Ostrzeżenie
  • JFolder::pliki: Ścieżka nie jest folderem. Ścieżka: /home/kur365/domains/kurier365.pl/public_html/images/fidzi.
  • JFolder::pliki: Ścieżka nie jest folderem. Ścieżka: /home/kur365/domains/kurier365.pl/public_html/images/920.
  • Nie powiodło się załadowanie pliku XML.
Uwaga
  • There was a problem rendering your image gallery. Please make sure that the folder you are using in the Simple Image Gallery Pro plugin tags exists and contains valid image files. The plugin could not locate the folder: images/fidzi
  • There was a problem rendering your image gallery. Please make sure that the folder you are using in the Simple Image Gallery Pro plugin tags exists and contains valid image files. The plugin could not locate the folder: images/920
updated 1:04 PM CEST, Jun 18, 2018
A+ A A-

Bula ludożercy - Fidżi

  • Napisane przez Andrzej Zarzecki
  • Dział: Australia
Wyróżniony Bula ludożercy - Fidżi Fot.: Andrzej Zarzecki

Bajecznie piękne plaże o białym piasku, koralowe wysepki, lazurowa woda i rajskie hotele w cieniu kokosowych palm. Tak większość z nas wyobraża sobie Fidżi. W rzeczy samej, na Fidżi jest to wszystko i jeszcze dużo, dużo więcej.


Jak przystało na  polinezyjski raj, wychodzących z samolotu, turystów witają tubylcy ubrani w barwne spódniczki, z kwiatami hibiskusa we włosach. Każdy przybysz dostaje kwiatek i na szyję sznur drobniutkich muszelek. Rozlegają się okrzyki powitania “Bula, bula” czyli po fidżijsku - jak się masz. Trzeba przyznać, że to dobry patent, po chwili wszyscy, nawet ci najbardziej zmęczeni nocnym lotem z Los Angeles, śmieją  się i też wołają Bula. Transkontynentalne samoloty lądują w mieście Nadi - to turystyczna stolica kraju, najlepsze miejsce by rozpocząć jego poznawanie. Szukając hotelu postanawiam zaufać,  ustawionemu przy lotnisku, ulicznemu bilbordowi: "Fidżi to 333 tropikalne wyspy, znajdź swoją" - jadę do położonego kilka kilometrów od miasta SonaisaliIsland Resord. Do hotelu, zgodnie z nazwą zbudowanego na niewielkiej wysepce, można dostać się tylko łodzią. Na powitanie pracownicy recepcji śpiewają "Bula Bula" - powoli przekonuję się, że to na Fidżi norma. - Teraz odpocznij, wieczorem po kolacji zapraszam cię na kawę słyszę od Terry Gortan odpowiedzialnej w hotelu za umilanie czasu gościom- wtedy opowiem ci, co na Fidżi jest warte zobaczenia. Rzucam się w wir wypoczynkowych dylematów. Co wybrać, morze czy basen, bardziej wyrafinowane drinki czy przystojniejszą barmankę?
Z błogiego nastroju wyrywa mnie nagłe poruszenie – do przystani przybywa udekorowana kwiatami łódź ze ślubnym orszakiem. Na ląd pierwsi wyskakują ubrani w palmowe spódniczki wojownicy. Twarze przyozdobili wojennymi malunkami, wymachują drewnianymi toporkami. Teraz pojawia się para młoda prowadzona przez, sypiące jej pod stopy kwiatowy dywan, dziewczynki. Liczący chyba ze dwadzieścia osób chór rozpoczyna koncert – na początek, jakże by inaczej, tradycyjne Bula. Para młoda to liczący gdzieś pod czterdziestkę mężczyzna o spojrzeniu prezesa dużej korporacji czy też dyrektora banku i dwudziestoletnia, jasna blondynka, bardzo ładna mimo nienaturalnie czerwonej twarzy. Składając gratulację pytam, dlaczego ślub na Fidżi. Ronald bo tak się przedstawił odpowiedział - Długo szukałem partnerki na życie, chcę by ceremonia i podróż poślubna były naprawdę czymś wyjątkowym, Lana nie miała łatwego dzieciństwa, pragnę jej to wynagrodzić. –Gratuluję partnera- zwracam się do panny młodej- teraz widzę, że jej czerwona twarz to po prostu efekt zbyt dużej dawki promieni słonecznych. Dziewczyna nieśmiało się uśmiecha i rozkłada ręce. – Żona nie mówi po angielsku – z ratunkiem przychodzi Ronald – dopiero się uczy. Blondynka, nie mówi po angielsku – Od kuda wy priejechali? – pytam wiedziony instynktem. Trafiony - zatopiony, twarz dziewczyny pojaśniała. Okazało się, że Swietlana jest Ukrainką, męża poznała przez internetowego pośrednika. U nas nędza, brak pracy, perspektyw – wszystkie dziewczyny z mojej wsi starają się załapać na zagraniczny ożenek. - Jak się cieszę, że mówisz po rosyjsku, z nikim się nie mogę dogadać.- Dodaje. - Chciałam mieć na ślub piękną opaleniznę, dopiero by mi koleżanki zazdrościły, za długo siedziałam na leżaku i zobacz co się stało, nawet nie mogę zrobić porządnego makijażu – wyjaśnia powody swojej czerwonej skóry. – Muszę iść czeka nas kolacje przy świecach tylko we dwoje - dodaje ciągnięta za rękę przez wyraźnie niezadowolonego, nie rozumiejącego ni słowa po rosyjsku Ronalda. Ciekawe, o czym młodzi będą rozmawiali przy kolacji? – w głowie kołacze mi się złośliwość.

{gallery}fidzi{/gallery}


W recepcji dowiaduję się, że za fidżiański ślub Ronald zapłacił 1 450 miejscowych dolarów, czyli około 2700 zł. Cena całkiem przystępna szkoda, że w naszym przypadku rachunek powiększy bilet na samolot. By zachęcić zainteresowanych dodam, że mistrzem ceremonii jest – to nie żart - Minister do Spraw Ślubów Republiki Fidżi.
Jako, że weselny chór słychać w całej restauracji postanawiam, jak młodzi, zjeść dziś luksusowo - na przystawkę zamówiłem "cocondę". To biała ryba marynowana w soku z limonki i podana w mleku kokosowym. Jakby mało było egzotyki, za talerz służy wielobarwna muszla. Potem stek w pieprzu cytrynowym i sałatka z owoców tropikalnych. - Czy kawa będzie podana w restauracji, czy przejdziemy gdzieś indziej? - Pytam. - To kava przez "v", a nie kawa - śmieje się Terry. Wyjaśnia, że napój ten nie ma nic wspólnego z naszą kawą. Przygotowywany jest ze zmielonych korzeni yagona. Zawiesina proszku o konsystencji- niestety smaku też- gipsu rozpuszczonego w ciepłej wodzie, jest podawana w specjalnym drewnianym naczyniu nazywanym "tanoa". Uczestnicy misterium piją kolejno płyn z wydrążonej połówki orzecha kokosowego. Trzeba ją opróżnić do dna, potem pozdrowić współbiesiadników okrzykiem " Bula,bula". Napój działa lekko narkotyczne i uspokajająco- wyjaśnia Terry- przypomina antydepresyjny lek prozac – skutkuje dopiero po kilkakrotnym spożyciu. W odróżnieniu od narkotyków zażywanych na zachodzie nie można się od niego uzależnić. - Kava nie odurza, nawet gdy wypije się jej bardzo dużo- kontynuuje Terry podając mi kolejną czarkęnapoju. Trudno się z tą opinią nie zgodzić, po kilku kolejkach boję się raczej rozstroju żołądka a nie narkotycznego upojenia. - Kiedyś spijali krew pokonanych wrogów, ale tego rytuału zabronili misjonarze- szepce mi do ucha Amerykanin z Nevady John, również zaproszony na kavę. - To nieprawda - protestuje Fidżijczyk, będący mistrzem ceremonii. - Wprawdzie mój dziadek był ludożercą, ale nie barbarzyńcą dodaje.

Przecież jestem u kanibali
U nas ludożerców nie ma, ostatniego zjedliśmy w zeszłym miesiącu. Stary dowcip na Fidżi nabiera nowego ducha. Z naszego punktu widzenia historia Fidżi jest dość krótka. Pierwszym Europejczykiem, który, w czasie swojej podróży do Indonezji, zobaczył wyspy  był Abel Tasman. Działo się to w 1643 roku. Mieszkańcy archipelagu, zjadający swoich wrogów, mieli zasłużoną opinię okrutnych i krwiożerczych. Jak biali unikali kontaktu z nimi świadczy sławna historia buntu na Bounty, rozgrywająca się, na tym akwenie w 1798 roku. Porzucony w pobliżu wysp Tonga  kapitan Bligh  z 18 ludźmi przepłynął małą , odkrytą łodzią  do Timoru w ówczesnych holenderskich Indiach Wschodnich. W ciągu 41 dni pokonali 6000 km. Mimo, że marynarze byli głodni i spragnieni nie odważyli się przybić do rajskich wysp archipelagu Fidżi. Wiedzieli, że kontakt z ich mieszkańcami przypłaciliby wędrówką do kotła. Kanibalizm został zabroniony gdy, leżące w strategicznym punkcie Oceanu Spokojnego, wyspy dostały się pod panowanie Anglików. Im Fidżi zawdzięcza obecny skład etniczny ludności, prawie połowę stanowią Hindusi, sprowadzeni do pracy na plantacjach trzciny cukrowej. W przewodniku czytam, że warto obejrzeć hinduską świątynię Sri Siva Subramaniya Swami. Jak warto to warto, łapię taksówkę i jadę na zwiedzanie. Dałam się nabrać, wyjątkowość świątyni polega wyłącznie na tym, że drugiej w mieście nie ma. Zastanawiam się, z czym kojarzy mi się atmosfera Nadi w okolicach świątyni. Już wiem - to książki laureata Nagrody Nobla V.S. Naipaula. Hindusi przyjeżdżający na kilkuletnie kontrakty do pracy na plantacjach, konflikty z miejscową ludnością. Tęsknota za zamorską ojczyzną, powroty będące ogromnym rozczarowaniem. To nic, że Naipaul pisał o, leżącym na Karaibch, Trynidadzie. Tu musiało być podobnie, konflikty mające korzenie w tamtych czasach do dziś wpływają na życie mieszkańców Fidżi.

{gallery}920{/gallery}

- Kobiety kochają kwiaty, najpiękniejsze są orchidee- przekonuje mnie taksówkarz i proponuje wycieczkę do położonego u stóp gór Namosi ogrodu botanicznego.  Warto było, przyroda rzeczywiście imponująca: kwiaty, krzewy, drzewa - wszystko jak w bajce lub kinie. Pamiętajcie gdy chcecie zobaczyć piękną dżunglę, taką jak choćby ta z filmu o Robinsonie naszych czasów "Poza Światem" z  Tomem Hanksem (rzecz była kręcona na jednej z wysepek Fidżi) zwiedzajcie ogrody botaniczne lub przynajmniej ... hotelowe. Prawdziwą tropikalną puszczą srodze się rozczarujecie - wygląda najczęściej jak las pod Skierniewicami. Jedyna różnica w temperaturze i wilgotności powietrza.

Do tego hotelu musisz dorosnąć
Pamiętając, że prawdziwe Fidżi to wyspy ruszam podziwiać archipelag Mamanuca. Bardzo dobrze rozwinięta sieć promów zapewnia doskonałą komunikację. Na promie, jakże by inaczej, rozbrzmiewa "Bula, bula". Siadam na ławce obserwując pasażerów, widać, że Fidżi to stacja przesiadkowa Pacyfiku, przewijają się Melanezyjczycy, Polinezyjczycy, Hindusi, Chińczycy.  Egzotyczni mieszkańcy, egzotyczne nazwy: "Pasażerowie udający się na Wyspę Skarbów proszeni są o zejście na dolny pokład"- słyszę komunikat nadawany przez megafony. Ja płynę na wyspę Matamanoa.

Jeśli wcześniej byłem w raju to gdzie teraz trafiłem? Hotel na tej miniaturowej wysepce składa się z 20 domków stylizowanych na stare fidżijskie chaty- „bura”. Uwaga! na wyspę nie są wpuszczane  dzieci poniżej lat 12. Doceniam to przy obiedzie, nikt nie wrzeszczy, nie biega między stolikami, nie wylewa lepkiego soku na białą koszulę. Co za spokój!  Jedynym problemem przy wybieraniu domku jest to, czy chcesz mieć widok na wschód czy na zachód słońca. Moje życie wygląda teraz tak: wstaję, robię cztery kroki i jestem na tarasie przed domkiem. Co potem- zależy czy jest przypływ czy odpływ. Gdy przypływ, do oceanu mam następne pięć kroków, przy odpływie trochę dalej, ale za to plaża szersza. Biorę płetwy, maskę i fajkę- tak jak inny sprzęt sportowy, można je dostać darmo w recepcji, i biegnę nurkować. Co pod wodą? Brakuje mi przymiotników. To nie pierwsza moja rafa koralowa, pływałem w Egipcie, Belize, Meksyku, Kenii, to co zobaczyłem na Matamanoa przebiło wszystko. W tamtych krajach turyści są wpuszczani w określone, ograniczone miejsca, reszta - z reguły ta najpiękniejsza - jest zazwyczaj parkiem narodowym. To co można oglądać, z racji dużego ruchu, jest bardzo zniszczone. Tu nie ma tego problem - pływasz gdzie chcesz, liczba łóżek w hotelu ogranicza zastępy nurków. Co najbardziej wyróżnia fidżijską rafę? Jeśli chodzi o ryby, różnica nie jest taka ogromna, ruch turystyczny bardzo im nie szkodzi- wszędzie są równie kolorowe i egzotyczne. W szok wprawia za to piękno korali, skorupiaków, ukwiałów i innych cudactw, których nie jestem nawet w stanie nazwać. Kto chce je zobaczyć powinien się pospieszyć, globalne ocieplenie, niezależnie od jego przyczyn, jest faktem. Dla koralowych wysepek na Pacyfiku oznacza katastrofę. Temperatura wzrosła w ostatnich latach o 4 stopnie, jest to więcej niż w czasie poprzednich 10 tysięcy lat . Poziom oceanu ma podnieść się 0,5 do 1 metraw czasie następnych stu lat. Profesor Patrick Nunn z Uniwersytetu Południowego Pacyfiku twierdzi, że wiele fidżijskich wysp, włączając w to Wyspę Skarbów, zniknie pod wodą w ciągu 30 lat.

Dla jeszcze młodych i już bogatych
W programie pobytu na Matamanoa jest miejsce na spotkanie z rdzenną ludnością archipelagu. Płynę niewielką motorówką na sąsiednią wysepkę. Od moich współpasażerów dosłownie bucha luz, otwartość, brak finansowych kłopotów. Są przykładami modelowego sukcesu. Mają domy, samochody, dobre posady, na wakacjach nie szukają oszczędności - ma być luksusowo, ciekawie i jednocześnie autentycznie. Karolina i Jack z Kanady: ona jest dyrektorem w dużej firmie reklamowej, on handluje walutami w największym kanadyjskim banku. Wiek poniżej czterdziestki, dzieci brak. Bernard i Harison z Australii też są parą, zajmują się komputerową grafiką, podróżują po wyspach Pacyfiku od miesiąca. Mają tu doskonałe langusty- zapewnia Jack - spotkajmy się wieczorem na kolacji, spróbujesz sam. A jakże przyjdę, jak luksus to luksus forsa nie gra roli. Na razie schodzimy na ląd, czas na spotkanie z folklorem. Przywitanie w szkole, niewielki poczęstunek, wymiana uprzejmości. Szczupła sylwetka nie jest tu chyba synonimem piękna, kobiety są pulchne i dorodne. Sposób produkcji glinianych naczyń rzeczywiście oryginalny: lepione są bez koła garncarskiego, gorące jeszcze wyroby kobiety smarują zaschniętą żywicą z palmy. Ceramika staje się w ten sposób wodoodporna, nabiera połysku i pięknego, ciemnego koloru. Spotkanie z folklorem kończy się tradycyjnie: tubylcy rozkładają stragany, przybysze z dalekiego świata przystępują do zakupu pamiątek. - Targi dobite to wracamy- niecierpliwi się sternik naszej motorówki. - W pobliżu równika zmrok szybko zapada. Rzeczywiście, gdy dobijamy do przystani kelnerzy zapalają nad basenem pochodnie. Co z obiecaną langustą? Była, by ją skonsumować trzeba było zestawić dwa stoliki- na jednym się nie mieściła.

 

Informacje praktyczne

Wiza
Z tym nie mamy problemu. Polacy otrzymują wizę  automatycznie, bezpłatnie  na lotnisku. Na wyspach bez problemu można się porozumieć po angielsku.

Ceny
Podróżowanie po Fidżi jest relatywnie tanie. Skromnie można się wyżywić za 3- 5 dolarów amerykańskich dziennie, za 15 będziemy jedli w dobrych restauracjach. Tanie hoteliki zaczynają się od 5 dolarów za noc, gdy przeznaczymy na to 60 dolarów możemy liczyć na trzy do czterech gwiazdek. Choć Fidżi jest republiką, banknoty i monety nadal ozdabia wizerunek angielskiej królowej. 1 Fidżi dolar kosztuje około 1,9 zł. Bez problemu są akceptowane karty kredytowe i czeki podróżne. Na lotnisku działają całodobowe bankomaty akceptujące karty Visa i Mastercard.

Przewodniki i informacja
Nie ma praktycznie żadnych wydawnictw w języku polskim. Większość turystów posługuje się przewodnikiem "Fidżi" australijskiej serii Lonely Planet
www.lonelyplanet.com, www.fiji.gov.fj, www.fiji.com, www.fijiguide.com.www.fiji- online.com

Noclegi
O te na Fidżi nie trudno, podaję adresy hoteli, w których mieszkałem:

Sonaisali Island Resort Fiji
PO Box 2544, Nadi, Fiji Islands
Tel.: +679 670 6011
Fax: +679 670 6092

E- mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Matamanoa Island Resort
PO Box 9729, Nadi Airport, Fiji Islands
Tel.: +679 672 3620 Fax: +679 672 0282
Email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Więcej w tej kategorii: Lech wraca z Nowej Zelandii »

Warszawa

Polityka Prywatności

W celu realizacji obowiązku informacyjnego, zgodnie z art. 13 Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. poniżej przekazujemy „klauzulę informacyjną” z prośbą o zapoznanie się.


Polityka prywatności i przetwarzania danych osobowych

Administratorem Twoich danych osobowych jest Impresja Studio Promocji z siedzibą w Warszawie, przy ulicy Drewnianej 5 lok. 3,. Poniżej znajdziesz wszelkie niezbędne informacje dotyczące przetwarzania Twoich danych osobowych w związku z realizacją usługi informacyjnej.

2. Przedstawicielem Administratora jest Tomasz Brzozowski: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

3. Dane osobowe przetwarzane są w celu w celu świadczenia usług informacyjnych przez Wydawnictwo Wasze Podróże oraz w celach marketingowych. Podstawą prawną jest art. 6 ust. 1 lit a Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE - „RODO”).

4. Dane będą przetwarzane w celach marketingowych do momentu wycofania przez Ciebie zgody na takie przetwarzanie.

W zakresie usług Impresja Studio PR Twoje dane będą przetwarzane przez okres, w którym usługi te będą świadczone oraz, w uzasadnionych wypadkach, po zakończeniu ich świadczenia, jednak wyłącznie jeżeli jest dozwolone lub wymagane w świetle obowiązującego prawa np. przetwarzanie w celach statystycznych, rozliczeniowych lub w celu dochodzenia roszczeń. W takim przypadku dane będą przetwarzane jedynie przez okres niezbędny do realizacji odpowiednich celów.

5. Po zakończeniu przetwarzania danych osobowych w pierwotnym celu, dane będą, w uzasadnionych wypadkach, przetwarzane po zakończeniu ich świadczenia, jednak wyłącznie jeżeli jest dozwolone lub wymagane w świetle obowiązującego prawa np. przetwarzanie w celach statystycznych, rozliczeniowych lub w celu dochodzenia roszczeń. W takim przypadku dane będą przetwarzane jedynie przez okres niezbędny do realizacji odpowiednich celów.

6. Podanie danych jest dobrowolne

7. Twoje dane osobowe nie będą przekazywane.

8. Jako administrator Twoich danych, zapewniamy Ci prawo dostępu do Twoich danych, możesz je również sprostować, żądać ich usunięcia lub ograniczenia ich przetwarzania. Możesz także skorzystać z uprawnienia do złożenia wobec Administratora sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych oraz prawa do przenoszenia danych do innego administratora danych. W przypadku wyrażenia dobrowolnej zgody, przysługuje Ci prawo cofnięcia zgody na przetwarzanie danych w dowolnym momencie co nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania, którego dokonano na podstawie zgody przed jej cofnięciem. Informujemy także, że przysługuje Ci prawo wniesienia skargi do organu nadzorującego przestrzeganie przepisów ochrony danych osobowych.

9. Na niniejszej witrynie znajdują się wtyczki społecznościowe serwisu Facebook: „Lubię to”, które są powiązane z serwisem Facebook. Pod naszym artykułami umieszczany jest kod odwołujący się do serwisu Facebook. Używając przycisku „Lubię to”, użytkownik loguje się do serwisu Facebook, w którym obowiązują zasady ochrony prywatności określone przez serwis Facebook.

10. Ta strona zbiera w sposób automatyczny informacje zawarte w plikach cookies i wykorzystuje je w celach statystycznych oraz do usprawnienia funkcjonowania serwisu. Pliki Cookiem są też zbierane przez Google Analytics. Pliki cookies są plikami tekstowymi, które przechowywane są w komputerze użytkownika serwisu.

Wykorzystujemy dwa rodzaje plików cookies – tymczasowe i stałe. Pliki tymczasowe przechowywane są do momentu opuszczenia przez Ciebie naszej strony (poprzez wejście na inną stronę, wylogowanie lub wyłączenie przeglądarki). Pliki stałe przechowywane są w Twoim komputerze do czasu ich usunięcia lub przez czas wynikający z ich ustawień.

W każdej chwili możesz dokonać zmiany ustawień swojej przeglądarki, aby zablokować obsługę plików cookies lub każdorazowo uzyskiwać informacje o ich umieszczeniu w swoim urządzeniu. Inne dostępne opcje możesz sprawdzić w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej. Większość przeglądarek domyślnie jest ustawione na akceptację zapisu plików cookies w komputerze. Informacje dotyczące ustawień przeglądarek internetowych dostępne są w jej menu (pomoc) lub na stronie jej producenta.

Korzystając z tej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki.