Ostrzeżenie
  • JFolder::pliki: Ścieżka nie jest folderem. Ścieżka: /home/kur365/domains/kurier365.pl/public_html/images/21590.
  • Nie powiodło się załadowanie pliku XML.
Uwaga
  • There was a problem rendering your image gallery. Please make sure that the folder you are using in the Simple Image Gallery Pro plugin tags exists and contains valid image files. The plugin could not locate the folder: images/21590
updated 3:46 PM CET, Jan 18, 2019
Na żywo:
A+ A A-

Uratowana węgierska legenda

  • Napisane przez Anna Plenzler
  • Dział: Europa
Wyróżniony Uratowana węgierska legenda Fot.: Wojciech Zamiar

Europejska Stolica Kultury - to hasło dało możliwości rozwoju jakich nigdy wcześniej Pecz nie miał. Pozostały po niej nie tylko wspomnienia artystycznych wydarzeń, ale nade wszystko infrastruktura, której nie byłoby, gdyby nie europejskie pieniądze na ten specjalny cel. Bo choć ten zaszczytny tytuł miasto nosiło pięć lat temu, to nowe obiekty, które wtedy powstały lub które zrewitalizowano służą mieszkańcom do dziś. I przyciągają turystów.


Perełką wśród nich jest Kulturalna Dzielnica Zsolnay (Zsolnay Kulturális Negyed) powstała na terenie dawnej fabryki porcelany sięgającej swą historią roku 1853, choć słowo „dawnej" nie jest tu może najodpowiedniejsze. Nadal działa tu bowiem wytwórnia porcelany firmowana nazwiskiem rodziny Zsolnay, a jej wyroby sprzedawane są nie tylko na Węgrzech. I nadal są przepiękne, jak i ... odpowiednio kosztowne.
Vilmos Zsolnay porcelaną zajął się trochę .. z przypadku. Był kupcem wiodącym spokojne życie w Peczu. To jego starszy brat Ignac prowadził niewielki warsztat ceramiki na przedmieściach miasta. Kiedy Ignac zbankrutował, Vilmos ratując brata zainwestował w jego warsztat. Ignac wkrótce wyjechał za granicę, a Vilmos całkowicie „wsiąkł" w ceramikę i porcelanę. To co zarabiał inwestował w firmę, która szybko z małego warsztatu rozrosła się w fabrykę zatrudniającą 700 osób! A Zsolnay ściągał profesjonalistów i artystów z całej Europy, założył szkołę przy fabryce, dokupywał ziemię, rozbudowywał przedsiębiorstwo i wciąż eksperymentował – poszukując nowych technik, nowych form, nowych wzorów i kolorów.
Dziś te cudeńka, które powstawały w fabryce w Peczu zobaczyć można na specjalnej ekspozycji „Złoty wiek porcelany Zsolnay". To ponad 600 ceramicznych eksponatów powstałych w latach 1870–1910, które w 2009 roku przekazał László Gyugyi, żyjący w USA kolekcjoner. Można je obejrzeć w secesyjnej willi... Sikorskiego. Bo i polski ślad tu znajdziemy. Tadeusz Sikorski (zwany tu Tádé), poślubił bowiem córkę właściciela fabryki, Julię. Tádé został dyrektorem artystycznym fabryki, a Julia (podobnie jak jej siostra Terez) zajmowała się wzornictwem, sama też projektowała i zdobiła tutejszą porcelanę. Mieszkali oczywiście na terenie fabryki, w specjalnie zbudowanej dla nich willi. „Zsolnay" w Peczu to nie była bowiem tylko fabryka. To był sposób na życie całej rodziny. Można powiedzieć, że tereny należące do Zsolnay'a stały się wręcz miastem w mieście. Najpierw we wzniesionych tu willach zamieszkały dorosłe dzieci Vilmosa, a w 1881 roku także on z żoną. Dzięki temu łatwiej było nie tylko utrzymywać bliski kontakt z rozrastająca się rodziną, ale także koordynować spotkania z artystami, naukowcami i kupcami zjeżdżającymi tu z całego świata.
W XIX wieku firma Zsolnay święciła wiele sukcesów. Jej wyroby weszły na salony Budapesztu i Wiednia, zdobiono nimi m.in. kościół Macieja czy gmach parlamentu w Budapeszcie, zdobywały nagrody ma światowych wystawach. Po śmierci Vilmosa Zsolnaya w 1900 roku, fabrykę przejął jego syn Miklos, który unowocześnił zarówno produkcję, jak i wzornictwo, a także umocnił swą pozycję na rynku, między innymi dzięki unikatowemu sposobowi barwienia wyrobów eozyną.

{gallery}21590{/gallery}
Wiek XX nie był dla firmy łaskawy. Po rozpadzie Austro-Węgier fabryka nieco podupadła. Dostosowując się do nowych warunków zaczęła na większą niż dotychczas skalę produkować mniej wysmakowane, ale za to bardziej praktyczne naczynia kuchenne.
Po II wojnie światowej, w 1948 roku została znacjonalizowana, a w roku 1995 - sprywatyzowana. Żadnej z tych form własności nie przetrwała. W 2005 przeszła na własność miasta, które zaczęło szukać pomysłu na jej rewitalizację. Pomógł konkurs na Europejską Stolicę Kultury. Historia zatoczyła koło, bowiem rozciągający na pięciu hektarach kompleks Zsolnay to prawdziwa perełka.
Rewitalizacji poddano cały teren z budynkami, których powierzchnia sięga w sumie 40 tysięcy metrów kwadratowych. Dziś służą one kulturze, edukacji i turystyce.
W zdobionych piękną ceramiką budynkach umieszczono ekspozycje prezentujące historię rodziny Zsolnay i samej fabryki, wystawy ilustrujące jej najwspanialsze wyroby („Złoty wiek porcelany Zsolnay) czy „różową ekspozycję" czyli ceramiczne wyroby codziennego użytku z końca XIX wieku, wszystkie wyłącznie w kolorze różowym, zatytułowaną znamiennie „Na początku był róż". Ta ekspozycja znajduje się w budynku, w którym mieści się także „otwarta manufaktura" - można tu zobaczyć jak dziś używając eozynowych technik, zdobi się porcelanę Zsolnay. W Zielonym Domu (nazwa wzięła się od zielonych dachówek) mieści się dziś teatr lalek Bóbita, w wielofunkcyjnym budynku E78 odbywają się festiwale i działania wspierające amatorskie grupy artystyczne, w galerii M21 prezentowana jest sztuka nowoczesna....
Na terenie fabryki umieszczono przestrzenie wystawiennicze, warsztaty, miejsca prób oraz inne przeznaczone na działania artystyczne, a nawet jeden z wydziałów Akademii Sztuk Pięknych i Muzyki w Peczu. Są też planetarium, ogrody, place zabaw, handlowa uliczka ze sklepikami z rzemieślniczymi wyrobami, kafejki.... A za fabrycznymi murami, wznosi się – także starannie odnowione – mauzoleum rodziny Zsolnay.



Warszawa