Ostrzeżenie
  • JFolder::pliki: Ścieżka nie jest folderem. Ścieżka: /home/kur365/domains/kurier365.pl/public_html/images/6148.
  • Nie powiodło się załadowanie pliku XML.
Uwaga
  • There was a problem rendering your image gallery. Please make sure that the folder you are using in the Simple Image Gallery Pro plugin tags exists and contains valid image files. The plugin could not locate the folder: images/6148
updated 12:15 PM CEST, May 24, 2018
A+ A A-

Białe pustkowie

  • Napisane przez As
  • Dział: Azja
Wyróżniony Białe pustkowie

Jeden błąd wystarczył, by zamienić morze w pustynię – to nie scenariusz kolejnego filmu fantastycznego, lecz tragedia ekologiczna, która do dziś wpływa na życie milionów ludzi.

Podobnie jak w przypadku sąsiadującej z nim Mongolii, Kazachstan kojarzy się głównie z rozległymi stepami i pustyniami. Skojarzenie to, choć jak najbardziej trafne, oddaje specyfikę kraju w niewielkim stopniu i od stosunkowo niedawna. Jeszcze do lat 60. ubiegłego wieku Kazachstan dysponował dużymi połaciami żyznej ziemi, szczególnie wzdłuż dwóch największych rzek, Amu-darii i Syr-darii, oraz wokół Jeziora Aralskiego, wtedy czwartego pod względem powierzchni jeziora na ziemi. Radykalna zmiana przyszła wraz z rabunkową polityką władz sowieckich, które odprowadziły wodę z rzek w celu nawodnienia pól bawełny; „białe złoto” miało się stać (i jest do dziś) głównym produktem eksportowym kraju.

{gallery}6148{/gallery}

Odwiedzających środkowy Kazachstan nieodmiennie szokuje widok niegdyś żyznych terenów zamienionych w jałową pustynię. Tam, gdzie kiedyś pływały łodzie rybackie, dziś nie ma nic poza białą pustką. O skali katastrofy może świadczyć zresztą sam kolor podłoża; po wyjściu z samochodu terenowego (innym nie sposób dostać się w głąb pustyni) jedynym dźwiękiem naruszającym głęboką ciszę jest chrzęst pod stopami. Szybkie spojrzenie wystarczy, żeby ustalić źródło hałasu – to miliony maleńkich, białych muszli - smutne przypomnienie o życiu, którym Jezioro Aralskie niegdyś tętniło.

W pozostałych po akwenie nieckach nie przeżyje dziś nic poza najbardziej wytrwałymi zwierzętami. Przyczyną jest zbyt wysoki poziom zasolenia, wynoszący ok. 10% objętości wody – ponad dziesięciokrotnie więcej niż jeszcze 50 lat temu. Błyskawiczne wyniszczenie okolicznej fauny było katastrofą dla miejscowej ludności, szczególnie zaś dla pobliskiego Aralska. Niegdyś miasto utrzymywało się z połowu i przetwórstwa rybnego. Dziś port położony jest w odległości 25 km od linii brzegu.

Czasy świetności Aralska można dziś przywołać jedynie dzięki lokalnemu muzeum, którego zbiory boleśnie kontrastują z rzeczywistością. Ze zdjęć na ścianach uśmiechają się do odwiedzających rybacy podtrzymujący z wysiłkiem sieci wypełnione rybami, zaś na ciągnącym się po horyzont jeziorze dziesiątki innych statków kończy właśnie swój dzienny połów. Najbardziej przejmuje właśnie widok statków, a raczej tego, co z nich pozostało. Cztery z nich pozostawiono w porcie na pamiątkę, albo może raczej ku przestrodze. Widoku portu z pordzewiałymi statkami, za to bez wody w polu widzenia, nie da się z niczym porównać.

Lecz większe dziwy czekają na tych, którzy zapuszczą się głębiej w białą pustynię. Gdy opadnie już kurz wzbity przez wszystkie cztery koła wynajętego jeepa, niejednokrotnie oczom turysty ukażą się „karablie” (jak nazywają swoje dawne kutry miejscowi) oparte o wzgórze lub stojące niemal na sztorc w jakimś zagłębieniu – porzucone, do połowy rozebrane, zasypywane piaskiem i smagane przez wiatry. Jak gdyby na coś czekały.

{jumi [*6]}

Warszawa