Ostrzeżenie
  • JFolder::pliki: Ścieżka nie jest folderem. Ścieżka: /home/kur365/domains/kurier365.pl/public_html/images/7203.
  • Nie powiodło się załadowanie pliku XML.
Uwaga
  • There was a problem rendering your image gallery. Please make sure that the folder you are using in the Simple Image Gallery Pro plugin tags exists and contains valid image files. The plugin could not locate the folder: images/7203
updated 4:03 PM CEST, Apr 20, 2018
A+ A A-

Brama do słynnego królestwa Khmerów

Wyróżniony Brama do słynnego królestwa Khmerów fot. Cezary Rudziński

Samolot ląduje miękko. Szybko załatwiamy wizy, odbieramy bagaże i już jesteśmy w Kambodży. W porcie lotniczym Siem Reap, bramie do średniowiecznego królestwa Khmerów – Angkor. Jest to jeden z najsłynniejszych zabytków na świecie. 

Kto odkrył Angkor?

Angkor odkrył w indochińskiej wówczas dżungli półtora wieku temu francuski przyrodnik Henri Mouhot. Tak można przeczytać m.in. w Nowej Encyklopedii Powszechnej PWN. W rzeczywistości był on tylko pierwszym Europejczykiem, który narysował ruiny tutejszych średniowiecznych khmerskich świątyń zarośniętych przez dżunglę.

Wcześniej, bo już w XVI wieku, wiedzieli o nich portugalscy i hiszpańscy misjonarze oraz awanturnicy. Opisał je Portugalczyk Diogo do Couto. Najprawdopodobniej jednak nie dotarł on tu osobiście, lecz w swojej relacji z 1614 roku oparł się na opisie kapucyna Antonio da Magdalena. To właśnie prawdopodobnie on jako pierwszy Europejczyk odwiedzał Angkor w latach 1585 – 1588. O tym tajemniczym miejscu w jednym z listów napisał w 1668 roku również francuski mnich Louis Chevreuil.

Najstarszą mapę Angkor narysował natomiast, najprawdopodobniej między 1623 i 1636 rokiem, japoński pielgrzym. Był on przekonany, że dotarł do ruin klasztoru, w którym część swego życia spędził Siddhartha Gautama Budda. Skopiowana w 1715 roku mapa ta, aż do początku XX wieku uchodziła za plan sławnego buddyjskiego klasztoru. Inny francuski misjonarz, Charles – Emile Bouillevaux, przebywał w Angkorze przez dwa dni w 1850 roku, co opisał w osiem lat później.

Tak więc wspomniany francuski przyrodnik Henri Mouhot nie był odkrywcą Angkoru. Chociaż to rzeczywiście jemu zawdzięcza późniejszą sławę średniowieczna stolica Khmerów. Wkrótce bowiem po jego śmierci w Laosie, angkorskie rysunki Mouhota wydane zostały w książce „Podróże po królestwach Syjamu, Kambodży, Laosu i innych częściach Indochin". I od razu rysunki te wzbudziły sensację w świecie naukowym.

Już w 1867 roku, a więc błyskawicznie jak na owe czasy, khmerskie świątynie uwzględnił w swojej Historii Architektury Światowej, James Ferguson. Jeszcze przed jej wydaniem w Dolinę Mekongu wyruszyła w 1866 roku francuska ekspedycja pod kierownictwem oficera marynarki Ernesta Doudarta de Lagrée. Dotarła ona do Angkoru, należącego wówczas do Syjamu. Członkiem tej ekspedycji był malarz Louis Delaporte. Wykonał on liczne rysunki tutejszych zabytków i wydał je w 1873 roku w dwutomowym dziele. Zachwycony twórczością średniowiecznych Khmerów przywiózł też z tej wyprawy wiele starych dzieł sztuki. Stały się one zalążkiem obecnych wspaniałych zbiorów Musée Indochinois du Trocadéro w Paryżu.

 

Kariera prowincjonalnego Siem Reap

Zwiedzanie zabytków Angkoru i jego okolic mam jednak jeszcze przed sobą. Na razie czekają mnie pierwsze kroki na ziemi kambodżańskiej i krótkie poznawanie Siem Reap. Jest to niewielkie miasto nad rzeką o tej samej nazwie wpadającą do wielkiego jeziora Tonle Sap.

Kariera miasta Siem Reap jest zrozumiała. Stanowi ono bowiem rzeczywiście bramę do zabytków średniowiecznego królestwa Khmerów, które znajdują się w odległości od paru do maksymalnie 50 km od centrum miasta.

A przecież ruiny królestwa Khmerów to najciekawsze miejsce w Kambodży, w której po krwawych, zbrodniczych rządach Czerwonych Khmerów, pozostało niewiele zabytków. Aby zobaczyć te najważniejsze można więc przylecieć tylko tutaj. A jeżeli ktoś zechce odwiedzić także współczesną stolicę kraju – Phnom Penh, to dzielące te miasta około 300 kilometrów może pokonać tylko raz. Siem Reap, mimo dużego międzynarodowego ruchu turystycznego, pozostaje miastem prowincjonalnym.

Centrum miasta obejmuje m.in. dwa duże bazary: Center Market „Phsar Kandal" i Old Market „Phsar Chas". Oba warto odwiedzić, oferują bowiem po rozsądnych cenach mnóstwo różnorodnych towarów oraz niezliczone pamiątki. Tuż za granicami ścisłego centrum, z jednej strony znajduje się wspomniane już Angkor National Museum, z drugiej zaś, po obu stronach niewielkiej ulicy, dwa nocne bazary: Noon Night Market i Angor Night Market.

Większość buddyjskich świątyń stoi na lewym, wschodnim brzegu rzeki. Prowadzi przez nią aż 10 mostów. Trzy świątynie: Wat Preah Polanka, Wat Preah An Kau Sa i An Kau Sey znajdują się blisko siebie. Natomiast hotele, chociaż stoją we wszystkich częściach miasta, najliczniej zlokalizowane są przy Drodze Narodowej Nr 6, prowadzącej także na lotnisko odległe zaledwie o kilka kilometrów. Są to w większości hotele nowe, o dobrym standardzie, z basenami pod palmami, sprawną obsługą i niezłą kuchnią.

A kto z gości hotelowych chce spróbować bardziej egzotycznej kuchni lokalnej to obok lub po drugiej stronie ulicy znajdzie tanie jadłodajnie oraz sklepiki. Z płaceniem nie ma problemów. Dolary amerykańskie są bowiem, obok kambodżańskich rieli, równoległą walutą oficjalną.

Są tu także inne obiekty i miejsca warte odwiedzenia. Między centrum i lotniskiem zlokalizowana jest Kambodżańska Wioska Kulturalna – Cambodia Cultural Village. W południowej części miasta, tuż obok jego ścisłego centrum, znajduje się jedna z placówek Artisans Angkor. Jest to, usytuowane w ładnym ogrodzie porośniętym palmami i krzewami, Centrum Rzemiosła Artystycznego. W tej szkole młodzi artyści i artystki uczą się rzeźby w drewnie i kamieniu oraz wyrabiania estetycznych pamiątek ze skóry, włókien, metalu i drewna. Można ich obserwować podczas pracy, a w miejscowym sklepie kupić te pamiątki.

 

Narodowe tańce i legendy

Zaproszono mnie również na kolację z występami kambodżańskiego zespołu tańców narodowych. I okazał się to uroczy, świetnie spędzony wieczór. Restauracja „Kulen II", która to oferuje, mieści się przy bulwarze Sivatha.

{gallery}7203{/gallery}

W ogromnej sali wypełnionej niemal do ostatniego miejsca przez zagranicznych turystów znajduje się samoobsługowa restauracja na kilkaset osób. Wybór dań jest ogromny. Od potraw warzywnych i mącznych – po owoce morza, drób i mięsa w różnej postaci.

W końcu sali znajdowała się scena, na której odbywają się występy. Znakomicie wprowadzają one w kambodżańską atmosferę oraz khmerskie zabytki. Głównym elementem dekoracyjnym sceny były porośnięte lianami rzeźby ogromnych głów wykutych w kamiennych blokach świątyni Bayon oraz portal i inne elementy średniowiecznej architektury khmerskiej. Na tym tle odgrywane były legendarne sceny z odległej przeszłości kraju oraz słynne tańce w narodowych strojach dworskich.

Na liczące kilka tysięcy lat dzieje tego kawałka Azji południowo–wschodniej składają się zarówno fakty i ślady materialne pozostawione głównie w kamieniu, jak i legendy. A do najbardziej znanej nawiązywała pierwsza część programu, który oglądałem.

Głosi ona, że bardzo dawno temu wielki król indyjski tak rozgniewał się na swojego syna Kambu, że wypędził go z kraju. Wygnaniec tułał się po świecie szukając odpowiedniego dla siebie, spokojnego miejsca. Pewnego razu spotkał piękną dziewczynę o imieniu Soma. Okazała się ona córką króla mórz Naga, ogromnego węża. Kambu zwrócił się do boga Sziwy, aby pomógł mu w swatach z królewną. I rzeczywiście, Sziwa pomógł młodym zakochanym otrzymać zgodę króla mórz na małżeństwo. Aby ułatwić im przyszłe życie, Naga wypił całą wodę z zatoki i na powstałym w ten sposób lądzie zbudował piękne miasto. Osiedlili się w nim nowożeńcy i mieli mnóstwo dzieci. A nowe państwo które stworzyli, nazwali Kambu – dża. Co znaczyło „Synowie Kambu".

Narodowe tańce, doskonałe potrawy i tajemnicze legendy stworzyły wspaniały nastrój. A to przecież tylko wstęp do poznania egzotycznej Kambodży.

{jumi [*6]}

Warszawa