Ostrzeżenie
  • JFolder::pliki: Ścieżka nie jest folderem. Ścieżka: /home/kur365/domains/kurier365.pl/public_html/images/8498.
  • Nie powiodło się załadowanie pliku XML.
Uwaga
  • There was a problem rendering your image gallery. Please make sure that the folder you are using in the Simple Image Gallery Pro plugin tags exists and contains valid image files. The plugin could not locate the folder: images/8498
updated 3:25 PM CEST, Apr 23, 2018
A+ A A-

Birma: Złota Skała wisząca na włosku

Wyróżniony Birma: Złota Skała wisząca na włosku fot. Cezary Rudziński

Potężny, pokryty złotem kamień zawieszony nad przepaścią wygląda, jak gdyby miał za chwilę runąć. Opierając się na skale zachowuje jednak, pomimo ruchów tektonicznych, równowagę - zapewne od milionów lat. Utrzymuje także, od wieków, wzniesioną na nim stupę. Jakim cudem?

Mimo dwukrotnych badań naukowych w 1980 i 2001 roku nie udało się znaleźć odpowiedzi na pytanie, jak złotej skale udaje się utrzymać stupę. Niektórzy twierdzą, że to dzięki temu, że gdy budowano tę stupę w XI wieku, oparto ją precyzyjnie na włosie Buddy.
Złota Skała Kyaikhtiyo oraz cały zespół budowli sanktuarium na tym wzgórzu o wysokości około 1200 metrów n.p.m. należy do najświętszych miejsc birmańskiego buddyzmu. Do tego miejsca każdy wierny powinien przynajmniej raz w życiu odbyć pielgrzymkę.
Kyaikhtiyo znajduje się w stanie Mon, na terenie byłego królestwa Mon w południowo–wschodniej Birmie. W dolinie poniżej skały Kyaikhtiyo płynie niewielka rzeka Thanlwin. Na południowy zachód jest już morze. Dotarcie tutaj wymaga jednak pewnego wysiłku.
Przekonałem się o tym na własnej skórze. Autokarem dojechaliśmy z Rangunu do miasta Kyaikto. Dalsza podróż możliwa była już tylko mniejszym pojazdem. Podczas krótkiej przerwy mogliśmy zobaczyć, w jaki sposób buddyści spełniają dobre uczynki. Jednym z nich jest wykupienie za niewielką kwotę ptaszka z klatek noszonych przez dziewczęta i chłopców oraz wypuszczenie go na wolność. To, że wytresowany ptak szybko wraca do klatki, nie ma już większego znaczenia. Liczy się okazana dobroć serca.
Do wioski Kinpun, w której rozpoczyna się pieszy szlak do sanktuarium na szczycie góry, dojeżdża się w otwartych pudłach ciężarówek. Kierowcy na tej krótkiej, pełnej dziur i bardzo stromej drodze, pędzą jak szaleni.
Jadąc ten sposób, cudzoziemcy nie mogą jednak dotrzeć aż na samą górę. Chociaż dowożeni są na nią miejscowi pielgrzymi. Podobno chodzi o bezpieczeństwo, gdyż w przeszłości zdarzyło się kilka nieszczęśliwych wypadków. Bardziej prawdopodobne wydaje się jednak, że jest to sposób na umożliwienie zarobku mieszkańcom wioski.

{gallery}8498{/gallery}
Dalsza droga w górę to dosyć ostre podejście, na które trzeba poświęcić od 45 minut do godziny marszu. Kto nie ma na to siły lub ochoty, może zostać wniesiony przez czterech osiłków za 10 dolarów. Chętnych do bycia noszonym jest jednak o wiele mniej niż tragarzy. Pielgrzymi tradycyjnie chodzą pieszo.
Widoki z trasy na dolinę oraz wyłaniającą się zza zakrętów coraz lepiej widoczną Złotą Skałę i inne obiekty sanktuarium w pełni wynagradzają wysiłek. Przy drodze jest zresztą sporo miejsc, w których można usiąść i odpocząć. Na górze do dyspozycji pielgrzymów, a zwłaszcza turystów, są skromne hoteliki oraz jadłodajnie. Powstaje ich coraz więcej, gdyż warto tu spędzić noc, aby nie tylko zobaczyć sławną skałę, stupę i sanktuarium w różnym oświetleniu, ale również zachód i wschód słońca.
Wzdłuż kilkusetmetrowej przełęczy łączącej dwa wzgórza biegnie droga. Po jej bokach opadając w kierunku dolin dwoma–trzema poziomami stoją hoteliki. A po zachodniej stronie znajduje się także miniatura sławnej Złotej Skały. Na wzgórze świątynne prowadzą szerokie, kamienne schody strzeżone przez kilkumetrowej wysokości biało–złote, stylizowane lwy. Za nimi jest brama – arka i zaczyna się sanktuarium.
Rozszerzający się, płaski wierzchołek wzgórza pokryty jest idealnie dopasowanymi, gładkimi, marmurowymi płytami. W kompleksie sanktuarium są pagody, stupy, pawilony z salami modłów i medytacji, kolumny, kapliczki. Głównym jednak celem wszystkich pielgrzymów i turystów jest Złota Skała, czyli granitowy głaz, pokryty płatkami złota z górującą nad nim 7,3 metrowej wysokości stupą. Według legendy włos Buddy, na którym została ona postawiona i zawdzięcza mu stabilność, przyniósł przed wiekami pewien mnich. Ukrył go w swoim koku. Skałę ze stupą na jej wierzchołku można obchodzić ze wszystkich stron. I robi ona wrażenie, zwłaszcza w promieniach słońca.
W pobliżu, w kępie drzew na niewielkim wzgórku, stoją posągi i posążki Buddy. Są tu także zdobione rzeźbami złotych ptaków kolumny z poruszającymi się pod wpływem ruchów powietrza dzwoneczkami. Moją uwagę zwróciły tutejsze motyle - w kolorze beżowym, liczne, wielkości niemal męskiej dłoni.

Im bliżej zmierzchu, tym więcej przybywa pątników, a wśród nich również mnichów. Pożegnają zachodzące słońce, powitają o świcie jego wschód. Natomiast noc spędzą na modłach oraz medytacji przy zapalonych świecach i lampkach. Zachód słońca jest tu rzeczywiście piękny. Cała zachodnia strona wzgórza przypomina klif. Coraz ciemniejsze słońce przebija się przez rzadkie obłoki długimi promieniami. Wspaniale oświetla cieniutką wstęgę rzeki Thanlwin, wydłuża cienie. Po chwili skrywa się w dalekich chmurach niemal na wysokości ziemi. Powoli zapalają się światła, lampki i świece.
Rano, w odmiennym oświetleniu, zarówno skała, stupa, jak i budowle zespołu sanktuarium, wyglądają inaczej. Droga w dół, do samochodów, jest o wiele przyjemniejsza. Mijam zarówno schodzących, jak i wchodzących pielgrzymów, przydrożne jadłodajnie, sklepiki i stragany witany uśmiechem przez sprzedawczynie. Liczne dzieci machają do mnie. Jeszcze tylko wariacki zjazd na pudle ciężarówki i już można wsiadać do wygodnego autokaru.
Po drodze zatrzymujemy się na krótko w wiosce rybackiej. Na ogromnych drewnianych pomostach zbudowanych na palach na brzegu rzeczki suszą się niezliczone ryby. W cieniu drzew kobiety czyszczą najświeższy połów, noszą kosze i wykładają ryby pod palące promienie słońca. Przydrożne sklepiki i kramy zawalone są już gotowymi do sprzedaży suszonymi rybami. Wydaje się, że poza nimi oraz olejem w butelkach, nie handluje się tu niczym innym.
Zgiełk rybackiej wioski kontrastuje z podniosłą atmosferą wokół Złotej Skały. Warto jednak poznać Birmę z różnych stron.

{jumi [*6]}

Warszawa