updated 3:02 PM CET, Nov 16, 2018
Na żywo:
A+ A A-

Krok w stronę liberalizacji

  • Napisane przez Gazeta Finansowa / Agnieszka Skarbek- Malczewska
  • Dział: Biznes wywiad

Z Marcinem Roszkowskim, prezesem Instytutu Jagiellońskiego, rozmawia Agnieszka Skarbek-Malczewska.

Mijający rok można ocenić jako dość ważny dla rynku gazowego. Porozumieniem zakończył się spór arbitrażowy między PGNiG a Gazpromem, a 20 grudnia to data uruchomienia giełdy gazu w ramach Towarowej Giełdy Energii. O arbitrażu i jego efektach mówiono już wiele, ale więcej emocji wzbudziły propozycje nowych taryf gazowych. Czy Pana zdaniem odzwierciedlają one uzyskaną obniżkę?

Chciałbym – myślę, że tak, jak wszyscy analitycy rynku – poznać szczegóły ugody, zawartej między polskim a rosyjskim koncernem. Niestety, ze zrozumiałych względów pozostają one poufne. Można oszacować, że obniżka wyniosła kilkanaście procent, może nawet bliżej dwudziestu. Z cen gazu, które znalazły się w propozycji nowej taryfy, zgłoszonej przez PGNiG, zadowoleni są „kuchenkowicze", czyli indywidualni odbiorcy. Dziesięć procent upustu to zauważalna suma, w szczególności w przypadku gospodarstw domowych, wykorzystujących gaz również do ogrzewania. Mniej cieszy się przemysł chemiczny, który liczył na większe obniżki.

Branża chemiczna uważa, że PGNiG powinno być bardziej szczodre. Czy słusznie?

Nie patrzmy tylko na rezultat porozumienia z rosyjskim gigantem, ale również na sytuację giełdowej spółki, jaką jest PGNiG. Ten rok dla finansów tej firmy jest, co tu kryć, fatalny. Wyniki finansowe po trzech kwartałach dobitnie to potwierdzają. Spółka musi wyrównać straty, znaleźć środki na kontynuowanie inwestycji, także związanych z gazem z łupków, a także sprawić, by odbiorcy gazu odczuli obniżkę, wymuszoną na Gazpromie. Przy czym warto pamiętać, że PGNiG musi kierować się zasadami, wymaganymi od giełdowych spółek. To nie urząd, dla którego bilans zysków i strat nie odgrywa większej roli. Sądzę, że większa niż czteroprocentowa obniżka dla branży chemicznej odbiłaby się m.in. na sfinansowaniu nowych inwestycji PGNiG.

Czy uruchomienie giełdy gazu to wydarzenie przełomowe?

Nie nazwałbym go przełomowym, ale z pewnością jest to ważne wydarzenie. To krok, przybliżający Polskę do liberalizacji obrotu gazem. Pamiętajmy, że chodzi tu nie tyle o dobrą wolę polskich decydentów, ile o wdrożenie reguł, wymaganych od państw członkowskich Unii Europejskiej. Zgodnie z wytycznymi Unii, kraje członkowskie muszą zagwarantować funkcjonowanie w pełni konkurencyjnego, płynnego i transparentnego rynku dostaw gazu. Odbiorcy powinni mieć możliwość swobodnego wyboru dostawcy i cieszyć się gwarancją bezpieczeństwa i pewności dostaw.

Projekt nowelizacji prawa energetycznego, przygotowany przez PO, zakłada, że firmy handlujące gazem w Polsce będą mieć obowiązek sprzedaży poprzez giełdę towarową 30 proc. wolumenu paliwa. Pierwotnie miało być to 15 proc. Jak Pan ocenia ten wymóg?

Zanim zaczniemy podnosić poprzeczkę, dajmy sobie czas na obserwację, jak działa giełda gazu. Można zadekretować, że i 100 procent gazu musi być sprzedawane tą drogą, ale ktoś musi chcieć to kupić. Sądzę, że utrzymanie 15-procentowego wolumenu w pierwszym okresie, powiedzmy do połowy 2013 roku, byłoby zasadne, a potem można tę ilość sukcesywnie zwiększać.

{jumi [*9]}

Warszawa