updated 4:03 PM CEST, Apr 20, 2018
A+ A A-

Pszczonów spełnia wymogi ochrony środowiska

Wyróżniony Pszczonów spełnia wymogi ochrony środowiska Fot. newseria.pl

Rozmowa portalu kurier365.pl z dr Jerzym Byczyńskim, ekspertem branży utylizacyjnej.

Chińczycy, którzy są ostrożnymi inwestorami, będą chcieli przejąć między 5, a 15 proc. europejskiego rynku utylizacji. Szczególnie zainteresowani są Europą centralną i wschodnią. Nie budzi to obaw dopóki inwestorzy chińscy nie przekroczą udziału 15 proc. rynku. Jednak jeśli ten pułap zostałby przekroczony może to wywołać z ich strony dyktat – dla Europejczyków ryzykowny i niebezpieczny.

Kiedy zacznie działalność najnowsza inwestycja na krajowym rynku utylizacji: zakład w Pszczonowie k. Skierniewic?

Zakład ten faktycznie ciągle jeszcze nie ruszył. Spełniając wszelkie wymogi ochrony środowiska nie otrzymał wszystkich zgód wymaganych prawem. Jest to spowodowane przewlekłymi procedurami administracyjnymi, a także działalnością różnych stowarzyszeń, które często próbują przy okazji upiec swoją własną pieczeń. Koło zakładu przewidywany jest zwiększony ruch samochodowy. Ale z drugiej strony dla 50. zatrudnionych tu pracowników będzie to miejsce ich pracy. Jeżeli - gotowy już do rozpoczęcia działalności - zakład spełnia wymogi ochrony środowiska, to utrudnienia dla niewielkiej grupy osób, którym przeszkadza spodziewany wzmożony ruch samochodowy w okolicy, nie powinny być przeszkodą do wydania zgody na uruchomienie zakładu.

Zgoda na uruchomienie zakładu spoczywa w rękach lokalnych władz: starosty skierniewickiego. Może on ją wydać w ciągu kilku miesięcy. Projekt zakłada rozpoczęcie działalności od linii przerobu krwi zwierzęcej. Specjalizacja zakładów w Pszczonowie jest inna niż kiedyś, jak również technologia produkcji – znacznie nowocześniejsza niż dawniej - która będzie tam stosowana. Powoduje to m.in., że uciążliwość dla otoczenia została zamknięta w obrębie budynków produkcyjnych. Nie wchodzi zatem w grę rozprzestrzenianie się w całej okolicy fetoru czy możliwość skażenia wód gruntowych.

Jakie są przewidywane zmiany na rynku utylizacji odpadów zwierzęcych w Unii Europejskiej i w Polsce?

Zakłady przetwarzania odpadów zwierzęcych w Holandii zostały wykupione przez amerykańską spółkę Darling. Przejęta przez Amerykanów za 2,4 mld dol. holenderska spółka była dotąd właścicielem zakładu w Niemczech, dwóch – w Polsce (w tym w Usznicach) oraz w Rumunii. Z kolei amerykański Darling może stać się łakomym kaskiem do przejęcia przez firmy chińskie. Chińczycy poszukują do wykupienia firmy branży żywnościowej inwestujące na terenie Europy środkowo-wschodniej i Afryki centralnej. To obszary, na których można uprawiać hodowlę, przetwórstwo. Zaś Chiny znalazło się w sytuacji podobnej do Anglii w czasie II wojny światowej. Bez importu żywności Chiny już się nie mogą wyżywić same. Dodajmy do tego fakt, że ponoć 3 proc. terytorium Ukrainy zostało wydzierżawione na 99 lat przez Chińczyków do produkcji żywności. W tym samym celu także na terenie Zairu duże obszary zostały zajęte przez chińskie, państwowe spółki. W zestawieniu z przejęciem przez Amerykanów z Darling zakładów utylizacyjnych w Holandii można wyciągnąć wniosek, że Chińczycy (Shuanghui) poprzez wykupienie w maju ub.r. jednego ze światowych potentatów produkcji zwierzęcej Smithfield najprawdopodobniej wykupią, za większą cenę firmę Darling. W ten sposób przejmą dużą część europejskiego rynku utylizacji zwierzęcej.

Jak polityka chińska na światowym rynku żywności i utylizacji może zagrozić interesom firm europejskich i polskich?

Zakup Smithfield spowodował przejęcie dwóch dużych zakładów mięsnych w Polsce, w tym Animeksu. Wobec tego do tej pory chiński producent posiada 5 proc. polskiej produkcji mięsnej. W konsekwencji może to doprowadzić do importu mączek zwierzęcych z Europy do Azji. Zatem Chiny, Wietnam, Tajlandia zablokowały import mączek. Dlatego, że nacisk przedsiębiorstw chińskich jest tak duży i jasno zostało wyartykułowane, że jeśli firma produkująca w Europie mączki nie ma inwestora chińskiego, nie może ich eksportować do Azji. Niezwykle trudne jest konkurowanie z nim przez – z reguły niewielkie – europejskie firmy, które otrzymują słabe wsparcie propagandowe ze strony władz. Ale nie może się ono w żaden sposób równać ze wsparciem, jakie firmy z Chin otrzymują ze strony ich rządu i banków. Wobec tego działając na rynku globalnym jako firmy na zasadach komercyjnych i kapitalistycznych, jedynie z ideologiczną przykrywką nadrzędnej roli socjalizmu, stają się bardzo efektywne. Konsekwencje takiej polityki chińskiej będą rzutować na produkcję rolną zarówno w Europie, jak i w Polsce.

Myślę, że Chińczycy, którzy są ostrożnymi inwestorami, będą chcieli przejąć między 5, a 15 proc. europejskiego rynku utylizacji. Szczególnie zainteresowani są Europą centralną i wschodnią. Nie budzi to obaw dopóki inwestorzy chińscy nie przekroczą udziału 15 proc. rynku. Jednak jeśli ten pułap zostałby przekroczony może to wywołać z ich strony dyktat – dla Europejczyków ryzykowny i niebezpieczny.

Warszawa