Ostrzeżenie
  • JFolder::pliki: Ścieżka nie jest folderem. Ścieżka: /home/kur365/domains/kurier365.pl/public_html/images/3894.
  • Nie powiodło się załadowanie pliku XML.
Uwaga
  • There was a problem rendering your image gallery. Please make sure that the folder you are using in the Simple Image Gallery Pro plugin tags exists and contains valid image files. The plugin could not locate the folder: images/3894
updated 12:15 PM CEST, May 24, 2018
A+ A A-

Małe, wielkie Omodos

  • Napisane przez Cezary Rudziński
  • Dział: Europa
Wyróżniony Omodos rajem dla smakoszy wina. Fot. Cezary Rudziński Omodos rajem dla smakoszy wina.

Na południowo – zachodnich zboczach najwyższych na Wyspie Afrodyty gór Troodos leży niewielka wioska winiarzy i koronkarek – Omodos. Podobnie jak wielu innym miejscowościom cypryjskim początek, w XII w., dał jej klasztor Timios Stavros – Świętego Krzyża.


Według miejscowej legendy zbudowano go w miejscu, {jumi [*4]}w którym mieszkańcy sąsiednich miejscowości zauważyli blask przypominający ogień. Gdy jednak przybywali na miejsce aby go ugasić, to okazywało się, że nic nie płonie. Ponieważ sytuacja powtórzyła się kilkakrotnie, zaczęli szukać źródła tego blasku i natrafili na małą jaskinię, a w niej fragmenty krzyża.
Zbudowali więc nad nią kapliczkę. A gdy wkrótce pojawili się mnisi, założyli przy niej, około roku 1150, niezamieszkany współcześnie przez zakonników klasztor. W obecnym kształcie z XIX wieku, z wyraźnymi jednak wpływami architektury renesansowej. Jego centralną budowlą jest trzynawowa bazylika z pięknie rzeźbionym, drewnianym ikonostasem, tronem biskupim i innymi elementami wyposażenia, ikonami oraz freskami na ścianach. Szczyci się ona kilkoma cennymi relikwiami. W wielkim srebrnym relikwiarzu o kształcie krzyża przechowywana jest najważniejsza: kawałek powrozu, którym według legendy przywiązany był do krzyża Jezus.

{gallery}3894{/gallery}
Ofiarowała go klasztorowi św. Helena, matka cesarza bizantyjskiego Konstantyna. Inną relikwią znajdującą się w srebrnej puszce, jest czaszka, także według starych przekazów, apostoła Filipa. Nad apsydą świątyni wznosi się dwupiętrowa wieża dzwonnicy. Dziedziniec klasztoru otoczony jest z trzech stron piętrowymi budynkami z arkadowymi krużgankami od strony bazyliki. W przeszłości w celach, do których wchodziło się z tych krużganków, mieszkali mnisi. Były też pomieszczenia dla pątników. Z czwartej strony dziedzińca jest tylko mur z dodatkowym wyjściem na zewnątrz.
Główne wejście do świątyni znajduje się od strony głównego placu Omodos. Oddziela je jednak od niego, a ściślej położonej wyżej ulicy stanowiącej południową pierzeję placu, klasztorny piętrowy budynek z bramą. Od wewnątrz, jak już wspomniałem, z dwupoziomowymi krużgankami z arkadami. Od placu zaś przypominający wielką stodołę z oknami. Bardzo ciekawe jest boczne wejście na teren klasztoru. Przez arkady – w przeszłości była chyba w tym miejscu brama – z malowniczej uliczki handlowej. Co roku 14 września odbywa się barwna procesja do tego monastyru.
Wiele cennych eksponatów obejrzeć można w klasztornym skarbcu, do którego wchodzi się przez arkady na parterze. Wstęp, od poniedziałku do soboty, jest bezpłatny. W niedziele skarbiec jest zamknięty. Zgromadzono w nim stare ikony, zabytkowe psałterze i księgi w srebrnych lub miedzianych, tłoczonych oprawach. W innych gablotach można obejrzeć stare, przepięknie haftowane ornaty, nakrycia głowy kapłanów i naczynia liturgiczne, zabytkowe lampy cerkiewne oraz różne detale.
Omodos zamieszkuje obecnie tylko około 200 stałych mieszkańców. Równocześnie jednak, mimo iż nie ma do niego dojazdu środkami transportu publicznego, wieś odwiedzają tysiące turystów. Słynie bowiem nie tylko ze starego klasztoru, ale jest równocześnie uroczą osadą winiarzy i koronkarek. Leży przecież w centrum cypryjskiego winiarstwa, zwłaszcza upraw gatunku winorośli z którego produkuje się słynne słodkie wino kommandaria. Równocześnie w Omodos wyrabia się oraz sprzedaje również słynne koronki lefkaryjskie ( lefkaritika ), których nazwa pochodzi od miejscowości Lefkara.
Jak już wspomniałem, monastyr Timios Stavros stanowi pierzeję podłużnego placu, a zarazem część przecinającej go u podstawy uliczki. Na placu rosną platany, a na parterach otaczających go z dwu stron piętrowych domów są sklepy z winem, słodyczami, owocami, koronkami, srebrną biżuterią oraz niezliczonymi pamiątkami. A także tawerny i kafejki, stoliki i krzesła których wystawiane są niemal na środek placu. To ulubione miejsce wypoczynku zarówno turystów, jak i stałych mieszkańców. Nie wyłączając proboszcza klasztornej świątyni, którego spotkałem zajętego rozmową z paniami przy jednym ze stolików.
Omodos ma również inne atrakcje. Wąskie, stare uliczki, a wśród nich biegnącą od bocznego wejścia na teren monastyru główną handlową. Z kramami pełnymi koronek, obrusów, tkanin oraz całej gamy wyrobów rękodzieła lub przemysłu lekkiego i pamiątkarskiego. Na krzesełku wystawionym przed jeden z domów wygrzewała się w wiosennym słońcu wiekowa staruszka w tradycyjnej, czarnej sukni. Zauważywszy mnie, życzliwie pomachała mi ręką. Dalsza część tej uliczki i odchodzących od niej zaułków zajmują sklepy i sklepiki oferujące miejscowe wina. Reklamują się drewnianymi tabliczkami oraz wystawionymi na zewnątrz glinianymi naczyniami. A właściciele gościnnie, chociaż nie nachalnie, zapraszają do środka aby spróbować i kupić oferowane trunki.
W uliczce tej znajduje się też stale otwarte, z wolnym wstępem, muzeum winiarstwa w jednym ze starych domów o wnętrzu sięgającym niemal dachu piętrowego budynku. Można w nim obejrzeć średniowieczną, drewnianą tłocznię do winogron oraz niezliczone sprzęty, beczki, amfory oraz inne akcesoria i pojemniki używane do produkcji wina. Tuż obok, w podobnej scenerii, także ze starą drewnianą prasą do wyciskania soku z winogron oraz innymi sprzętami i naczyniami używanymi przez winiarzy, jest sklep z ogromnym wyborem win i innych trunków wytwarzanych z wina lub winogron.
M.in. jedynego, jak mnie zapewniał po polsku pracujący w tym sklepie na kontrakcie sprzedawca – Ukrainiec z obwodu chmielnickiego, likieru będącego lokalnym produktem i specjalnością wyrabianego z winogron. A także mocniejszych trunków, w tym świetnej cypryjskiej brandy. Nieco później w jednym ze sklepów winiarskich w rynku poznałem, również mówiącą nieźle po polsku jego żonę, też pracującą w nim na kontrakcie. Oczywiście przed dokonaniem zakupu można spróbować, czy dany gatunek wina lub innego napoju odpowiada nabywcy. Omodos jest tak sympatycznym, ładnym i ciekawym miejscem, że nie chce się z niego wyjeżdżać. A już na pewno zechce wrócić przy następnej, najbliższej okazji.{jumi [*6]}

 

Więcej w tej kategorii: « Wiedeń w Warszawie Letnia Szwajcaria »

Warszawa