updated 3:02 PM CET, Nov 16, 2018
Na żywo:
A+ A A-

Kurdystan na rowerze

Ararat od strony tureckiej Ararat od strony tureckiej

Już jutro będziemy mogli podziwiać zdjęcia z wyprawy rowerowej po tureckim Kurdystanie. Do tego mało turystycznego miejsca wybrali się członkowie stowarzyszenia „Welocypedy.pl”.

„Jeśli masz już dość pory deszczowej w Polsce i nie możesz już patrzeć na gęby polityków na informacyjnych plakatach, zapraszamy do przyłączenia się do wyprawy last minute w miejsce niesztampowe i mało znane. Chodzi o miejsce nie tak bardzo odległe, ale zabite dechami, gdzie mieszkają przyjaźni ludzie z długą bronią, gdzie będzie upalnie w dzień i zimno w nocy.

Mowa o Kurdystanie. Tureckim Kurdystanie.” – Tak na swoim blogu w lipcu pisał Maciej Czapliński, członek stowarzyszenia „Welocypedy.pl”. Teraz, już po odważnej wyprawie, podróżnik zaprasza na pokaz zdjęć z tej niełatwej wyprawy rowerowej. Trasa prowadziła przez Diyarbakir, góry Antytaurus, Wan, świętą górę Ormian - Ararat, Kars i Erzurum. Przebyć 1000 km w 2 tygodnie, jeżdżąc po terenach górskich w największym upale – do tego trzeba mieć nie tylko spore zacięcie, ale również i doświadczenie. Uczestnikom wyprawy tego jednego na pewno nie brakuje – podobne wyprawy rowerowe (a nawet o wiele dłuższe i trudniejsze) mają dawno za sobą – w Azji byli w Tajlandii, Malezji i Singapurze, a Afrykę przejechali wzdłuż i wszerz.

Jakie wrażenia przywieźli z tureckiego Kurdystanu? Czy dały im się we znaki kontrole wojskowe w miejscu, gdzie turyści nie są najmilej widziani? O tym i o wielu innych przygodach opowie Maciej Czapliński w klubie Grawitacja we wtorek, 18 października. A przy okazji pokaże wspaniałe zdjęcia kurdyjskich krajobrazów. Pokaz zacznie się o 18.00. Warszawski klub Grawitacja mieści się na ul. Browarnej 6.

{jumi [*8]}

Warszawa