Ostrzeżenie
  • JFolder::pliki: Ścieżka nie jest folderem. Ścieżka: /home/kur365/domains/kurier365.pl/public_html/images/6819.
  • Nie powiodło się załadowanie pliku XML.
Uwaga
  • There was a problem rendering your image gallery. Please make sure that the folder you are using in the Simple Image Gallery Pro plugin tags exists and contains valid image files. The plugin could not locate the folder: images/6819
updated 12:56 PM CET, Nov 21, 2018
Na żywo:
A+ A A-

Birmańska Jasna Góra

Wyróżniony Mnisi w Szwe Dagon fot. Cezary Rudziński Mnisi w Szwe Dagon

Złotą Stupę Szwe Dagon – Shwedagon Paya – w kształcie odwróconego kieliszka ze spiczastym zakończeniem widać z odległości kilku kilometrów. Co prawda stupa ma tylko 98,6 metrów, ale wzniesiono ją na niewielkim wzgórzu. Pokryta jest ponad 13 tysiącami płytek złota o łącznej wadze 53 ton.

Kula na szczycie iglicy inkrustowana jest ponad 4 tysiącami diamentów. Są na niej niezliczone rubiny, szmaragdy, szafiry i topazy. W promieniach słonecznych stupa daje więc wspaniałe odblaski.

 

Najświętsze miejsce Birmańczyków

Stupa ta jest największą i najstarszą budowlą ogromnego, baśniowego wręcz sanktuarium buddyjskiego. Jest to najświętsze miejsce dla Birmańczyków, z których każdy powinien, a przynajmniej marzy o tym, żeby chociaż raz w życiu odbyć tu pielgrzymkę.

Ten zespół sakralny składa się z 82 budowli, w tym 59 opisanych na jego planie: mniejszych stup, pagód, kaplic, sal modłów, pawilonów oraz niezliczonych posągów i rzeźb, o detalach architektonicznych nie wspominając.

Wyglądają one jak powiększone tysiące razy dzieła niezwykle utalentowanych jubilerów. Już tylko po to, aby móc je zobaczyć, warto przylecieć do Birmy. A przecież zasadnie nazywają ją krajem 100.000 stup. Wiele jest cennych i przepięknych birmańskich świątyń. Ale Szwe Dagon jest tylko jedna. Niepowtarzalna, wspaniała, wręcz oszałamiająca. Jak opowieść z najpiękniejszej wschodniej baśni.

Wiadomo, że to wokół tej stupy powstała osada Dagon, a później miasto, które stało się dziś 5-milionowym Rangunem. Ale początki Szwe Dagon są przedmiotem sporów. Według legendy stupa ta ma 2,5 tysiąca lat. Zdaniem archeologów wzniesiono ją nie wcześniej niż w VI wieku n.e. Przy czym obecną postać otrzymała w czasach królowej Shinsanbu.

 

Złoto na wagę... królowej

Świątynia ta była wielokrotnie grabiona przez najeźdźców – bliższych i dalszych sąsiadów. Jak łakomy kąsek stanowiła, może świadczyć fakt, że wspomniana królowa Shinsanbu ofiarowała na pokrycie tej stupy tyle złota, ile sama ważyła. Zaś jej zięć dorzucił jeszcze równowartość wagi jego żony Dhammazedi oraz czterokrotność własnej.

Rabusie nie byli w stanie zagrabić wszystkiego. Wysokie części stupy zawsze były trudno dostępne. Ponadto, według legend i przekazów ogromne skarby kryją się w jej wnętrzu.

Chociaż oprócz złota i drogich kamieni, najcenniejszym tutejszym skarbem jest 8 włosów samego Siddhartha Gautamy Buddy, który według legendy miał je ofiarować za otrzymane ciasteczka ryżowe.

Współcześnie Szwe Dagon Pagoda położona jest niemal w środku miasta. W jej pobliżu jest duży Park Ludowy utworzony na miejscu wyburzonych w 1985 roku slumsów. Spośród czterech wejść – po jednym z każdej strony świata – głównym jest południowe, od Shwedagon Pagoda Road.

 

Tylko na bosaka

Wejścia strzegą dwa ogromne, około 8-metrowej wysokości posągi legendarnych pół lwów – pół smoków. Już przed wejściem na schody wiodące do wysokiej i szerokiej hali trzeba zdjąć buty. Miejsca kultu w Birmie zwiedza się bowiem boso. Obowiązuje to nie tylko pielgrzymów, ale również turystów. Inaczej nie da się jednak poznawać tego, co w Birmie jest najciekawsze.

Z rozległego przejścia wychodzę na zespół wewnętrznych dziedzińców sanktuarium, na wprost świątyni jednego z Buddów – Oświeconych, Konagamana Shrine. Za nią dopiero znajduje się słynna i najważniejsza Złota Stupa Szwe Dagon otoczona małymi stupami.

Nagle znajduję się w otoczeniu dziesiątków baśniowych obiektów kultu. Przed kapliczkami i posągami wierni zapalają świece lub kadzidełka, składają kwiaty i owoce. Z ozdobnych studni nalewają do kubków wodę i polewają nią figury. W wielu miejscach, zarówno wewnątrz hal modlitewnych z ołtarzami i rzeźbami buddów, jak i na placykach przed nim, wierni modlą się żarliwie. Inni po prostu siedzą w cieniu, niektórzy jedzą, zajmują się dziećmi.

 

Życzliwi pielgrzymi

Gdy zwraca się uwagę na niezajętych modlitwą, oni uśmiechają się życzliwie. Chętnie pozwalają się fotografować, z dumą pokazują swoje dzieci. Kilkuletnia dziewczynka z ojcem na widok obiektywu samorzutnie wstaje i zaczyna pozować jak urodzona modelka. Pielgrzymów, a także turystów z różnych krajów, widzę sporo. Ale miejsca w sanktuarium jest tak dużo, że w dzień powszedni nie ma nawet śladu tłoku.

W cieniu kolumn jednej z pagód medytują starzy mnisi. Młodzi, a bywają także zaledwie kilkuletni, przechadzają się, modlą, a niektórzy nawet śpią tuż pod ołtarzami i posągami Oświeconego. Wszyscy, których obserwuję, a wielu fotografuję z daleka, zachowują powagę należną temu miejscu. Ale widać, że poza aktualnie modlącymi się, są „na luzie". Rozmawiają, coś czytają, dzieci spokojnie bawią się, piją wodę z nowoczesnego saturatora, jedzą.

{gallery}6819{/gallery}

 

Słynny dzwon

Oprócz głównej, Złotej Stupy, w północno-wschodniej części kompleksu stoi znacznie mniejsza, też otoczona kaplicami, stupa Golden Elder. W zachodniej zaś części znajduję niewielką stupę Ósmego Dnia – Eight Day. Buddyjski tydzień ma bowiem 8 dni. W sąsiedztwie stupy Ósmego Dnia można zobaczyć słynny 23–tonowy Maha Ganda Bell – XVIII-wieczny dzwon.

Brytyjczycy próbowali go wywieźć w 1825 roku podczas pierwszej wojny angielsko-birmańskiej, ale wpadł im do rzeki Rangun. Birmańczycy wydobyli go, podobno tylko za pomocą bambusowych prętów, i przywrócili na dawne miejsce.

Wśród tutejszych budowli są też małe planetaria do obserwacji ruchów Słońca, Księżyca oraz planet: Jupitera, Merkurego, Marsa, Saturna i Wenus. Ciekawostkę stanowi, wciśnięty między stupy i pagody w północno-zachodniej części kompleksu, zespół warsztatów tkackich. Pracują w nich kobiety posługujące się tradycyjnymi urządzeniami. Jako jeden z najnowocześniejszych technicznie urządzeń, do motania przędzy wykorzystuje się ręczny napęd starych rowerów. Koniecznie trzeba też zajrzeć do tutejszego muzeum w jednym z pawilonów i obejrzeć eksponowane w nim liczne dokumenty oraz zdjęcia i plakaty.

 

Tajemnice szczytu iglicy

Na jednym z plakatów widzę sfotografowaną z lotu ptaka niewielką kulę na strzelistym szczycie iglicy Złotej Stupy. Oryginał można oglądać za niewielką opłatą przez specjalny teleskop. Dopiero w ten sposób widać, jak przepięknie jest zdobiona złotymi smokami i chorągiewkami, a także setkami małych, złotych i srebrnych dzwonów. To właśnie ta kula pokryta jest największą ilością brylantów i kamieni szlachetnych.

Pagoda Szwe Dagon jest tak wspaniała, że jej replikę nazwaną Uppatasanti Pagoda zbudowano w nowej stolicy Nay Pyi Taw. Oglądając ranguńskie sanktuarium oraz jego wspaniałe budowle i ich detale, w niektóre miejsca wracałem kilkakrotnie. Zachwycać się tym sanktuarium można nieskończenie długo. I bez przerwy można tu odkrywać coś nowego i fascynującego.

{jumi [*6]}

Warszawa