updated 1:18 PM CET, Nov 14, 2018
Na żywo:
A+ A A-

Pozytywna ocena e-myta

  • Napisane przez Gazeta Finansowa / Radosław Konieczny
  • Dział: Biznes wywiad

Z Marcinem Roszkowskim, prezesem Instytutu Jagiellońskiego, rozmawia Radosław Konieczny

 Niedawno prezes Najwyższej Izby Kontroli zaprezentował publicznie raport po kontroli Krajowego Systemu Poboru Opłat. Z raportu wynika, że system zasługuje na pozytywną ocenę, mimo określonych mankamentów, leżących w dużej mierze po stronie urzędników. Z kolei z wystąpienia prezesa Kwiatkowskiego wyłania się diametralnie inny obraz. Instytut Jagielloński jako jedyny think-tank pokusił się o analizę Informacji pokontrolnej. Mamy więc do czynienia z sukcesem czy z niedoróbką?

Zacznijmy od tego, co powinno być podstawowym punktem odniesienia, czyli od Informacji pokontrolnej. Zawarta jest w niej pozytywna ocena systemu viaTOLL. Oczywiście kontrolerzy wysunęli listę określonych zarzutów. Mowa w niej m.in. o uruchomieniu systemu mimo braku wszystkich punktów poboru opłat, o spóźnionym odbiorze technicznym bramownic, o nieuprawnionym zaliczeniu bramownic do urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego, o nieudolności GITD, a także o fatalnym systemie karania kierowców. Wiele z tych zarzutów padało już dawniej, część z nich jest w pełni słuszna, część bardzo dyskusyjna.

 

A które z zarzutów budzą kontrowersje?

 

Na przykład twierdzenie o nieuprawnionym zaliczeniu bramownic do urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego. To poważny zarzut, gdyż wynika z niego, że bramownica powinna być objęta procedurą uzyskania pozwolenia na budowę. W polskich warunkach oznacza to niemożność wybudowania jej w przewidzianym terminie. W naszej analizie wskazujemy, że idąc za tokiem myślenia autorów raportu, również część znaków drogowych należałoby uznać za obiekty wymagające pozwoleń na budowę. W tym punkcie wykładania, dokonana przez Izbę, jest co najmniej wątpliwa.

 

Na liście głównych zarzutów, widniejącej na czele Informacji pokontrolnej, nie widzę tego, o czym Krzysztof Kwiatkowski wspominał na konferencji prasowej jako o podstawowych uchybieniach. Mam na myśli kwestię niebezpiecznych bramownic i wyłączenie systemu viaTOLL spod kontroli metrologicznej.

 

Informacja, że część elementów kilkudziesięciu bramownic – bo o takiej skali mówimy – została wykonana z nieatestowanej stali, pojawiła się w maju zeszłego roku. Tak informował nadzór budowlany. Przyczyna była prozaiczna – niemiecki dostawca stali dla firmy budującej te konstrukcje dostarczył partię surowca chińskiego, nieposiadającego stosownych atestów. Polski nadzór budowlany został zresztą o tym poinformowany przez niemiecki urząd. Wykonano badania i okazało się, że bramownice spełniają normy i nie stanowią żadnego zagrożenia. Dziwię się, skąd prezes NIK wyciągnął wniosek, że konstrukcje grożą życiu i zdrowiu kierowców, skoro taka teza nie jest poparta żadnym dokumentem. Również w Informacji pokontrolnej NIK nie postawiono aż tak radykalnych zarzutów. Z kolei kontrola metrologiczna w przypadku viaTOLLa byłaby niewykonalna – urządzenia na bramownicach niczego nie mierzą, a jedynie wysyłają dalej impulsy, emitowane przez urządzenia pokładowe.


Jaka konkluzja?

 

Raport NIK potwierdza większość zarzutów, stawianych urzędnikom przez ekspertów, w tym przez analityków naszego Instytutu. Sposób ogłoszenia dokumentu rodzi jednak pytania o to, czy prezes NIK nie otarł się w tym przypadku o manipulację.

{jumi [*9]}

Warszawa