Ostrzeżenie
  • JFolder::pliki: Ścieżka nie jest folderem. Ścieżka: /home/kur365/domains/kurier365.pl/public_html/images/3651.
  • Nie powiodło się załadowanie pliku XML.
Uwaga
  • There was a problem rendering your image gallery. Please make sure that the folder you are using in the Simple Image Gallery Pro plugin tags exists and contains valid image files. The plugin could not locate the folder: images/3651
updated 11:59 AM CET, Dec 18, 2018
Na żywo:
A+ A A-

Starosłowiański Turów przypomina się

  • Napisane przez Cezary Rudziński
  • Dział: Europa
Wyróżniony Starosłowiański Turów przypomina się

Turów w dalekiej przeszłości był jednym z najważniejszych grodów i centrów staroruskiej kultury, pominięty nawet w Nowej Encyklopedii Powszechnej PWN uległ kolejnemu zapomnieniu. Czas przypomnieć sobie o tym słowiańskim mieście!


W Polsce nazwa tego miasteczka mówi coś najwyżej {jumi [*4]}wąskiemu gronu specjalistów. Innym może kojarzyć się z zagłębiem węgla brunatnego na południowo – zachodnim krańcu Polski, chociaż nie ma z nim nic wspólnego. Turów leży bowiem na białoruskim Polesiu, na południowym brzegu Prypeci, skraju Prypeckiego Parku Narodowego i w pobliżu Błot Ałmańskich.
Pominięty nie tylko w Nowej Encyklopedii Powszechnej PWN, był w dalekiej przeszłości jednym z najważniejszych grodów i centrów staroruskiej kultury, ustępując tylko Kijowowi, ale już nie potężnym wówczas Nowgorodowi Wielkiemu i Połockowi, o pomniejszych grodach nie wspominając. A później znaczącym ośrodkiem gospodarczym Rzeczypospolitej Trojga Narodów.

Tomasz Święcicki w „Opisie Starożytnej Polski" wydanym w roku 1828 poświęcił Turowowi tylko 4 wiersze tekstu, odnotowując, że w 1220 roku, po pokonaniu w bitwie nad rzeką Jasiołdą ruskiego księcia Mścisława Romanowicza, miasto, wraz z Pińskiem, przeszło pod władanie Litwy. Więcej informacji o nim znalazłem w międzywojennej Encyklopedii Powszechnej Gutenberga. Warto tę notę zacytować:

„Turów, miasteczko na Białorusi, w okręgu Mozyr, nad rz. Prypecią, wpobliżu granicy polskiej z 5.399 mieszk. T. Jest prastarym grodem ruskim, już w pocz. XI w. był stolicą osobnej dzielnicy, którą rządził zięć Bolesława Chrobrego Świętopełk. Do początku XIV w. było księstwo turowskie, łączone często z Pińskiem, przedmiotem licznych walk między Kijowem, Wołyniem i Litwą. Wcześniej też był T. siedzibą władyków ( biskupstwa ) , którzy w 1596 przyjęli unję."

{gallery}3651{/gallery}
Natomiast naprawdę sporo dowiedziałem się o Turowie i jego przeszłości ze współczesnych publikacji białoruskich, a także – już w postaci ustnych przekazów legend – na miejscu. Założony on został w roku 980, chociaż diakon w kaplicy cmentarnej zapewniał, że początek miastu dał klasztor. Najstarszy prawosławny na terenie Rusi Kijowskiej, gdyż istniał już w IX wieku, około 100 lat przed jej chrztem ( 988 r. ) w obrządku bizantyjskim. Natomiast najstarsze ślady zamieszkiwania na tym obszarze ludzi archeolodzy określili na VIII – V tysiąclecie p.n.e. (!)
W średniowieczu Ziemia Turowska była centrum jednoczenia się słowiańskich Dregowiczów i jednym z pierwszych księstw wschodniosłowiańskich. Zaś sam Turów – nazwa miasta pochodzi od rzeki Tur wpadającej do Prypeci 10 km. na wschód od niego – ośrodkiem kultury Rusi, drugim pod względem znaczenia po Kijowie. To w nim napisano najstarszy zabytek piśmiennictwa białoruskiego – Ewangelię Turowską ( XI w.) oraz działał jeden z najwybitniejszych autorów tekstów cerkiewnych nazywany Ruskim Złotoustym, kanonizowany na przełomie XII i XIII w. św. Cyryl Turowski.
Postać niezwykła. Urodzony w 1130 roku w bogatej rodzinie otrzymał dobre, chociaz tylko prywatne wykształcenie. Znał grekę, pisma Ojców Kościoła, retorykę i historię. Prawdopodobnie po śmierci rodziców wstąpił do klasztoru przyjmując imię Cyryla. Prowadził tam ascetyczne życie, pisał teksty modlitewne i kazania. Przez pewien czas był ihumenem – przeorem Turowskiego klasztoru, ale zrezygnował z tej funkcji na rzecz pisania. Komentarzy do Pisma Świętego, kazań poświeconych zagadnieniom śmierci i zbawienia, wykroczeniom przeciwko etyce chrześcijańskiej, a także tekstów polemizujących z niektórymi literatury świeckiej.
Wybrany biskupem turowskim dbał o wykształcenie duchownych i organizację klasztorów. Ale i z tej godności zrezygnował, gdyż utrudniała mu pracę pisarską, m.in. kazań na 12 wielkich świąt prawosławnych. Jego mistrzostwo pióra porównywane było z najsłynniejszym staroruskim poematem – „Słowem o wyprawie Igora" ( Słowo o połku Igoriewie ). Według tradycji zmarł w 1183 roku, ale jest prawdopodobne, że tylko dla świata i jeszcze kilkanaście lat spędził w nieistniejącym już turowskim klasztorze św. Borysa i Gleba jako zwykły zakonnik. I tam został pochowany. Przy czym natychmiast po śmierci czczony był jako święty, co potwierdziła kanonizacją cerkiew prawosławna.
Cyryl Turowski był najwybitniejszą postacią w dziejach miasta i Ziemi Turowskiej, która już w czasach kijowskiego księcia – chrzciciela Rusi, później świętego, Włodzimierza Wielkiego była ważnym ośrodkiem kultury i oświaty Rusi Kijowskiej. Według przekazów w Turowie na Górze Zamkowej stał wspaniały pałac książęcy, nieco niżej kamienny sobór p.w. św. Borysa i Gleba oraz siedziba biskupa.
Od II połowy XII w. Księstwo Turowskie, którym wcześniej władali synowie wielkich książąt kijowskich, zaczęło tracić na znaczeniu. Na początku XIV w. weszło w skład W. Ks. Litewskiego, a po wymarciu starej dynastii książąt Turowskich stało się jednym z dóbr ks. Świdrygałły. Wiek XVII i toczone wówczas wojny spowodowały znaczny upadek miasta i spadek liczby jego mieszkańców do jednej czwartej.
Później, w XVIII w., znaczna cześć b. Księstwa Turowskiego znalazła się w składzie majątków marszałka Trybunału Litewskiego Iwana Sołoguba. A po 2 rozbiorze Polski stała się częścią Rosji. W mieście działało kilka cerkwi: Preobrażeńska, Rożdiestwieńska, Ilińska, Mikołajewska, Michałowska i Wsieswiatska. Niestety, drewnianych. Padły one – z dwoma wyjątkami – ofiarą wielkiego pożaru w 1834 roku, który zniszczył znaczną część miasta.
Współczesny nam Turów, miasto typu wiejskiego, z nielicznymi wyjątkami murowanych najnowszych budynków, z parterowymi drewnianymi domkami zbudowanymi według starych wzorów, jest faktycznie wielkim skansenem o niezwykłym kolorycie. Z dawnej, sławnej przeszłości, zachowało się bowiem niewiele. Głównym magnesem przyciągającym wiernych i turystów jest cerkiew p.w. Wszystkich Świętych ( Wsieswiatskaja ), zbudowana w 1810 r. jako kaplica cmentarna. I dlatego zapewne, ze względu na odległość od innych budynków, ocalała we wspomnianym już pożarze w 1834 roku.
Drewniana, pomalowana na niebiesko, z babińcem i dobudowaną na początku XX w. wieżą – dzwonnicą, z zewnątrz nie odróżnia się od przeciętnych, mało ciekawych wiejskich cerkiewek. Wewnątrz ma jednak bogato rzeźbiony ikonostas z XVIII wiecznymi ikonami, z których najcenniejszy jest tryptyk przedstawiający Matkę Boską z Dzieciątkiem w środku oraz św. Natalię i Archanioła Rafaela po jej bokach. Również ściany pokryte są licznymi ikonami, krzyżami i dziełami sztuki sakralnej. No i stojące pod ścianami sławne, otoczone kultem jako cudowne, Krzyże Turowskie.
Kamienne, wyciosane w XII w. , wysokie na około 2 metry i o blisko metrowej rozpiętości ramion. Stały niegdyś w mieście i jego okolicach. Ich pochodzenie osnute jest legendą powtarzaną zarówno przez jednego z popów w cerkwi, jak i diakona w odległej o kilkaset metrów kaplicy cmentarnej na wzgórku nad Prypecią, gdzie są także dwa, mniejsze kamienne krzyże, w tym jeden jak gdyby wyrastający z ziemi.
I – jak zapewniani są wierni oraz turyści – rzeczywiście powiększającymi się w miarę upływu czasu. Krzyże te miały według starej legendy przypłynąć z Kijowa przed wiekami... pod prąd wodami Dniepru i Prypeci, aby chronić mieszkańców Turowa przed chorobami. No cóż, wiara ma to do siebie, że może całkowicie ignorować nie tylko prawa fizyki. Dodam, że jeden z tych krzyży, a także dobrze zachowany, wielki kamienny sarkofag z XII w. z Turowa, eksponowane są obecnie z Muzeum Polesia Białoruskiego w Pińsku.
– Ludzie w to nie wierzyli – opowiadał nam legendę o Turowskich Krzyżach diakon – ale w latach 30-tych XX wieku, gdy w ramach walki z religią komuniści utopili je w Prypeci, któregoś dnia wypłynęły i znaleziono je na brzegu rzeki. Przeniesione zostały więc przez wiernych do cerkwi i na cmentarz. Który nawet podczas największych powodzi, a rzeka ta, zwłaszcza na wiosnę, potrafi rozlewać się szeroko, nigdy jeszcze nie znalazł się pod wodą. To na tym wzgórku stać miał podobno najstarszy na Rusi klasztor prawosławny. W kaplicy cmentarnej jest i inny obiekt kultu też uważany za cudowny. Ikona na desce z wizerunkiem Matki Bożej z Dzieciątkiem.
Też przypłynęła, jako zwykła deska i używana była przez jedną z gospodyń w gospodarstwie, bodajże w chlewie. Po pewnym czasie zauważyła ona na desce jakiś wyłaniający się z niej wizerunek, który stawał się coraz wyraźniejszy. Nazwana „samopiszacą się" ikona trafiła do kaplicy, gdzie – zapewniał diakon – robiła się coraz wyraźniejsza i barwniejsza. Wisi ona obecnie na prawej ścianie kaplicy obok zabytkowego krzyża i otoczona jest wielką czcią. Wyjaśnię przy okazji, że w kościołach wschodnich ikon nie maluje się, lecz „pisze". Chociaż... tym samym słowem określa się także malowanie o tematyce świeckiej. Na papierze, deskach, płótnie, ścianach itp. Zaś artysta malarz to żywopisiec, a malarz ikon – ikonopisiec. Natomiast słowem malar określa się tylko rzemieślników – malarzy ściennych.
Wrócę jednak ponownie do cerkwi Wszystkich Świętych. Trafiłem tam na niedzielne, przedpołudniowe nabożeństwo. Świątynia była wypełniona niemal po brzegi, dwaj popi w złocistych szatach liturgicznych odprawiali modły, a po nich udzielali wiernym sakramentów i błogosławieństw. Musieliśmy poczekać na ich zakończenie aby nie zakłócać obrzędu i móc spokojnie obejrzeć i sfotografować wszystko co nas zainteresowało. W Turowie znajduje się również Państwowe Centrum Ekologiczno – Oświatowe Prypeckiego Parku Narodowego oraz niewielkie muzeum przyrody. I to już wszystko, co może zainteresować turystów. Ale mając okazję, warto tam pojechać chociażby tylko po to, zobaczyć sławne Krzyże Turowskie i inne obiekty sakralne. No i samo miasteczko będące niezwykłym, żywym drewnianym skansenem.
{jumi [*6]}

Warszawa