updated 1:15 PM CET, Nov 20, 2018
Na żywo:
A+ A A-

Jak sięgnąć po pieniądze z nieba?

  • Napisane przez Agata Krajewska
  • Dział: Biznes wywiad
Co, oprócz wiodącej pozycji na rynku, może łączyć takich światowych potentatów jak Google, Starbucks, Cisco, Apple, Dell czy Skype? Wszyscy oni na początku kariery skorzystali ze wsparcia aniołów biznesu – o tym, kim jest Anioł Biznesu i jak pozyskać jego wsparcie opowiada Jacek Błoński – szef Lewiatan Business Angels, największej sieci Aniołów w Polsce.

Anioł Biznesu – to brzmi jak określenie ze sfery działalności dobroczynnej, jak mecenat...
JB: Poniekąd jest to słuszne skojarzenie, mające wiele wspólnego z narodzinami tego określenia. Wszystko zaczęło się na Broadwayu, w latach dwudziestych ubiegłego wieku. Wśród broadwayowskich producentów i ludzi teatru pojawiła się idea, aby wsparcia finansowego na realizację swoich marzeń i planów szukać wśród bogatych przedsiębiorców. Od początku nazywano ich „aniołami". Ta broadwayowska „anielskość" inwestorów rzeczywiście była – i jest tam tak do dzisiaj – bardziej formą mecenatu.

Czyli Anioł Biznesu to ktoś, kto po prostu da nam pieniądze na nasz wymarzony biznes?
Niestety, w rzeczywistości rynkowej, w odróżnieniu od branży artystycznej, w której bycie mecenasem wiąże się z prestiżem, inwestowanie w początkujące firmy bez możliwości zarobku, szybko wyczerpałoby zdolności finansowe wszystkich inwestorów na świecie. Wróćmy może jeszcze na chwilę na Broadway lat dwudziestych. Pomysł szukania „aniołów" szybko pochwyciły też branże niezwiązane ze sztuką. I choć nie wiązało się to ze sławą, towarzystwem gwiazd i prestiżem, okazało się bardzo prędko, że pomoc obiecującym przedsiębiorcom może przynosić zysk obu stronom.

Czyli zyskać mogą obie strony?
Oczywiście, o to właśnie chodzi w idei aniołów biznesu. Proszę sobie wyobrazić – ma Pani genialny pomysł na biznes, jednak wymaga on już na starcie sporej kwoty na inwestycje, w której zazwyczaj nie są w stanie partycypować ani rodzina, ani przyjaciele, choćby nie wiem jak bardzo byliby tym pomysłem zachwyceni. Pierwsza myśl, która większości osób przychodzi do głowy to zwrócenie się do banków. Tyle, że, na tym etapie, nawet, jeśli pani firma już istnieje i rozpoczęła początkową działalność, bank prawdopodobnie odmówi kredytu – nie ma Pani zabezpieczeń, a początkujące firmy obarczone są sporym ryzykiem. Z kolei dla funduszy venture capital Pani firma będzie wciąż jeszcze za mała, żeby w ogóle brać ją pod uwagę. Pani hipotetyczna firma znajduje się w tak zwanej luce kapitałowej.

Czyli moja inwestycja nie może wystartować?
Jeszcze do niedawna tak było – luka kapitałowa to jeden z poważniejszych problemów blokujących rozwój początkujących przedsiębiorstw. Przyjmuje się, że jest to przedział pomiędzy 200 tysiącami a 5 milionami złotych. I tu właśnie wkraczają Anioły Biznesu. Są to prywatni przedsiębiorcy, którzy dzięki swojemu doświadczeniu, wiedzy i środkom finansowym, są w stanie zaakceptować ponadprzeciętne ryzyko i zainwestować w przedsięwzięcia na wczesnych etapach rozwoju.

Ponadprzeciętne ryzyko? To chyba nie brzmi dobrze dla mojej hipotetycznej firmy?
Rzeczywiście, nienajlepiej (śmiech). Powiedzmy sobie jednak szczerze – początkująca firma, na którą mamy choćby najlepszy pomysł, będzie zawsze obarczona sporym ryzykiem. Tyle, że, jeżeli przyjmujemy do niej Anioła Biznesu – dzielimy się tym ryzykiem. Tu nie tylko obie strony mogą zyskać, tu obie strony również mogą stracić. I, jeśli chodzi o stronę finansową, to najczęściej Anioł Biznesu ponosi większe ryzyko. Między innymi dlatego większość Aniołów Biznesu, by zniwelować to ryzyko, inwestuje w wybrane przez siebie projekty nie tylko pieniądze.

Ależ przecież moja firma potrzebuje właśnie zastrzyku finansowego.
Czy jest Pani pewna? To jeden z częściej popełnianych błędów młodych przedsiębiorców. Wielu z nich, mając już pomysł na spory biznes, nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo kompleksowo i wszechstronnie należy podejść do takiego przedsięwzięcia. A Anioł Biznesu, jako doświadczony przedsiębiorca, nie tylko posiada taką wiedzę, ale najczęściej bardzo chętnie się nią dzieli. Nic dziwnego, chodzi przecież również o jego pieniądze. Można zaryzykować stwierdzenie, że w niektórych przypadkach, to właśnie wiedza i posiadane już kontakty biznesowe Anioła są jego największą inwestycją, a pieniądze schodzą na drugi plan.

Załóżmy rzeczywiście, że mam świetny, nowatorski pomysł – co muszę zrobić, aby skusić nim Anioła Biznesu?
Widzi Pani, ten pomysł nie musi być taki nowatorski. Oczywiście, innowacyjność jest ważna, ale Aniołowie najczęściej nie inwestują w pomysł. Aniołowie inwestują w ludzi.

Co ma Pan na myśli?
Pomysł nie musi być niezwykle innowacyjny. Jedną z inwestycji zawartych w ramach naszej sieci jest chociażby sieć kawiarni. Nie brzmi bardzo nowatorsko, prawda? Ważne jest to, czy przedsiębiorca ma pomysł – ale na siebie w tej firmie i na zespół ludzi, z którymi będzie współpracował. Czy sam jest w stanie poświęcić w pierwszej fazie rozwoju cały swój czas i zaangażowanie w projekt? Czy jest gotowy na uczenie się, poprawianie biznesplanu, szukanie i weryfikowanie współpracowników? To ostatnie jest szczególnie ważne. Początkującym przedsiębiorcom często wydaje się, że nawet przy największych przedsięwzięciach będą w stanie wszystko zrobić sami. To oczywisty błąd, dlatego też Aniołowie Biznesu podchodzą dość sceptycznie do tych pomysłów, w których przedsiębiorca nie chce tworzyć wszechstronnego zespołu zarządzającego. Natomiast przedsięwzięcia, w których pomysłodawca jest na razie sam, ale ma pełną świadomość tego, jakich zasobów ludzkich potrzebuje – mają naprawdę duże szanse. Musi też pamiętać, że w wielu wypadkach poszukiwanie Anioła Biznesu, to poszukiwanie właśnie członka zespołu.

Zaraz, zaraz, czyli wpuszczam obcą osobę do mojej firmy? I jeszcze pewnie oddaję jej część udziałów?
Tak, wykupienie części udziałów jest częstym sposobem wejścia Anioła Biznesu w inwestycję. Pamiętajmy jednak, że proces pozyskania anielskiego finansowania, to nie jedno spotkanie i decyzja, która zapada w ciągu dwóch dni. Inwestycję poprzedzają rozmowy, dyskusje, długie negocjacje. Anioł i przedsiębiorca przestają być obcymi ludźmi. Zresztą, między pomysłodawcą a Aniołem konieczna jest chemia – mają przecież ze sobą współpracować przez lata, pracując razem na sukces przedsięwzięcia. Tu obu stronom zależy na sukcesie, przedsiębiorca i Anioł pracują z pełnym zaangażowaniem, wspólnie ryzykują. I obie strony inwestują w drugiego człowieka – konieczne jest obopólne zaufanie i chęć współpracy. Inaczej – projekt będzie miał marne szanse. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że Anielskie inwestycje to najbardziej ludzki wymiar inwestowania obecny na rynku.

Warszawa