updated 1:10 PM CET, Jan 18, 2019
Na żywo:
A+ A A-

Niesamowita tajwańska świątynia

  • Napisane przez Cezary Rudziński
  • Dział: Azja
świątynia Bóstwa Opiekuńczego Ziemi w Tajpei fot. Cezary Rudziński świątynia Bóstwa Opiekuńczego Ziemi w Tajpei

Tajwan kryje w sobie wiele zabytkowych skarbów. Już podczas pierwszej „penetracji" okolic hotelu natrafiłem w jego pobliżu na niezwykle interesującą nową świątynię taoistyczną Bóstwa Opiekuńczego Ziemi.

Wierzenia religijne Tajwańczyków to odrębny, obszerny temat. Są tu wyznawcy konfucjanizmu, taoizmu, buddyzmu, nieliczni chrześcijanie różnych wyznań. Swoje ślady pozostawił animizm kultywowany przez rdzenne narody wyspy. Obszerny jest panteon tajwańskich bogów i bogiń, wśród których prym wiedzie Yu Huang – główny władca niebios – „Nefrytowy Imperator". Powszechnie czczony jest Tudi Gong – „Boski Starzec", bóg sukcesu i dobrobytu.

Ale wróćmy do wspomnianej świątyni. Na sporym placu jak gdyby wyciętym u zbiegu dwu ulic z wielopiętrowymi domami, najpierw zobaczyłem kilkupoziomową, niezwykle barwną budowlę w tradycyjnym chińskim stylu architektonicznym. Później zauważyłem przypominającą arkę lub łuk tryumfalny bramę prowadzącą na teren świątyni. Z boku znajdował się wielki piec do spalania pieniędzy ofiarowywanych bóstwom. Wierni palą nie prawdziwe pieniądze, ale kupowane za grosze papierowe papierki przypominające pieniądze. Ze zwyczajem tym spotkałem się już wcześniej w Tybecie i innych krajach himalajskich, w Makau, Hongkongu, a nawet w Chinach.

        

        

Świątynia jest nowiutka, wzniesiona już w XXI wieku. Na frontonie trudno znaleźć wolny od ozdób centymetr kwadratowy. W porównaniu z tym, co tu oglądam, najbardziej przeładowane detalami europejskie barokowe kościoły to przykłady zdobniczej skromności, a nawet ascezy.

Wewnątrz widzę zaledwie dwie osoby. Jedna modli się z zapalonymi cieniutkimi świeczkami czy kadzidełkami w dłoniach. Młoda dziewczyna właśnie wychodzi. Mijając mnie skłania wschodnim zwyczajem głowę. Odwzajemniam ukłon.

Ołtarze, rzeźby, malowidła...

Zaczynam oglądanie detali: ołtarzy, rzeźb, wieżyczek. Po chwili dostaję oczopląsu od feerii barw z dominującym złotem i czerwienią, świateł i ich odblasków. Zewsząd otaczają mnie złocone figury bóstw. Niezliczone malowidła, rzeźby smoków i innych stworów oraz inne dekoracje architektoniczne pokrywają ściany, sufity, kolumny.

Wychodzę, muszę ochłonąć. Znowu oglądam wszystko z zewnątrz. Dostrzegam, że wszystkie trzy poziomy świątyni są jednakowo bogato ozdobione. Wracam do środka, wchodzę na piętro. Ściany i sufit klatki schodowej też pokryte są malowidłami. Okazuje się, że na drugim poziomie świątyni jest identyczna sala modlitwy. A może to kolejna świątynia czy kaplica? Wzdłuż jej dłuższego boku, od strony placyku i ulicy widzę drzwi na taras. Wychodzę nań. Jest on szeroki na jakieś 3 metry, z kolejną brązową kadzielnicą, kamiennymi płaskorzeźbami na ścianach, smokami, malowidłami, kolumnami.

Na trzecim poziomie budowli znajduje się kolejna, także bardzo podobna kaplica czy sala modlitwy. Podczas mojego blisko godzinnego poznawania tej świątyni spotykam zaledwie kilka modlących się w niej osób.

Jednak wrażenie, jakie zrobiła na mnie świątynia Bóstwa Opiekuńczego Ziemi, okazało się ogromne. I chyba pozostanie ono jednym z najmocniejszych z Tajwanu.

{jumi [*6]}

Warszawa