Ostrzeżenie
  • JFolder::pliki: Ścieżka nie jest folderem. Ścieżka: /home/kur365/domains/kurier365.pl/public_html/images/22052.
  • Nie powiodło się załadowanie pliku XML.
Uwaga
  • There was a problem rendering your image gallery. Please make sure that the folder you are using in the Simple Image Gallery Pro plugin tags exists and contains valid image files. The plugin could not locate the folder: images/22052
A+ A A-

Dni NATO w Ostrawie – ćwierć miliona gości na rodzinnym pikniku

  • Napisane przez Cezary Rudziński
  • Dział: Czechy
Wyróżniony Dni NATO w Ostrawie – ćwierć miliona gości na rodzinnym pikniku Fot.: Cezary Rudziński

Im bliżej celu, tym jedzie się coraz trudniej. Boczne wąskie drogi wypełnione są rowerzystami – od kilkuletnich dzieci po ludzi w mocno dojrzałym wieku – oraz pieszymi zdążającymi na ten gigantyczny piknik dla całych rodzin, jakim są doroczne Dni NATO w Ostrawie. Wielki, organizatorzy twierdzą nawet, że największy w Europie, przegląd sił bezpieczeństwa.

Z dominacją lotnictwa oraz licznymi pokazami sprawności zarówno pilotów, jak i sił lądowych, zwłaszcza pancernych oraz służb policyjnych. Jestem jednym z trzech dziennikarzy polskich zaproszonych na tę imprezę przez organizatorów i Czech Tourism. Z zagranicznych kolegów po piórze jest jeszcze dwoje Brytyjczyków oraz dwóch Irlandczyków.

Bezpłatnie dla wszystkich

Dni NATO odbywają się na ostrawskim lotnisku Leoša Janáčka w br. już po raz 15., a towarzyszące im Dni Sił Powietrznych Armii Republiki Czeskiej po raz 6. Do Ostrawy od granicy z Polską jest zaledwie kilkanaście kilometrów. Z centrum tego trzeciego pod względem liczby mieszkańców, ponad 300-tysięcznego miasta na lotnisko - prawie dwa razy dalej. Zależy zresztą z której strony, bo na miejsce prezentacji sprzętu, a zwłaszcza teren pokazów naziemnych oraz powietrznych dotrzeć można różnymi środkami transportu. Także koleją i autobusami. A zainteresowanie jest ogromne.
Wstęp na ten show jest bezpłatny. Niemałe koszty organizacyjne pokrywa miasto oraz sponsorzy. W ubiegłych latach impreza przyciągała po około 200 tys. widzów. W br. już pierwszego dnia, w sobotę, 155 tysięcy. Łącznie z niedzielą, gdy mimo pogorszenia się pogody, chociaż nie było zapowiadanych opadów, doliczono się co najmniej dalszych 70. tysięcy, w sumie było ich blisko ćwierć miliona. Mimo braku u nas reklamy, Polacy dominują wśród cudzoziemców. A język polski słyszy się na każdym kroku. Rozległy teren pokazów podzielono na 9 sektorów. Dziennikarzy zaproszono do sektora 4, dla VIP-ów.

Elitarne pilotki wojskowe z Jordanii

W nim jest bowiem centrum prasowe oraz pawilony firm produkujących i oferujących samoloty, śmigłowce oraz sprzęt naziemny i inne artykuły związane z obronnością i bezpieczeństwem. A obok teren pokazów naziemnych i strefa relaksu. Z wydzielonym miejscem dla osób niepełnosprawnych na wózkach inwalidzkich. Niedaleko zaś miejsce postoju największych samolotów, cieszących się rekordowym zainteresowaniem. Trochę dalej zaś punkt prezentacji samolotów produkcji szwedzkiej – tegorocznego partnera specjalnego Dni.

{gallery}22052{/gallery}
Oprócz przedstawicieli sił zbrojnych państw NATO, a w przypadku Polski, Niemiec i Słowacji również sił bezpieczeństwa – antyterrorystów, celnych i kryminalnych, uczestniczą w nich również zaproszeni goście. Krajem partnerskim jest w br. Szwecja. Sensację wzbudzają zwłaszcza pilotki wojskowe Jordanii z elitarnej, wyłącznie żeńskiej jednostki FCSST – Female Company for Specjal Security Tasks, uczestniczącej aktualnie w walce z tzw. Państwem Islamskim. W mundurach, ale i tradycyjnych muzułmańskich chustach na głowach. Wspólnie z czeskimi kolegami ze 102 jednostki lotniczej z Prostejowa dały one dynamiczny pokaz znakomitego wyszkolenia do walk powietrznych.

Udane występy Polaków

Ale o programie NATO – DAYS i o tym, co na nich pokazano, za chwilę. Z ogromnego parkingu do strefy VIP przechodzimy ponad kilometr pieszo przebijając się przez tłumy. Wzdłuż równie długiego ciągu stojących obok siebie niezliczonych namiotów gastronomicznych, punktów medycznych – m.in. polskiej karetki pogotowia z Katowic i innych służb, a także stoisk z gadżetami. Organizatorzy zatroszczyli się o to, aby goście tego show mieli co zjeść i wypić w dużym wyborze, kupić, bądź skorzystać z pomocy. Wielką atrakcją okazała się możliwość wchodzenia na eksponowane czołgi i działa oraz fotografowania się na nich, zaglądania do samolotów, a nawet jazdy w czołgu lub przelotu śmigłowcami.
To jednak już na marginesie głównego programu, który obejmuje 43 punkty – w tym parę premier i codziennie po 4 godziny pokazów lotniczych oraz tyle samo naziemnych. Dużym zainteresowaniem cieszyło się to, co zaprezentowali polscy uczestnicy tego show. Pilotaż śmigłowców SW-4 i akcja katowickich antyterrorystów policyjnych likwidujących niebezpiecznych przestępców. A zwłaszcza blisko półgodzinny pokaz mistrzostwa pilotażu grupy akrobatycznej samolotów Orlik – 8 x PZL-130. wykonujących zbiorowo i parami beczki, pętle, czy budzące dreszcz emocji loty „na zderzenie". W tym jednego samolotu do góry kołami i mijaniem się ich dosłownie „o włos", gdy ogląda się to z ziemi.

Hity czeskie, szwedzkie i USA

Świetne były pokazy wyższego pilotażu gospodarzy – lotników czeskich – samolotu JAS-39 Gripen. A także, również wyższego pilotażu, szwedzkich naddźwiękowych samolotów Viggen i Draken oraz zaprezentowanych w Czechach po raz pierwszy Tunnan. W części wystawienniczej Szwedzi pokazali ogromny samolot strategiczny C-17 Globemaster III. Gospodarze wystawili i zademonstrowali działanie tego, co mają najlepszego. Zorganizowali światową premierę następcy legendarnego, najpopularniejszego i najczęściej używanego na świecie samolotu ćwiczebnego Aero L-39 Albatros – samolotu L-39NG, oczywiście także własnej produkcji.
Licząc, na pewno nie bezpodstawnie, na jego sukces również handlowy. Premierę w Czechach ma również norweski samolot P-3 Orion. A niezmienne zainteresowanie budzi ubiegłoroczna „gwiazda" NATO-DAYS w Ostrawie, amerykański „konwertoplan" CV-228 Osprey z ruchomymi silnikami, dzięki którym może on być wykorzystywany zarówno jako samolot, jak i śmigłowiec. Długie kolejki chętnych do wejścia na wysoki trap, aby móc z niego zajrzeć z zewnątrz do kabiny pilotów, ustawiają się do legendarnej amerykańskiej „superfortecy" Boeinga B-52 Stratofortress o numerze 1008.

Byłem w kabinie pilotów superfortecy b-52

Największego na świecie samolotu wojskowego, produkowanego od 1952 do 1962 roku i służącego jako bombowiec od 1955 roku. Ze zmieniającymi się później funkcjami, także w roli samolotu transportowego. Przewiduje się, że jego wersja B-52H będzie w służbie aż do roku 2050! Samolot ten ma 8 dwuprzepływowych silników, rozpiętość skrzydeł 56,4, długość 48,5 i wysokość 12,4 m oraz powierzchnię 372 m². I masę własną prawie 88,5 tony, startową 256 ton, zabiera zaś ponad 180 tys. litrów paliwa oraz jest w stanie przewozić z górą 31 ton broni, rakiet, bomb – także jądrowych, lub kilka ciężkich czołgów.
Nam, dziennikarzom, umożliwiono wejście do jego wnętrza i kabiny pilotów. Co okazało się zresztą nie takie proste. Udostępniono nam bowiem właz „od podbrzusza". Po krótkiej informacji Treya Morrisa z Air Force Reserve Command wchodzę. Najpierw po pionowych klamrach do wnętrza, następnie innymi na wyższy poziom, wreszcie wąskim i ciemnym korytarzykiem do kabiny pilota. Gdy fotografuję kapitana za sterami, widzę zaglądających do niej z zewnątrz przez okna tych, którzy po odstaniu w kolejce weszli do góry po trapie.

Samoloty, śmigłowce, czołgi...

Obserwuję dziesiątki zegarów, pokręteł, dźwigni. Przez okna widzę ogon i skrzydła stojącego przed B-52 innego potężnego, ale mniejszego samolot. Na dłuższe rozglądanie się nie mam czasu, bo następni koledzy czekają w kolejce. Zresztą i tak nie znam się na tym. Ale wrażenie pozostaje. Przed i za B-52 stoją inne lotnicze wojskowe olbrzymy. A na kolejnych placykach w dwu sektorach liczne mniejsze samoloty i śmigłowce produkcji, lub w służbie lotnictwa innych krajów, z uwagą oglądane i fotografowane przez pasjonatów aeronautyki. Bogata w br. jest prezentacja, także premierowa, niemiecka.
I to wszystkich rodzajów sił zbrojnych: lądowych (Heer), powietrznych (Luftwaffe) i morskich (Kriegsmarine). W innych miejscach terenu tego show wystawione są pojedyncze egzemplarze czołgów, dział oraz wojskowych środków transportu. I różnego wyposażenia, ubiorów itp. A na rozległym placu pokazowym, w chwilach, gdy niebo jest puste od samolotów, demonstrują swoje możliwości nowoczesne czołgi. Oczywiście bez strzelania, ale szybkie pokonywanie terenu, gwałtowne zmiany kierunku wywołujące chmury kurzu, czy obracające się podczas jazdy wieżyczki i działa spotykają się z żywą reakcją obserwującej to publiczności.

Antyterroryści, policyjne psy i konie

Największą, gdy czołgi zamieniają w miazgę samochody, po których przejeżdżają. Pokazy nie ograniczają się do wyczynów czołgów i lotnictwa, w tym również przekraczania przez samoloty bariery dźwięku. Oczywiście odpowiednio wysoko, aby ludziom na dole nie popękały bębenki w uszach, a fala powietrza nie narobiła szkód. Prezentowana jest też sprawność śmigłowców oraz skoki z nich spadochroniarzy. Ale i odbijanie zakładników przez jednostki specjalne, czy opanowywanie sytuacji kryzysowych w transporcie, Jak również wyszkolenie koni policji miejskiej Ostrawy i jej psów policyjnych, motocyklistów ze Straży Miejskiej, działania służb celnych itp.
Mają więc co oglądać zarówno pasjonaci, jak i całe rodziny, które przyjechały tu z dziećmi. Udział w wielkim show Dnia NATO był głównym punktem programu naszego dziennikarskiego dwudniowego pobytu w Ostrawie. Ale znalazło się w nim również zwiedzanie miasta i jego zabytków oraz atrakcji, planetarium z nowoczesnym wyposażeniem i programem, zamienionej w interaktywne muzeum dawnej huty w Witkowicach oraz tamtejszego Świata Techniki. A także ostrawskiego zamku i kilku niezwykłych ekspozycji w nim. O tym napiszę jednak już osobno.

Warszawa