Ostrzeżenie
  • JFolder::pliki: Ścieżka nie jest folderem. Ścieżka: /home/kur365/domains/kurier365.pl/public_html/images/22750.
  • Nie powiodło się załadowanie pliku XML.
Uwaga
  • There was a problem rendering your image gallery. Please make sure that the folder you are using in the Simple Image Gallery Pro plugin tags exists and contains valid image files. The plugin could not locate the folder: images/22750
updated 11:52 AM CET, Dec 10, 2018
Na żywo:
A+ A A-

Przedświątecznie na Morawach (2)

  • Napisane przez Cezary Rudziński
  • Dział: Czechy
Wyróżniony Przedświątecznie na Morawach (2)

Z lokalnymi zwyczajami świątecznymi mogliśmy zapoznać się również w innych miejscach. Bardzo ciekawa była wizyta w Centrum Informacji Zvonice (Dzwonnica) Soláň w grzbiecie Wierchów Wsecińskich, w pobliżu odludzia nad łękiem Czartak.

Jak się piecze i zdobi świąteczne ciasteczka

Ta dwupiętrowa drewniana budowla z zewnątrz przypomina wielką kaplicę. Wewnątrz mieści się placówka informacji turystycznej oraz galeria obrazów. Organizowane są też, na taki właśnie trafiliśmy, pokazy pieczenia i zdobienia świątecznych pierniczków oraz warsztaty dla dzieci, na których uczą się one robienia papierowych ozdób. Mimo dosyć odległego miejsca, w którym stoi ta Dzwonnica, zainteresowanie niedzielną imprezą było spore. A goście, w tym my, mogliśmy sobie upiec i ozdobić świąteczne pierniczki. Nietypowy był również ostatni punkt przedświątecznego programu.
Wizyta w pałacu czesko-austriackiego, arystokratycznego rodu Kinskych w Lesznej (Lešna). Przed nim odbył się pokaz „żywej szopki betlejemskiej", na który przyjechało mnóstwo ludzi z dziećmi. W przypałacowym ogrodzie ustawiono też niewielką zagrodę dla zwierząt. Owieczki i inna „żywioła" – zwłaszcza czarna lama, cieszyły się ogromnym zainteresowaniem, szczególnie maluchów. A po szopce tłum dosłownie runął do wnętrza pałacu. W takim tłoku jeszcze nie zwiedzałem żadnego zabytku.

Wystawa szopek i choinek w pałacu Kinskych

Magnesem w tym przypadku były jednak nie tylko pałacowe wnętrza z oryginalnymi dziełami sztuki, meblami i wyposażeniem z poprzednich wieków, ale wystawa szopek i ozdób choinkowych. Szopki, chociaż z kilku krajów, cieszyły się jednak mniejszym zainteresowaniem, niż szklane ozdoby choinkowe. Wyeksponowano ich tysiące, przy czym zarówno na podeście piętra, jak i w pałacowych salach oraz pokojach. Między zabytkowe meble, piece oraz dzieła sztuki powstawiano dziesiątki choinek dosłownie obwieszonych szklanymi bombkami i innymi dekoracjami.


{gallery}22750{/gallery}
Zarówno ich widok, jak i sam pomysł na taką ekspozycję w tym miejscu, był niezwykły. Tematyka przedświąteczna, chociaż dominująca, nie była jedyną podczas tego Press Tripu. Mieliśmy też okazję odbycia wieczornego spaceru po zabytkowej części Ołomuńca. Jak również dosyć dokładnego zwiedzenia katedry św. Wacława oraz bliższego zapoznania się z jej organami. Nie tylko wysłuchania recitalu miejscowego organisty, ale również – ci którzy na to zdecydowali się i posiadali jakie takie umiejętności, zagrania na nich.

Tradycyjnie warzone

Bardzo ciekawymi okazały się również wizyty w browarach. Czechy i Morawy, jak wiadomo, to kraj piwa. Chociaż również wina i mocniejszych trunków, że wspomnę o ziołowej Becherovce i znakomitych śliwowicach Jelinka, a to tylko najbardziej znane przykłady. Browar i gościniec Chomout w odległym o 7 km od centrum Ołomuńca Chomutovie, działają dopiero od półtora roku. Zdołały już jednak zdobyć renomę. Ich właściciele zaczęli od domowego warzenia piwa. Po czym, zdobywszy odpowiednie umiejętności i wiedzę, zakupili nowoczesne wyposażenie niewielkiego browaru.
Warzy on piwo tradycyjnymi metodami kilkutygodniowej fermentacji, bez żadnych sztucznych środków, czy filtrowania. Powstaje znakomity, żywy napój, wytwarzany w kilku gatunkach, ze stale rozszerzanym asortymentem. Na razie na potrzeby własnej restauracji i rynek lokalny. Chociaż piwami tymi zainteresowali się już odbiorcy w innych miastach, a także w Polsce. Zapoznani zostaliśmy z procesem warzenia, różnego rodzaju i stopniem palenia potrzebnych do niego ziaren i chmielu, mogliśmy również spróbować gotowego piwa zarówno wprost z kadzi, jak i przy obiadowym stole.

Na piwko z... dziećmi

Inny charakter ma drugi z browarów, który poznaliśmy w Rożnowie. W 2012 roku obchodził on 300 – lecie założenia, w przeszłości był dostawcą c. k. dworu w Wiedniu. Obecnie warzy piwo przede wszystkim na potrzeby własnych: restauracji, baru i kawiarni, a także rynek lokalny. Przede wszystkim jednak – idzie na to połowa produkcji – sławnych Łaźni Piwnych. Więcej na ich temat znaleźć można na: http://www.roznovskepivnilazne.cz. Wspomnę więc, że browar ten zbudowano na miejscu zburzonego Zamku Rożnowskiego, z zachowanymi częściowo jego murami.
Przechodził różne losy, należał do znanych rodów szlacheckich: Żerotinów, Fürstenbergów, Kinskych i Rothschildów. Jego najnowsza historia liczona jest od 1908 roku. Po powojennej nacjonalizacji zwrócony został właścicielom w 1994 r., warzenie piwa tradycyjnymi metodami wznowiono tu w 2009 r. Na terenie browaru są wspomniane już lokale gastronomiczne. A także specjalny, ze znakomitymi miejscami zabaw dla dzieci, na sprzętach i urządzeniach których dosłownie one szaleją. A rodzice lub ktoś z opiekunów popija w tym czasie znakomite piwo.

Łaźnie Piwne poprawiają urodę i kondycję

Rzecz u nas chyba niewyobrażalna. Ale w Czechach piwo się pije, a nie upija nim... Tutejsze Łaźnie Piwne są czymś wyjątkowym, chociaż z opartymi na podobnej zasadzie spotykałem się już u naszych południowych sąsiadów. Rożnowskie łączą alternatywne metody lecznicze z zabiegami uzdrowiskowymi i fizjoterapeutycznymi. Kąpiele piwne, jako uzdrawiające, stosowane były już dawno w tutejszym lecznictwie ludowym. Głównym, oczywiście oprócz wody i ziół, składnikiem tych kąpieli są drożdże piwne, a nie gotowe piwo. Zawierają one dużo witamin, mikroelementów i aminokwasów wchłanianych przez skórę.
Jeden zabieg, w którym leżenie w wannie, z popijaniem piwa, trwa pół godziny. Ale poprzedzająca go aromatoterapia, peeling całego ciała, maseczki na twarz, a po kąpieli masaże, okłady z parafiny lub błota syberyjskiego i inne procedury zabierają, łącznie z przebieraniem się, blisko dwie godziny. I cieszą ogromnym zainteresowaniem, mimo iż nie są tanie. Jedna taka kąpiel z dodatkami, to wydatek o równowartości ponad 100 złotych. Są one podobno bardzo skuteczne, poprawiają nie tylko wygląd, ale ogólną kondycję organizmu, pomagają m.in. w zwalczaniu stresu. Był to więc kolejny, bardzo ciekawy wyjazd studyjny na Morawy.

Warszawa