowego. Nie trzeba też zbytnio uzasadniać jak potężną bronią dysponuje Rosja na co dzień, w postaci polityki paliwowej z konsekwentnym forsowaniem - znów z pogwałceniem prawa, tym razem unijnego - budowy rurociągu pod Bałtykiem Nord Stream2. Szkoda przy tym, że tak łatwo dawali się w nieodległej przeszłości wodzić Kremlowi za nos polscy politycy z b. wicepremierem Waldemarem Pawlakiem, przy negocjowaniu dostaw rosyjskiego gazu z gazociągu jamalskiego.

Na szczęście obecnie czasy dominacji dostaw strategicznych surowców z Rosji, tj. gazu ziemnego i ropy naftowej, odchodzą do przeszłości.

Rozbudowywany gazoport w Świnoujściu, początek budowy Baltic Pipe z Norwegii, czy zapowiedź zwiększenia wydobycia rodzimego gazu na Podkarpaciu, to tylko niektóre przykłady uniezależniania się naszej gospodarki paliwowej od Rosji.

W ostatnich dniach można dorzucić do nich kontrakty naftowe naszego koncernu PKN Orlen. Choć wciąż większość ropy dostarczanej na rynek przez tę firmę sprowadzana jest z Rosji, dzięki realizowanej przez nią dywersyfikacji dostaw już 30% ropy przez nią przerabianej pochodzi obecnie spoza kierunku rosyjskiego. Nowy kierunek dostaw to Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA).

Jak możemy dowiedzieć się z ostatniego komunikatu Orlenu do jego płockiej rafinerii trafi milion baryłek, czyli ok. 130 tys. ton ropy. „Zamówiony ładunek trafi do Naftoportu na przełomie listopada i grudnia br. Jest to odpowiedź na zmieniającą się sytuację na rynkach ropy” - ocenia koncern. 

Według jego prezesa, Daniela Obajtka, „dywersyfikacja dostaw ma strategiczne znaczenie nie tylko dla Grupy Kapitałowej Orlen, ale i bezpieczeństwa państwa. Dlatego zgodnie z zapowiedziami poszerzamy grono dostawców ropy, pamiętając, że musimy łączyć bezpieczeństwo dostaw i efektywność produkcji z elastycznością handlową. Jesteśmy zainteresowani przerobem każdego rodzaju ropy, która pasuje nam do składu i stwarza lepsze warunki ekonomiczne”.

Co ważne, istotną rolę przy zawieraniu ostatniego kontraktu Orlenu z ZEA, ma jakość nabywanego paliwa. - Ropa typu Murban wydobywana w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, ma niższą zawartość siarki niż rosyjska ropa REBCO. To dla nas istotne pod kątem przerobu, bo struktura uzysków w tym przypadku dobrze wpisuje się we wzrost zapotrzebowania na gotowe produkty naftowe na polskim rynku - ocenił prezes. Murban ma ponadto właściwości pozwalające na wyprodukowanie zarówno benzyny, jak i nafty czy oleju napędowego.

Według informacji koncernu w październiku br. do płockiej rafinerii sprowadzono ok.130 tys. t ropy z Nigerii. Od kwietnia br. Orlen kupuje co miesiąc 300 tys. t ropy z Arabii Saudyjskiej. Wcześniej sprowadzał ten surowiec z Iraku, Azerbejdżanu, Kazachstanu, Wenezueli, Norwegii czy USA. Orlen także realizuje umowy terminowe z producentami ze Wschodu i Zatoki Perskiej.
I tak trzymać. Dopiero konsekwentnie rozszerzana dywersyfikacja kierunków dostaw ropy i gazu pozwoli faktycznie uniezależnić się - nie tylko gospodarczo - od Wielkiego Brata.

Warszawa