Ostrzeżenie
  • JFolder::pliki: Ścieżka nie jest folderem. Ścieżka: /home/kur365/domains/kurier365.pl/public_html/images/1447.
  • Nie powiodło się załadowanie pliku XML.
Uwaga
  • There was a problem rendering your image gallery. Please make sure that the folder you are using in the Simple Image Gallery Pro plugin tags exists and contains valid image files. The plugin could not locate the folder: images/1447
updated 12:15 PM CEST, May 24, 2018
A+ A A-

Nikozja - podzielone miasto

  • Napisane przez Marzena Kądziela
  • Dział: Europa
Wyróżniony Podzielona stolica Cypru Podzielona stolica Cypru

Ogromna flaga Turków cypryjskich na zboczu gór przypomina, że ta część wyspy należy do nich. Na jej tle widnieją wieże meczetów i kościołów oraz stare budowle. Gdy spojrzymy w drugą stronę, dostrzeżemy także wieże świątynne, ale i nowoczesne miasto. To Nikozja - ostatnia podzielona stolica.


Aby zorientować się {jumi [*4]}w strukturze miasta, najlepiej przed jego zwiedzaniem udać się do domu towarowego Woolworta w centrum starego miasta, gdzie na szóstym piętrze znajdziemy kawiarnię. Warto usiąść tu na chwilę przy którejś ze szklanych ścian, by obejrzeć Nikozję z góry. Łatwo wtedy dostrzec różnice między jej północną częścią należącą do Turków i południową, która jest stolicą Republiki Cypryjskiej.
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to ogromna kilkusetmetrowej szerokości flaga ułożona z białych kamieni na zboczu pogórza Kyrenii. Jest ona symbolem trwałości statusu stolicy tureckiej części Cypru i, jak mówią Grecy cypryjscy, ciągłą prowokacją. Kamiennego sztandaru strzegą mieszkańcy pobliskiej wioski, którzy uciekli z południowej osady, gdzie w 1974 roku oddział EOKA (Cypryjskiej Organizacji Wyzwolenia Narodowego) wymordował większość Turków zdolnych do noszenia broni. Dla wdów, sierot i nielicznych ocalałych mężczyzn, którzy ułożyli flagę z kamieni, oficjalne podzielenie Cypru i jego stolicy stanowi gwarancję, że tamten koszmar nigdy się nie powtórzy.
W tureckiej części Nikozji nie widać nowoczesnych budynków czy wieżowców. Strzelają natomiast w górę minarety i wieże kościołów. Z minaretów pięć razy dziennie nawołują muzułmanów do modlitwy muezini, co doskonale jest słyszalne w części południowej miasta. W kościołach nie odbywają się nabożeństwa. Świątynie chrześcijańskie zostały zamknięte lub zamienione na magazyny. Wyjątek stanowi katolicki kościół Świętego Krzyża, który stoi w obrębie "martwej strefy" i częściowo na terytorium tureckim. Ma w nim siedzibę nuncjusz papieski. Odprawianie liturgii w tym miejscu zostało przerwane w 1974 roku, dwa lata później zezwolono na ponowne otwarcie kościoła, pod warunkiem, że tylne wejście, wychodzące na strefę turecką, zostanie zapieczętowane. W pobliżu katolickiej świątyni działa wspólnota religijna maronitów, która posiada tu nie tylko własny kościół, lecz także szkołę i miejsce spotkań towarzyskich.

{gallery}1447{/gallery}
Mniej ciekawie z góry prezentuje się południowa Nikozja z większością nowoczesnych budynków, które na szczęście ożywiają zielone plamy roślinności.
Nikozja, po grecku Lefkosia, zaczęła się prawdziwie rozwijać dopiero za panowania dynastii Lusignanów. Władcy z tego rodu wyposażyli miasto w fortyfikacje długości 11 km, a oprócz obwarowań pobudowali pałace, kościoły i klasztory, których najwięcej powstało w XIV wieku. Po najazdach Genueńczyków i Mameluków władzę na wyspie objęli pod koniec XV wieku Wenecjanie, którzy zmienili Nikozję w twierdzę. Przed Turkami osmańskimi miały bronić miasto specjalnie zaprojektowane mury. Wyburzono wszystko, co znajdowało się na zewnątrz fortyfikacji, nawet piękne pałace. Nie zdało się to jednak na wiele, ponieważ w 1570 roku wojska tureckie otaczające Nikozję ostatecznie wdarły się do miasta. Po Turkach pod koniec XIX wieku przyszli Brytyjczycy. W 1963 roku nastąpił szybki podział miasta. Turcy opuścili południową jego część, a Grecy i Ormianie zbiegli lub zostali wypędzeni z mieszanych osiedli na północy. Kiedy 22 czerwca 1974 roku wojska tureckie opanowały północno - zachodnie przedmieścia i wkroczyły do tureckiej części starego miasta, wrogie społeczności już dawno miały rozbiór miasta za sobą.
Zielona Linia odgradzająca części miasta i dwa państwa nie prezentuje się zbyt okazale. Granica to faktycznie stare mury, budynki, budy, czy wręcz dawne barykady z beczek na paliwo, starych mebli i różnych rupieci. Jedyne oficjalne przejście w kraju znajduje się w okolicy pałacu Ledra, kiedyś najlepszego hotelu. Składa się z trzech kolejnych punktów kontrolnych: greckiego, oenzetowskiego i tureckiego. Po obu stronach wiszą złowrogie plakaty, a mury zapisane są hasłami mającymi przekonać ewentualnych turystów do nieodwiedzania wrogiej części miasta i wyspy. Widziałam także zdjęcia młodych mężczyzn, którzy zginęli podczas walk. Zwiedzającym Cypr południowy odradza się wyjazd na północ twierdząc, że często przybywających z południa traktuje się bardzo niegościnnie. Wystarczy ponoć niewielkie przewinienie, by trafić do więzienia. Trzeba też powrócić na granicę przed godziną 17, potem jest ona zamknięta. Jakby na potwierdzenie słów przewodniczki (Polki od 8 lat mieszkającej na Cyprze) usłyszałam wrogie okrzyki Turków stojących za wysoką siatką oddzielającą części miasta.
Budynki w bezpośrednim sąsiedztwie z Zieloną Linią znajdują się w fatalnym stanie. Wydaje się, że za chwilę rozsypią się jak zamki z piasku. Okazuje się, że nikt nie chce tu mieszkać w obawie przed ewentualnym zagrożeniem. Pozostało jedynie trochę warsztatów meblarskich czy ślusarskich. Gdy chciałam zrobić zdjęcie greckim żołnierzom stojącym na posterunku, natychmiast zauważyłam skierowane wprost we mnie lufy karabinów. Gdy nadal trzymałam aparat przygotowany do działania, z wieżyczki zbiegł młodziutki żołnierz i krzycząc gonił mnie kilkadziesiąt metrów... Obydwie strony konfliktu są ponoć jednakowo przewrażliwione na punkcie fotografujących, których mogą uznać za szpiegów, zatrzymać na przesłuchanie, a nawet aresztować.
Im dalej od granicy, tym miasto robi się bardziej gwarne i tłoczne. Wiele wąskich uliczek w dzielnicy Laiki Ytonia pięknie odrestaurowano. Znajduje się tam obecnie mnóstwo sklepów z pamiątkami, galerie artystyczne i niezliczona ilość restauracji, do których zapraszają eleganccy kelnerzy.
Jedną z atrakcji turystycznych Nikozji jest katedra św. Jana wzniesiona w 1662 roku na ruinach średniowiecznego klasztoru benedyktynów. Z zewnątrz nie prezentuje się zbyt okazale, za to wnętrze można by oglądać godzinami. Oprócz złoconego ikonostasu podziw wzbudzają ściany i sufit w całości pokryte wspaniałymi freskami. Wśród najlepiej zachowanych wyróżniają się "Sąd ostateczny" i "Stworzenie świata" oraz cykl ilustrujący ponowne odnalezienie relikwii apostoła Barnaby. Choć katedra jest niewielka, wciąż pełni rolę oficjalnej, w której arcybiskupi Nikozji otrzymują święcenia. Obok wznosi się nowy pałac arcybiskupi wybudowany w 1960 roku w stylu neobizantyjskim. Przed nim stoi dziewięciometrowej wysokości pomnik niezwykle cenionego arcybiskupa Makariosa. W pałacu mieści się muzeum bizantyjskie założone przez narodowego bohatera ze wspaniałą kolekcją ikon, których zgromadzono tam około 150. W budynku stojącym naprzeciw ulokowana jest najstarsza i najbardziej prestiżowa szkoła średnia na wyspie.
Najbardziej jednak charakterystycznym elementem stolicy Cypru są dobrze zachowane weneckie mury obronne zbudowane w kształcie koła. Próbę czasu przetrwały trzy bramy zwrócone w kierunku trzech miast, od których pochodzą ich nazwy - Pafos, Kyrenia i Famagusta.
Mieszkańcy Nikozji są niezwykle dumni z Muzeum Cypryjskiego, choć założone zostało jeszcze za panowania Brytyjczyków. Kolekcja zgromadzona w nim obejmuje przedmioty pochodzące ze wszystkich okresów, od epoki kamienia do początków czasów bizantyjskich. Warto również odwiedzić Cypryjskie Muzeum Rękodzieła wybudowane przez rząd cypryjski, aby dać pracę uchodźcom z północnej części wyspy. Można w nim zobaczyć, jak wykonywane są hafty, koronki, rzeźby drewniane, ceramika, metaloplastyka, układanie mozaik czy wyroby ze skóry oraz tradycyjna odzież.
Nikozja to dziwne miasto, w którym dźwięk dzwonów z południa miesza się z nawoływaniem przez muezinów do modlitwy w północnej części, a Grecy i Turcy cypryjscy, żyjący niegdyś wspólnie, od ponad 30 lat oddzieleni są od siebie. Niestety nic nie wskazuje na to, że ostatnia podzielona stolica stanie się na powrót miastem, w którym bez żadnych granic będą żyć wyznawcy różnych religii i różnych narodowości.

{jumi [*6]}

 

Warszawa