Ostrzeżenie
  • JFolder::pliki: Ścieżka nie jest folderem. Ścieżka: /home/kur365/domains/kurier365.pl/public_html/images/23797.
  • Nie powiodło się załadowanie pliku XML.
Uwaga
  • There was a problem rendering your image gallery. Please make sure that the folder you are using in the Simple Image Gallery Pro plugin tags exists and contains valid image files. The plugin could not locate the folder: images/23797
updated 4:03 PM CEST, Apr 20, 2018
A+ A A-

Vitkovice. W poindustrialnym pejzażu

  • Napisane przez Cezary Rudziński
  • Dział: Czechy
Wyróżniony Vitkovice. W poindustrialnym pejzażu Fot.: Cezary Rudziński

W pochmurne przedpołudnie wielka plątanina pordzewiałych konstrukcji, rur, przewodów i zbiorników wydaje się czarna. A przede wszystkim niesamowita. Przynajmniej dla ludzi nieobytych z industrialnymi pejzażami. Dopiero gdy przez chmury zaczynają przebijać się promienie jesiennego słońca dostrzegam barwy oraz fragmenty tego niezwykłego kompleksu. Jestem w dawnym przemysłowym gigancie, hucie i kopalni węgla Vitkovice w Ostrawie, na pograniczu Moraw i czeskiego Śląska. Niespełna 20 km od granicy z Polską. Przeżywającym, po 170 latach działalności produkcyjnej, drugie życie w zupełnie innej roli.


Stworzyło go stowarzyszenie osób prawnych Dolni oblast Vitkovice – Dolny Obszar Witkowice, w skrócie w obu językach DOV. Utworzone w 2007 roku w celu zagospodarowania nieczynnych już obiektów poprzemysłowych położonych niemal w centrum tego nieco ponad 300-tysięcznego miasta, trzeciego, po Pradze i Brnie, w kraju naszych południowych sąsiadów. I zamieniło w muzeum, miejsce nauki i zabawy oraz unikalną przestrzeń rozrywki cieszące się ogromnym zainteresowaniem zwiedzających, bądź osób uczestniczących w organizowanych tu imprezach.

Od uczczenia arcybiskupa po listę UNESCO

Uznane przez państwo za Narodowy Zabytek Kultury i wpisane w roku 2008 na Listę Dziedzictwa UNESCO. Dzieje tego miejsca, w przeszłości wioski na obrzeżach Morawskiej Ostrawy, sięgają roku 1828. Wówczas to rozpoczął tu działalność piec pudlarski, a później huta żelaza „Rudolf", nazwana tak, od jego imienia, na cześć miejscowego arcybiskupa. Później, już w okresie „zwycięskiego socjalizmu" zmieniona na „Vitkovice". Był to kompleks niezwykły w ówczesnej Europie, gdyż w jego skład weszła także kopalnia węgla kamiennego „Hlubina", koksownia i wielkie piece.
Tworząc samowystarczalną całość zapewniającą w jednym miejscu niemal wszystko potrzebne do produkcji, poza rudą żelaza i wapieniem. Czyli wydobycie i przetwórstwo węgla, produkcję koksu oraz żelaza. Obliczono, że podczas 162 lat nieprzerwanej działalności huty wyprodukowano w niej 90 mln ton surówki i 42 mln ton koksu, zużywając do tego około 200 mln ton surowców. Poza kopalnią „Hlubina" w skład tego kompleksu wchodziła również kopalnia węgla „Anzelm" w pobliskich Petřkovicach, obecnie w granicach miasta jako Muzeum Górnictwa Landek Park.

DOC, czyli świetny pomysł na drugie życie przemysłowego zabytku

Była ona najstarszą w Ostrawie oraz w jej okolicach i pracowała od 1835 do 1992 roku. Ten wielki kompleks przemysłowy zestarzał się jednak, nie mówiąc już o jego szkodliwości dla środowiska. Musiał więc zaprzestać działalności. A ściślej rzecz biorąc przestawić się, dzięki DOC, na zupełnie inną. Gospodarze podkreślają, że autorem projektu rewitalizacji tego obszaru, na którym znajduje się w sumie 19 obiektów, był jego prezes Jan Svĕtlik. Zaś projekty architektoniczne powstały pod nadzorem Jozefa Pleskota i jego pracowni „AP Atelié".

{gallery}23797{/gallery}

Byłem tu już przed dwoma laty w trakcie innego wyjazdu dziennikarskiego zorganizowanego również przez Czech Tourism. Ale wówczas zwiedziliśmy tylko wielofunkcyjną salę widowiskowo-kongresową „Gong" na 1,5 tys. osób i małą konferencyjną na 400 osób we wnętrzu dawnego, ogromnego zbiornika gazu. Ponadto Mały Świat Techniki U6 urządzony w dawnej hali centrali energetycznej. Zgromadzono w niej prawie sto interaktywnych eksponatów reprezentujących niemal wszystko, co zostało odkryte w dziedzinie nauki i techniki w ciągu ostatnich 200 lat.

Śladami procesu produkcyjnego

Tym razem poznajemy główny obiekt – hutę, wielki piec nr 1 oraz koksownię wraz z ich częściami uzupełniającymi. I nowym obiektem, kawiarnią i platformą widokową nadbudowaną ostatnio na wielkim piecu. A także Wielki Świat Techniki, o którym napiszę jednak osobno. Teren huty można zwiedzać grupowo z przewodnikiem po kupieniu biletu oraz założeniu ochronnego plastikowego kasku. Ale oznakowanie i informacja przy każdym obiekcie jest tak znakomita, że można by to robić również indywidualnie. Przeważają jednak względy bezpieczeństwa.
Na dydaktycznej trasie zwiedzania śladami produkcji żelaza i koksu znajduje się niemal 30 obiektów oznaczonych dużymi żółtymi tablicami. Są na nich obszerne informacje, równolegle po czesku, polsku – turyści z pobliskiej Polski są tu częstymi gośćmi – oraz angielsku. Oto przykład: „Wielki piec Nr 1 i pomieszczenia kontrolne. Piec zbudowano w 1872 r., ostatni remont przeprowadzono w 1988 r, produkcję ukończono w 1998 r. Przeznaczony do produkcji surowców stalowniczych (stałych i płynnych), żelaza hutniczego, hematytu, specjalnych stali, związków żelaza.

Opisy po polsku

Wybudowany w Witkowickich hutach żelaza jako pierwszy wielki piec w monarchii austriackiej, który wyrabiał surówkę za pomocą koksu. Roczna produkcja pieca 400.000 t/r. Użyteczna objętość pieca 740 m³, wysokość pieca 59,4 m." I dalej informacje o głównym wyposażeniu technologicznym oraz opis procesu wyrobu surówki. I tak przy każdym kolejnym obiekcie. Nr 2 – Wielkopiecowe rurociągi do rozprowadzania gazu wielkopiecowego na terenie firmy z miejsca popowstawania do miejsca oczyszczania i zużycia.
Nr 3 – Kopalnia „Hlubinia" – Na terenie około 4 ha przedstawiono unikalną drogę od kopalni węgla do produkcji surówki. Z informacją, że od 1852 r. do 1992 r. kopalnia ta wydobyła na potrzeby tutejszej koksowni i wielkich pieców 56 milionów ton węgla. Oraz opisem podstawowych obiektów tego zabytku. Nr 4 – Baterie koksownicze – z takimi m.in. faktami, że baterie te działały od 1836 r. i produkowały rocznie po 570.000 ton koksu oraz 750.000 m³ gazu, a obsługiwało je 180 pracowników. Kolejne tablice niezależnie od przewodnika wyjaśniają co oglądamy.

Od Weroniki i koliby na Bolt Tower

Np. Nr 9 to Gardziel – część wielkiego pieca, której zadaniem było napełnianie go surowcem i odprowadzanie gazu wielkopiecowego. Nr 24 – Weronika – metalowy zbiornik z wyprawą ogniotrwałą służący do przewozu po 50-150 ton płynnego żelaza surowego w temperaturze do 1400º C, do transportu żelaza spod wielkiego pieca do stalowni, odlewni lub odlewarki bez obniżania jego wysokiej temperatury. Nr 25 – Koliba – metalowa kadź o pojemności ok. 14 m³ na wagonie służąca do przewozu płynnego żużlu spod wielkiego pieca o miejsca jego dalszego przetwarzania i opis tego procesu.
Po obejściu i obejrzeniu wszystkich obiektów wjeżdżamy specjalną windą po pochylni na wielki piec nr 1, a następnie wchodzimy na jego szczyt, na którym nadbudowano niedawno Bolt Tower. Ponad 20-metrowej wysokości konstrukcję, w której znajduje się kawiarnia i klub. Obudowaną po bokach ze wszystkich stron specjalną dźwignicą – metalową kładką dosyć łagodnie wznoszącą się, lub opadającą w zależności od kierunku marszu. Roztaczają się z niej rozległe widoki na cały kompleks DOV i jego poszczególne obiekty, stojące poniżej.

We wnętrzu wielkiego pieca

Jak również na sąsiednie i bardziej odległe zakłady przemysłowe oraz miasto i jego okolice aż po Beskidy. Po chwili relaksu w kawiarni następuje ostatnia część zwiedzania i poznawania jak w okresie eksploatacji tego pieca powstawała w nim surówka żelaza. Oczywiście z wejściem do jego wnętrza o niemal 60 metrowej wysokości oraz obejrzeniem w nim resztek żużlu. W sumie jest to znakomita lekcja poglądowa, bardzo ciekawa, pouczająca, naprawdę wciągająca także ludzi mających niewielkie pojęcie o technice oraz pozostawiająca mocne wrażenia.
A przecież to tylko co prawda najrozleglejszy, ale tylko jeden zabytkowy kompleks poindustrialny na terenie DOV. Oprócz niego można zwiedzać tu wspomniany już Gong – sale widowiskowe i konferencyjne w dawnym zbiorniku gazu. Lub po prostu przyjechać do niego na którąś z organizowanych w nim imprez, np. muzycznych. A także poznawać dwa wieki osiągnięć nauki i techniki oraz niezwykle ciekawe eksponaty w U6. Czy tajemnice ludzkiego ciała, funkcjonowania miast, zjawisk przyrody itp. w Wielkim Świecie Techniki. Ale o nim, jak już wspomniałem, napiszę osobno.

Warszawa