updated 11:59 AM CET, Dec 18, 2018
Na żywo:
A+ A A-

Bezdroża: Chiny - Smocze imperium

  • Napisane przez Cezary Rudziński
  • Dział: Azja

Najludniejsze, blisko 1,4 miliardowe państwo świata, z ogromnym, niesłychanie zróżnicowanym terytorium rozciągającym się od trzech wschodnich mórz na obrzeżach Pacyfiku, po pustynie i najwyższe góry świata: Himalaje z jego szczytem Czomolungmą – Mount Everestem.

I od Rosji, Mongolii i Kazachstanu na północy, Korei Północnej na wschodzie, Kirgistanu, Tadżykistanu, Afganistanu, Pakistanu i Indii na zachodzie, po Nepal, Bhutan, Birmę (Mjanmę), Laos i Wietnam na południu. Kraj oszałamiający, zachwycający, a równocześnie nierzadko odpychający aż do budzenia wstrętu w przypadku np. zwyczajów i zachowań przy jedzeniu. Przeżywający od paru dekad okres największego gospodarczego i technologicznego rozwoju w swojej, liczącej już ponad 50 wieków nieprzerwanej historii. Z tysiącami cennych zabytków, muzeów, cudów przyrody i innych wspaniałych miejsc, w tym najwyższej światowej klasy.

    Że przypomnę Wielki Mur, Zakazane Miasto i inne historyczne skarby Pekinu, Stare Miasto byłej stolicy Xianu, gdzie zaczynał się słynny Wielki Jedwabny Szlak, otoczone zachowanymi do naszych czasów największymi w świecie fortyfikacjami, 14 - kilometrowymi murami obronnymi na planie kwadratu, z mnóstwem zabytkowych budowli wewnątrz, a także poza nimi. M.in. średniowiecznym Wielkim Meczetem, najbardziej niezwykłym wśród setek innych budowli islamu, jakie widziałem w różnych zakątkach świata. O architekturze pagód – bo jest w nim kilka budowli, chińskimi wieżami na planie kwadratu, z 40-centymetrowej wysokości progami, aby do wnętrza nie mogły wślizgnąć się złe dżiny oraz osłoniętego po drugiej stronie ulicy długim i wysokim murem chroniącym przed… złymi mocami.

    Trudno nie wspomnieć też o Grotach Dziesięciu Tysięcy Buddów w Longmen, z rzeźbami tego myśliciela oraz strażników – od parocentymetrowych, po kilkumetrowej wysokości – a nie jest ona jedynym takim miejscem w Chinach. Wielkim Buddzie w Leshane, najbardziej masywnym w świecie, wykuwanym przez dziesięciolecia w skałach nadrzecznego klifu. Armii Terakotowej. Rezerwacie pand wielkich, których życie można oglądać z odległości kilku metrów. Baśniowych wręcz widokach Wulingyuan, Kamiennego Lasu, czy wspinających się setki metrów w górę i uprawianych oraz utrzymywanych od ponad 800 lat pół ryżowych Longji Titan.

    Lub pejzaży oglądanych z pokładu statków w trakcie rejsów po rzekach Jangcy i przypominającymi podróż między malowanymi, starymi, nostalgicznymi chińskimi krajobrazami wzdłuż rzeki Li między miastami Guilin i Yangshuo. Malowniczych, kameralnych ogrodów Shuzhou z roślinami pielęgnowanymi nierzadko od ponad 600 lat. Pałacu Potala i innych skarbów architektury w Lhasie, stolicy Tybetu oraz sławnych tybetańskich klasztorów. Albo meczetów oraz innych budowli w krainie Ujgurów. A to tylko wybrane, chociaż najsławniejsze, przykłady tego, co kraj ten ma do zaoferowania turystom, miłośnikom piękna, zabytków i niezwykłości. Do których nie sposób nie zaliczyć również ludzi, ich kultury, obyczajów, kuchni itp.

    Ten to kraj i jego atrakcje prezentuje w całości, wraz z Tybetem, Hongkongiem i Makau, po raz pierwszy przewodnik Bezdroży wydany w mojej ulubionej serii Classic.

Najwyżej cenionej, gdyż dostarczającej najwięcej informacji o kraju, jego regionach, zabytkach, ciekawych miejscach, obiektach i osobliwościach. Przy czym, w tym przypadku, przedstawianych na prawie 860 stronach – to chyba, po przewodniku „Indie północne, Nepal i Goa” (975 stron, wyd. 2009 r.), najobszerniejszy tom w tej serii – ciekawie i kompetentnie, z mnóstwem informacji, niekiedy nawet zaskakujących. Wcześniej, w 2009 r. ukazał się w niej, również zrecenzowany przeze mnie przewodnik „Chiny Wschodnie”, tłumaczony z języka niemieckiego.

    Obecny, prezentujący całe Chiny (poza Tajwanem, ale jest on jednak odrębnym państwem, chociaż uważanym przez władze ChRL tylko za „zbuntowaną prowincję”), kierowany jest przede wszystkim do turystów zamierzających poznawać to „Smocze Imperium” samodzielnie, lub w niewielkich grupach, ale z pominięciem biur podróży. Przy czym z naciskiem, w postaci dosyć dokładnych informacji na ten temat, na turystykę nisko budżetową, „na polską kieszeń”. Ale przewodnik ten powinni przeczytać także ludzie wybierający się do Chin na wycieczkę z którymś z biur podróży. Bo skoro wydaje się na nią przeważnie nie małe pieniądze, warto o tym kraju dowiedzieć się jak najwięcej. Jego lekturę zalecałbym także tym, którzy nie planują wyjazdu do Chin, a tylko chcieliby poczytać o nich coś ciekawego. Nie mam wątpliwości, że po lekturze, zapragną jednak zobaczyć chociaż wybrane miejsca w tym kraju.

    Jest on bowiem tak rozległy, miejscami – chociażby w Tybecie – trudno lub wręcz niedostępny nie tylko ze względu na warunki terenowe, że zapoznanie się z wszystkim ciekawym, jest praktycznie nierealne. Przynajmniej ja nie spotkałem nikogo, także wśród sinologów i polskich przewodników po Chinach, którzy mogliby powiedzieć, że „już byli tam wszędzie”. Przypomina mi się rozmowa w 4-osobowym przedziale sypialnym pociągu na jednym z odcinków podróży po Chinach. Oprócz mnie i naszego przewodnika – sinologa, który po wieloletnich studiach w Polsce i w Chinach biegle znał oba główne języki chińskie: mandaryński i kantoński, jechali dwaj chińscy biznesmeni. Gdy dowiedzieli się o naszym programie podróży, jeden wręcz niemal krzyknął: „95% Chińczyków nie będzie w stanie nigdy zobaczyć tego wszystkiego, co wy zobaczycie w ciągu niespełna miesiąca”.

    Najwyższa jednak pora na prezentację tego przewodnika. Zaczyna się on od 4-stronicowego „Niezbędnika turysty” z najważniejszymi informacjami, telefonami, adresami itp. m.in. na temat tak ważnego w Chinach turystycznego savoir-vivru oraz ostrzeżeń przed niebezpieczeństwami i zagrożeniami. Jest w przewodniku ponad 90 mapek i planów miast, chociaż ich spis, podobnie jak treści przewodnika, znajduje się w bardzo niewygodnym do otwierania miejscu: na końcowych, ale nie ostatnich stronach. Mają one również inną wadę. Zbyt drobna czcionka opisów, podobnie zresztą jak informacji w ramkach włamanych w tekst, zmusza nierzadko do czytania ich z lupą w ręku. Wspomnianych informacji w ramkach jest wyjątkowo dużo, niemal 260, a większość jest bardzo ciekawa.   

    Inną słabą stroną tego przewodnika są zdjęcia. Poza z górą 40-ma kolorowymi, ilustrującymi to, co autor radzi zobaczyć koniecznie, reszta to tylko czarno-białe, wydrukowane na jasno różowym tle. Nie ma ich zresztą zbyt wiele. Ale to niemal wszystkie wady tego przewodnika. O kilku innych wspomnę niżej. Dobór tego, co wymienia się w nim jako najważniejsze i najbardziej zasługujące na zobaczenie, jest chyba optymalny. Chociaż, oczywiście, nie byłem tam wszędzie, ale wiem nieco o tym kraju także z lektur. Tyle, że te 29 zabytków, obiektów i miejsc, bo trzydziestym jest kuchnia, różnorodna na każdym kroku, znajduje się w różnych częściach Chin i zobaczenie wszystkich w trakcie jednej, nawet długiej po nich podróży nie wydaje się możliwe.

    Ciekawe są propozycje autora („Zaplanuj podróż”) sześciu różnych, częściowo pokrywających się tras zwiedzania tego kraju, każda w czasie 3-4 tygodni, z ich mapkami. Chociaż i poza nimi znajduje się  mnóstwo wspaniałych obiektów i atrakcji. Przydatna jest informacja o chińskich świętach i festiwalach, z omówieniem ponad 20 najważniejszych z nich. Bardzo rozbudowane są, i to uważam za wielki plus przewodnika, rozdziały wstępne: Informacje praktyczne (blisko 80 stron) i Informacje krajoznawcze (niemal 100 stron) z mnóstwem bardzo ważnych, niezbędnych i przydatnych, na temat wyboru czasu podróży, planowania jej budżetu – z cenami, warunkami, możliwościami wyboru tańszych wariantów podróży – również po kraju, różnymi środkami transportu.

    Ubezpieczenia, ochrony zdrowia i największych (malaria, denga, wirusowe zapalenie wątroby) tamtejszych zagrożeniach. A także o historii, demografii (55 oficjalnych mniejszości etnicznych), religii, społeczeństwie i obyczajach, kulturze i sztuce oraz kuchni. Podstawowa, ponad 600-stronicowa część przewodnika „Zwiedzanie Chin” poświęcona jest prezentacji kraju oraz jego atrakcji w podziale na: Pekin i jego okolice, Wschodnie wybrzeże, Chiny środkowe, południowe, północno-zachodnie, północno-wschodnie i Tybetański Region Autonomiczny. A w nich na prowincje, regiony i miasta, w tym autonomiczne: Hongkong i Makau, Kuangsi-Czuang, Mongolia Wewnętrzna, Ningxia-Hui, Sinciang-Ujgur, z ich planami i mapkami.

    Opisy i informacje są dosyć obszerne, napisane ciekawie oraz na ile jestem w stanie to stwierdzić czytając o dosyć licznych miejscach, w których byłem, ścisłe i rzetelne. Z historią, sugestiami co trzeba i warto tam zobaczyć, opisami miejsc i, o ile są potrzebne, wzmiankami o dniach i godzinach otwarcia, np. muzeów, cenami biletów itp. Z ważnymi informacjami, np. że do Tybetu (Tybetańskiego Regionu Autonomicznego) wjazd możliwy jest tylko w grupach, na podstawie zezwoleń i to, poza stołeczną Lhasą, wyłącznie do ściśle określonych miejsc. Nieścisłości, nie mówiąc już o błędach, w opisach i informacjach o miejscach w których byłem, lub wiem o nich z pewnych źródeł, znalazłem niewiele.

    W przypadku miasta Chongqing wypadało chyba wspomnieć, że jest to, przynajmniej formalnie, bo liczba ponad 30 milionów jego mieszkańców dotyczy całego regionu, najludniejsze miasto świata. Ludniejsze niż powszechnie uważane za najliczniejsze pod tym względem Cuidad Mexico i Kair.  W opisie Muzeum Szanghaju pominięta została tamtejsza wspaniała kolekcja brązowych posągów oraz starych, także średniowiecznych naczyń z tego metalu, uważana za najbardziej znaczącą poza Narodowym Muzeum Pałacowym w Taipei na Tajwanie. W krótkiej wzmiance o miastach Guilin i Yangshuo nad rzeką Li zabrakło mi informacji, że rejsy po tej rzece słyną jako najpiękniejsze i najbardziej malownicze po Jangcy.

    I że podczas nich, a także w samych tych miastach, można obserwować w dzień i w nocy niezwykłe łowienie ryb z łódek przy pomocy… wytresowanych kormoranów. Zmroziło mnie określenie przez autora Wielkiego Buddy w Leshan: „To największa kamienna rzeźba tego bóstwa na świecie”. Z tak szokującym nazwaniem Buddy, który mimo najwyższego szacunku, jakim jest otaczany przez wyznawców, nie jest uważany za bóstwo, lecz tylko człowieka – mędrca i wielkiego nauczyciela, jeszcze się nie spotkałem. Ale, nawet jeżeli nie wszystkie potknięcia i ewentualne błędy dostrzegłem, są one łatwe do poprawienia w następnych wydaniach, do których zapewne dojdzie. Jest to bowiem przewodnik naprawdę wartościowy, w pełni zasługujący na polecenie.

Cezary Rudziński

CHINY

CHINY. SMOCZE IMPERIUM. Przewodnik Bezdroży z serii „Classic”. Autor: Krzysztof Dopierała. Wydawnictwo Helion, wyd. I, Gliwice 2017, str. 857, cena 89 zł. ISBN 978-83-283-2901-0

Warszawa