Ostrzeżenie
  • JFolder::pliki: Ścieżka nie jest folderem. Ścieżka: /home/kur365/domains/kurier365.pl/public_html/images/17914.
  • Nie powiodło się załadowanie pliku XML.
Uwaga
  • There was a problem rendering your image gallery. Please make sure that the folder you are using in the Simple Image Gallery Pro plugin tags exists and contains valid image files. The plugin could not locate the folder: images/17914
updated 1:15 PM CET, Nov 20, 2018
Na żywo:
A+ A A-

Polacy głosują nawet w Iranie

  • Napisane przez polskatimes.pl
  • Dział: Azja
Michał Fajbusiewicz głosuje w Teheranie fot. Arkadiusz Bińczyk Michał Fajbusiewicz głosuje w Teheranie

"Po raz pierwszy czuję, ze mój glos ma ogromne przełożenie na wynik wyborów, przynajmniej tu, w Teheranie - mówi znany dziennikarz śledczy, twórca kultowego telewizyjnego programu "997" Michał Fajbusiewicz. Dziennikarz głosował w wyborach do europarlamentu z grupą turystów w Ambasadzie Polskiej w Teheranie.

Aby zagłosować w Teheranie Polska grupa turystów, w której znalazł się Michał Fajbusiewicz oraz członkowie Stowarzyszenia Dziennikarzy Podróżników "Globtroter" musieli zarejestrować się w Ambasadzie do piątkowego wieczoru. -Okazało się, ze opinie o tym, ze w Iranie internet nie jest dostępny, są fałszywe - informuje redaktor. - Dlatego tez bez problemu zgłosiliśmy chęć oddawania głosów droga elektroniczna.

Znany dziennikarz podczas swych licznych podróży tylko raz brał udział w wyborach poza granicami kraju, w Nowym Jorku. - Tu, w Iranie, to nie tylko "obywatelski obowiązek", ale i fantastyczna przygoda - dodaje. - Tym bardziej, ze jesteśmy jedyna grupa, która zdecydowała się podczas wyprawy zahaczyć w niedziele o Ambasadę Polska. Na pewno będą to dla mnie, choćby z tego względu wyjątkowe wybory. Ukłony należą sią pracownikom ambasady oraz naszemu przewodnikowi, panu Maciejowi, który okazał się niezwykle życzliwy, kompetentny i dobrze zorientowany w irańskiej rzeczywistości.

Autor programu "997", a obecnie "997. Fajbusiewicz na tropie" (POLSAT PLAY) nie zdradził, przy którym nazwisku kandydata na europosła postawił swój krzyżyk. Michał Fajbusiewicz po raz pierwszy odwiedził Iran. Zapalony fotograf nie miał żadnego problemu z robieniem zdjęć. - Iranki z przyjemnością pozowały do fotografii często pokazując palcami znak viktorii. Okazało się jednak, ze to nie symbol zwycięstwa, lecz życzliwości i przyjaźni. Na każdym kroku spotykaliśmy sie z gościnnością, co było niesamowite. Biesiadujący na trawnikach w parkach zapraszali na herbatę, goście w restauracjach polecają miejscowe potrawy, częstując nimi. Wszędzie przyjmowali nas jak dobrych znajomych. Być może władze maja do nas inny stosunek, ale zwykli ludzie byli dla nas niesamowicie życzliwi.

Redaktor śledczy podczas swej podróży nie zapomniał o pracy. Zrobił tysiące zdjęć. Po raz pierwszy stanął także z drugiej strony kamery, co pewnie zobaczymy w którymś z jego programów. - Faktycznie była to chwilowa przerwa w pracy - przyznaje. - Jestem bowiem w trakcie kończenia programów do wiosennej ramówki dla telewizji POLSAT PLAY.

Marzena Kądziela

{gallery}17914{/gallery}

Warszawa