Ostrzeżenie
  • JFolder::pliki: Ścieżka nie jest folderem. Ścieżka: /home/kur365/domains/kurier365.pl/public_html/images/4878.
  • Nie powiodło się załadowanie pliku XML.
Uwaga
  • There was a problem rendering your image gallery. Please make sure that the folder you are using in the Simple Image Gallery Pro plugin tags exists and contains valid image files. The plugin could not locate the folder: images/4878
updated 11:16 PM CEST, Apr 24, 2018
A+ A A-

Wyspa Nimfy Kalipso

  • Napisane przez Cezary Rudziński
  • Dział: Europa
Wyróżniony Boska Malta Fot. Cezary Rudziński Boska Malta

Dzisiaj zapraszam na Gozo, mniejszą siostrę Malty odległą od niej o niespełna 4 mile morskie i około pół godziny podróży. Nazywana jest ona Wyspą Kalipso. Bo to podobno na niej ta legendarna piękna nimfa miała w jednej z grot więzić przez 7 lat Odyseusza wracającego z wojny trojańskiej, gdy jego okręty rozbiły się o nadmorskie skały.

Odyseusz Jako „więźnia miłości". Co prawda według legendy ta katastrofa morska miała miejsce koło wyspy Ogygii, a nie udało mi się nigdzie znaleźć informacji, aby Gozo kiedykolwiek tak nazywano, ale jakie to ma znaczenie, gdy chodzi o dodatkową atrakcję turystyczną? Gozo jest wyspą pięciokrotnie mniejszą niż Malta. Ma niespełna 15 km długości i około 7 km szerokości oraz zaledwie 30 tys. mieszkańców. Niewiele w porównaniu z ponad 400-tysięczną Maltą. Gozańczycy podkreślają swoją odrębność, trochę inną historię, ale przede wszystkim różnią się rodzajem uprawianych zajęć. Zarówno w przeszłości, jak i obecnie.
W odróżnieniu od żyjących głównie z handlu maltańczyków, utrzymywali się i robią to nadal, z rolnictwa i rybołówstwa. A współcześnie tak jak i ich sąsiedzi również z turystyki. Słyną z oszczędności. W dolinach i na zboczach wzgórz na których z reguły położone są miasta i wioski Gozo, znajdują się, przeważnie niewielkie, tereny rolne. Uprawiane, ze względu na położenie i wielkość, nadal w dosyć prymitywny sposób, z dużym nakładem pracy fizycznej. Stąd pochodzi większość dostarczanych na maltański rynek zbóż, warzyw i oliwek, ryb, a także mięsa wołowego, owiec, kóz oraz królików. Te ostatnie stanowią przysmak kuchni maltańskiej.

{gallery}4878{/gallery}
Nie brak na wyspie cennych zabytków oraz wyjątkowo pięknych widoków, zwłaszcza dzikich, skalistych wybrzeży. Ale o nich za chwilę. Płynę na Gozo ponownie po kilku latach, wiem więc, co trzeba tam przede wszystkim zobaczyć. Po drodze mijamy wysepkę Comino i jej nadmorską dominantę na południowo zachodnim wybrzeżu, wieżę strażniczą Santa Marija. Po chwili na horyzoncie pojawia się widok murów Fortu Chambray z połowy XVIII wieku górującego nad portem Mgarr. Później wieże kościołów, z największym – Matki Boskiej z Lourdes, zbudowanym na klifie na portem i wioską. W końcu jej zabudowania na zboczach zatoki oraz cumujące w niej statki i łodzie rybackie.

Dziedzictwo olbrzymki Gġantiji
Wysiadamy, rozpoczynamy jednodniowe zwiedzanie wyspy. Jest ona równie stara jak Malta. W centrum wyspy znajdują się słynne megalityczne świątynie Gġantija sprzed 3600 – 3000 lat. Jedne z najstarszych i najcenniejszych na naszym globie, zbudowane z gigantycznych skalnych bloków o wysokości przekraczającej 7 m. i wadze około 50 ton. Według legendy przez olbrzymkę Gġantiję, bo przecież ludzie nie byli w stanie, jak sądzono, przemieszczać tak ogromnych ciężarów. O świątyniach tych napisałem obszerniej w pierwszym reportażu z tej podróży.
W pejzażu wyspy wyłaniają się osady i wioski na szczytach wzgórz, świątynie oraz stare wiatraki. Niestety, już nieliczne zachowane. W najlepszym stanie są one we wsi Xagħra na wschodzie oraz zbudowany w 1725 roku Ta'Kola w centrum wyspy. Świątynie gozańskie są zdumiewająco wielkie i pięknie dekorowane, jak na nieliczne i niezbyt zamożne lokalne społeczności, które je wybudowały. Najsłynniejsza jest bazylika i neoromańskie sanktuarium – Ta'Pinu górujące nad okolicą w zachodniej części wyspy. Początkowo stała w tym miejscu niewielka kaplica zbudowana w XVI w., którą opiekował się Filipino Gauci zwany Pinu. I to zdrobnienie jego imienia utrwaliło się, jako nazwa sanktuarium, na wieki.
W roku 1883 wieśniaczka Carmena Grima z pobliskiej wsi Għarb idąc do domu usłyszała w tym miejscu głos, który nakazywał jej wstąpić do kaplicy i zmówić trzy „zdrowaśki". Podobny głos słyszał tam kilkakrotnie inny mieszkaniec. Później nastąpiła seria „cudownych uzdrowień" modlących się chorych z okolicy. A także – co uznano za potwierdzenie cudownego charakteru tego miejsca – ominiecie Gozo przez zarazę, która wybuchła na Malcie. Rozpoczęły się więc do niego pielgrzymki, powstało nowe miejsce kultu. Z ofiar pielgrzymów skromną kaplicę zastąpiono okazałym kościołem, który papież Pius IX nadał w 1932 r. podniósł do rangi bazyliki. Zabieganie o łaskę Matki Bożej z Ta'Pinu zorganizowane jest w sposób nowoczesny. W bazylice znajduje się lista łask, o które można prosić.

Cuda: wystarczy wypełnić formularz i nie zapomnieć o datku
Wystarczy zaznaczyć odpowiednią rubrykę, kartkę włożyć do koperty nie zapominając oczywiście o datku i zostawić w koszyku koło ołtarza. Po czym modlić się i czekać na cud. Obok bazyliki stoi wysoka wieża zegarowa, a zarazem dzwonnica. Zaś na pobliskim wzgórzu Għammar Hill jest droga krzyżowa z 14 stacjami oraz figurami naturalnej wielkości. Nie mniej słynny, widoczny z dużych odległości, jest inny kościół – rotunda we wsi Xewkija. Zbudowana została za środki mieszkańców w latach 1951 – 1971 i od razu stała się ona sensacją oraz budowlą najczęściej, obok twierdzy w stolicy wyspy – Victorii i formacji skalnej „Lazurowe Okno", przedstawianą jako symbol Gozo. Za wzór przy jej projektowaniu posłużył bowiem... kościół Santa Maria della Salute w Wenecji. Podobnie jak on, wybudowany został w stylu baroku, chociaż nie z tak bogatymi dekoracjami jak pierwowzór.
Rotundę w Xewkiji nakrywa też ogromna kopuła. Wyższa, niż w innej sławnej maltańskiej świątyni, również rotundzie we wsi Mosta na Malcie, chociaż o mniejszej średnicy. Są to, poza głównym miastem wyspy, Victorią – Rabatem, najsłynniejsze na Gozo świątynie katolickie. Chociaż interesujących i wartych odwiedzenia jest ich, oczywiście, więcej. W osadzie Żebbuġ, również położonej na szczycie wzgórza w zachodniej części wyspy, niedaleko zresztą od bazyliki Ta'Pinu, miejscowy kościół posiada dekoracje z trawertynu wydobywanego na wyspie. We wspomnianej już wsi Għarb cenny jest barokowy kościół parafialny p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP. W miasteczku Nadur we wschodniej części wyspy też bogato dekorowany XVIII–wieczny kościół parafialny św. św. Piotra i Pawła. A to tylko przykłady.

Wieże strażnicze, jaskinie, groty
Na wzgórzach na wybrzeżu zachowało się kilka dawnych wież strażniczych i fortów. Ostrzegano z nich przez najazdami piratów i korsarzy odpowiednio wcześnie, aby mieszkańcy zdążyli schronić się w bezpiecznych miejscach. Przede wszystkim w cytadeli w Rabacie, obecnej Victorii. Na wybrzeżu południowym są to np. wieża Mgarr ix-Xini Tower i Xlendi Tower. Wielką atrakcję stanowią skały, zwłaszcza nadmorskie klify, a także jaskinie Triq-I-Għar Ta' Xerri pełne stalaktytów i stalagmitów oraz groty. Najsławniejsza grota – Calypso's Cave na północy wyspy w której, według legendy, Odyseusz był więźniem i kochankiem tej pięknej nimfy, niestety rozczarowuje. Z tamtej groty opisanej przez Homera niewiele bowiem pozostało. W ciągi wieków, w wyniku trzęsień ziemi, burz i innych zjawisk atmosferycznych, wejście do niej zostało bowiem zasypane.
Natomiast widok spod niej na zatokę Ramla Bay oraz morze jest fantastyczny. Trudno być na Gozo i nie zobaczyć wspomnianej już, najsłynniejszej formacji skalnej na wyspie. Znajdującego się na jej zachodnim wybrzeżu w pobliżu przylądka Dwejra, Tieqa Zerqa, po angielsku Azure Window – Lazurowego Okna. W ogromnej wapiennej skale, w ciągu tysięcy lat erozja i sztormowe fale morskie utworzyły potężną, wyrastającą z dna arkę. Nakrywająca to okno pęknięta skalna półka grozi zawaleniem. Mimo zakazów, niektórzy turyści wchodzą jednak na nią, aby zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia. Chociaż bardziej atrakcyjne są, moim zdaniem, robione na tle tego okna.
Czasami na ciekawe miejsca i obiekty można trafić zupełnie przypadkiem. Tak np. w drodze do stolicy wyspy zatrzymaliśmy się we wsi Xlendi obok popularnego, zlokalizowanego na i w zboczu wzgórza sklepu z lokalnymi przysmakami. Dosłownie tuż przy prowadzących do niego schodach znajduje się, w dostosowanej do tego celu pieczarze, stara pralnia w której w czasach, gdy nie istniały jeszcze pralki automatyczne, miejscowe kobiety przychodziły robić pranie.
Nazywa się ona Ghan il-Kbira, po angielsku Knights' Wash House, a tutejsza źródlana woda uważana jest za najlepszą na wyspie. Wewnątrz oprócz kamiennych koryt do prania oraz stołów do rozkładania i porządkowania bielizny, ewentualnie spożywania posiłków, są też ławy, na których niewiasty mogły odpoczywać i dzielić się z innymi nowościami. Pora jednak na wizytę w głównym mieście Gozo, Victorii nadal nazywanej Rabatem. Ale o niej w następnej korespondencji.
Reportaż ten, podobnie jak poprzednie z Malty, jest plonem dziennikarskiej podróży studyjnej na jej wyspy zorganizowanej w lipcu br. przez Ministerstwo Turystyki Malty przy pomocy ambasady tego kraju oraz przedstawicielstwa Malta Tourism Authority w Warszawie i maltańskich linii lotniczych Air Malta.

{jumi [*6]}

Warszawa