updated 1:18 PM CET, Nov 14, 2018
Na żywo:
A+ A A-

Piotrków: Dwie historie trybunalskiego grodu (3)

  • Napisane przez Cezary Rudziński
  • Dział: Polska

Trzecia i ostatnia część relacji z zabytkowego rodzinnego miasta.

TAJNE KOMPLETY GIMNAZJALNE

    Kilkadziesiąt metrów za odchodzącą od ul. Wojska Polskiego, wówczas Piłsudskiego (jej okupacyjnej nazwy Ostlandstrasse, podobnie jak innych zmienionych nie używaliśmy), na prawo do pl. Kościuszki ul. Toruńską, w lewo, na północ, odchodzi ul. Cmentarna. Przy niej, zaraz za rzeczką Strawą, zaczynają się cmentarze. Na dwu katolickich: Starym, nazywanym Piotrkowskim Powązkami i Nowym, są groby kilku pokoleń moich przodków i krewnych. Vis a vis pierwszego z nich było i jest gospodarstwo ogrodnicze, w którym podczas okupacji niemieckiej mieliśmy jeden z konspiracyjnych lokali tajnego gimnazjum i liceum B. Chrobrego. W odróżnieniu od okresu przed i powojennego, koedukacyjnego.

    W moim 8-osobowym „komplecie” byłem jedynym chłopakiem, a córka ogrodników moją szkolną koleżanką. Każdego dnia tygodnia spotykaliśmy się, ze względów bezpieczeństwa, w innym miejscu. Przeważnie w mieszkaniu kogoś z uczniów. Nasze jednak nie wchodziło w grę, bo Mama też prowadziła w nim tajne nauczanie, tyle, że w zakresie szkoły powszechnej. Kilka z dawnych lokali konspiracyjnych mijam dziś odświeżając znajomość miasta. Przychodziliśmy do nich i wychodziliśmy pojedynczo co kilka minut, aby nie być zauważonymi przez hitlerowskich szpiclów.

KONSPIRACJA  MAŁOLATA

    Nauczyciele prowadzili ze względów organizacyjnych po 2-3 lekcje tego samego przedmiotu jednego dnia. Tajne nauczanie było oczywiście zabronione, karane wysyłaniem nauczycieli, a także uczniów do Oświęcimia, na Majdanek lub do innych obozów. W przypadku starszych uczniów do niewolniczej pracy w „Reichu” – Niemczech. Jeden  gruby brulion „do wszystkiego” nosiłem dosłownie „za pazuchą”, pisałem w nim ołówkiem kopiowym, bo długopisów jeszcze nie wynaleziono, prawdziwe „wieczne pióra” były drogie, a tanie tylko brudziły palce i ubranie atramentem.

    Na stołach lub w innym miejscu pod ręka zawsze były warcaby i jakieś gry planszowe, głównie „Chińczyk”, na wypadek jakiejś kontroli i możliwości tłumaczenia się, że to spotkanie koleżeńskie. Pamiętam i mijam też inne budynki związane z konspiracyjnymi wspomnieniami. Nosiłem do nich na polecenie Mamy jakieś „przepisy na sałatkę z brukwi”, czy „piernik z dodatkiem marchwi” zapisane na cienkiej bibułce, przeważnie papierosowej. Skręcano w nią wówczas machorkę. Nosiłem te zwitki do pani Zosi, Krysi, ciotki Stefy czy Heli i do innych osób.

ŚLADY ŚREDNIOWIECZNYCH  BRAM MIEJSKICH

    Z surowym poleceniem: nie otwieraj tego, a jak będzie łapanka, lub zainteresują się tobą Niemcy, to natychmiast to połknij. Dopiero po wojnie dowiedziałem się, takie były wymogi konspiracji, że były to różne meldunki podziemia oraz informacje z radia BBC. I jak nie było akurat łączników, to ich w prostszych sprawach zastępowałem. Ale starczy tych „kombatanckich” wspomnień. Pora dalej odświeżać znajomość miasta. Idąc od ul. Cmentarnej zaledwie sto kilkadziesiąt metrów na wschód ul. Wojska Polskiego, dochodzi się do północnej i zachodniej granicy historycznego grodu.

    Otoczonego w przeszłości, w XV-XVI w. murami obronnymi, z bramami także rozebranymi w większości gdy straciły znaczenie i sypały się ze starości. Dziś na murach budynków stojących w pobliżu tych ostatnich, są tablice informacyjne o nich po polsku i angielsku oraz ich rysunki. „Brama Krakowska”, „Wolborska” i inne. Na tym odcinku ul. Wojska Polskiego stoją kolejne dwa zabytkowe gmachy, związane także z naszą rodziną. Jednym z nich jest barokowy b. klasztor i kościół dominikanów, nasz parafialny, o którym napiszę osobno. A naprzeciwko, po drugiej stronie ulicy, dawne więzienie.

KLASZTOR I WIĘZIENIE

    W wiekach XVII-XVIII był to klasztor pijarów, obok którego stał, przy ul. Rwańskiej, ich kościół zbudowany w latach 1689-1718. Zniszczony i opuszczony po pożarze, został sprzedany w 1796 r. przez prymasa Ignacego Krasickiego ewangelikom i pod odbudowie służy im dotychczas. W więzieniu, na które przebudowano klasztor, siedzieli nie tylko kryminaliści, ale w latach okupacji także więźniowie polityczni. M.in. jeden z dwu najmłodszych braci Taty – Jerzy Paweł, który stąd, jak już napisałem wyżej, 29.6.1940 r., dokładnie w 19-tą rocznicę urodzin, wywieziony został wraz z ponad trzydziestoma innymi harcerkami, harcerzami i zakładnikami, na rozstrzelanie przez Niemców w Lesie Rakowskim.

    W nocy przed egzekucją, nie wiedząc jeszcze co go czeka, napisał na kawałku papieru wyrwanym z jakiejś księgi rachunkowej, zachowany w rodzinnym archiwum gryps do rodziców, który w zamian za srebrny zegarek zgodził się dostarczyć jeden z polskich strażników. Przyniósł tę, pośmiertną już informację, „że nas dokądś mają wywieźć” następnego dnia. Na początku grudnia 1945 r. byłem na ekshumacji, a następnie pogrzebie na Nowym Cmentarzu, ofiar tej zbrodni. Nigdy nie zapomnę zwłaszcza kępki niegdyś bujnych blond włosów na wysuszonej czaszce zaledwie o 10 lat starszego ode mnie stryja.

W DAWNYM ŻYDOWSKIM MIEŚCIE

    A w 1950 r. więźniem w ponurym gmachu piotrkowskiego więzienia był, w ramach stalinowskich represji, Tata. Jednym z 14 aresztów, więzień i obozów, przez które przeszedł.

Więzienie to zakończyło działalność w roku 2004. Długo szukano nabywcy tego niecodziennego zabytku. Pamiętam sprzed kilkunastu lat na nim baner: „Sprzedam lub wydzierżawię” i numery telefonów. Znaleziono chętnego, część budynku rozebrano tworząc parking, a w pozostałej części od ul. Wojska Polskiego powstała galeria handlowa „Stary Areszt” oraz restauracja i – to ponury chichot historii – sala bankietowa „Arresto”.

    Stąd do dawnego Żydowskiego Miasta, a w latach II wojny światowej, getta, jest już tylko rzut kamieniem. Do Wielkiej Synagogi z końca XVIII w. i stojącej obok małej, przeznaczonej na cheder – szkołę wyznaniową, sąd rabinacki i zarząd gminy żydowskiej trzy przecznice. Budynki, ładnie wyremontowane, są obecnie siedzibą miejskiej biblioteki. Dzielnica żydowska, chociaż nie mieli ono zakazu osiedlania się w innych częściach miasta, zaczynała się za średniowiecznymi murami obronnymi i farą na wschód od Starego Miasta. Podczas okupacji widywałem mieszkańców getta za drutami kolczastymi, a raz leżącego „po aryjskiej stronie” trupa drobnej kobiety, która starała się podobno dostarczyć im żywność.

ZAMEK KRÓLEWSKI

    Ślady – wgłębienia w jezdni wyłożonej kostką brukową – po dawnych słupach ogrodzenia z drutu kolczastego stojących po środku, wzdłuż ul. Garncarskiej, widoczne były jeszcze w latach 60-tych. A teraz w wielu miejscach w oczy rzucają się puste, zarośnięte krzakami i chwastami place po żydowskich ruderach. Kilkadziesiąt metrów od synagog przy ul. Jerozolimskiej stoi, także poza dawnymi murami grodu oraz na wschód od „nurtu” Strawy, ceglany Zamek Królewski z początku XVI w. Zatrzymywali się w nim polscy władcy gdy przyjeżdżali do Piotrkowa.

    W nim też miały miejsce ważne wydarzenia historyczne, współcześnie mieści się muzeum. Ale to kolejny temat na osobną relację. Piotrkowskie Stare Miasto otoczone niegdyś murami było niewielkie. Na planie niemal kwadratu, o bokach po około 300 metrów. Między obecnymi ulicami: Stronczyńskiego, pl. Kościuszki i al. 3-go Maja na zachodzie oraz Zamurową na wschodzie i Wojska Polskiego na północy, na południu sięgając niemal nowej, szerokiej arterii, al. Kopernika. Wytyczono ją m.in. przed dawnym gmachem kolegium pijarów, od 1918 r.  gimnazjum, a obecnie I Liceum Ogólnokształcącym, im. Bolesława Chrobrego.

LEGENDARNE POCZĄTKI TRYBUNALSKIEGO GRODU…

    „Moja szkoła”, w której naukę kontynuowałem krótko w okupacyjnej powszechnej, a gimnazjalną na tajnych kompletach, a po wojnie kontynuowałem w tym gmachu aż do wyjazdu z Piotrkowa na stałe. Historyczny budynek dawno nie jest już ogrodzony, rozebrano też poniemiecki budyneczek na boisku, chyba wartownię, w którym mieliśmy „harcówkę” – izbę 4 Piotrkowskiej Drużyny Harcerzy im. Cypriana Godebskiego. A przed wejściem stanął pomnik Mikołaja Kopernika. Jeżeli chodzi o historię miasta, to wiadomo, że na jego terenie osady słowiańskie istniały już, wśród rzeczek i bagien, w VIII w.

    Według starej legendy do jednej z nich, na odległym o kilkaset metrów na południe od późniejszego grodu wzgórzu, gdzie z czasem zbudowano najpierw drewniany, a później obecny murowany kościółek p.w. Nawiedzenia NMP, przybył w IX w. z Wielkich Moraw misjonarz Piotr i zaczął szerzyć chrześcijaństwo. Wówczas rósł w tym miejscu pogański święty gaj, rósł święty dąb i stały posążki bożków. Poganie okazali się jednak silniejsi i rzeczywista chrystianizacja, już zachodnia, rozpoczęła się po przyjęciu chrztu przez księcia Polan Mieszka.

… I WAŻNE FAKTY HISTORYCZNE

    Ciekawych legend piotrkowskich, podobnie jak faktów historycznych jest sporo, o niektórych pisałem w ub. roku z okazji 800-lecia Trybunalskiego Grodu. Pierwsza pisemna wzmianka o nim pochodzi z dokumentu Leszka Białego z 1217 roku. W 1291 r. Władysław Łokietek nadał mu przywilej lokacyjny i prawa miejskie. Ze względu na dogodne położenie, Piotrków stał się jednym z ważnych polskich miast. To tu, w latach 1346-1347 spisano statuty piotrkowskie. Od polowy XIV w., za panowania Kazimierza Wielkiego, stawiano mury obronne.

    A od końca tamtego wieku odbywały się w mieście sądy szlacheckie, ziemski i grodzki. W 1468 zaś pierwszy sejm walny Królestwa Polskiego, co zapoczątkowało polski parlamentaryzm . Zainteresowanych szczegółowszymi dziejami Piotrkowa odsyłam do bardziej kompetentnych źródeł. W obrębie średniowiecznych murów, z centralnym rynkiem na planie kwadratu i ratuszem oraz odchodzącymi z jego trzech rogów 6 ulicami – z czwartym, północno – wschodnim, stykał się inny plac, od lat Stefana Czarneckiego. Były też 4 kościoły, z czego 3 z klasztorami i wszystkie dotrwały naszych czasów, będąc cennymi zabytkami.

STAROMIEJSKIE ZABYTKI  

    Przetrwały, chociaż ponosząc straty, szwedzki „potop” i wielki pożar miasta w 1786 r., który pochłonął staromiejskie barokowe kamienice. Na ich fundamentach, bez zmian w układzie przestrzennym, wzniesiono nowe. Wiele z nich stoi nadal. Tylko po ratuszu z XV w., który był też siedzibą Trybunału Koronnego, rozebranym przez rosyjskich zaborców po Powstaniu Styczniowym 1863 r., pozostały zaledwie zarysy fundamentów. Na terenie Starego Miasta jest, oprócz starych świątyń – o dwu najcenniejszych z nich napiszę osobno, sporo innych zabytków i ciekawych miejsc, do poznawania których zachęcają foldery CIT i internetowe strony miasta.    

    Wspomnę tylko o Muzeum Piwowarstwa przy ul. Szewskiej 2, jedynym w Polsce kompleksowo  prezentującym historię i procesy warzenia tego napoju. W Piotrkowie od czasów średniowiecza. Najstarsza wzmianka o tutejszym piwie pochodzi z roku 1487, znajduje się w dokumencie Kazimierza Jagiellończyka. Wartych uwagi miejsc w moim rodzinnym mieście jest oczywiście o wiele więcej, niż byłem w stanie ponownie zobaczyć podczas jednodniowego w nim pobytu po latach. O wielu dowiedziałem się dopiero obecnie ze wspomnianych wydawnictw. Trzeba więc będzie przyjechać ponownie. I zachęcam do tego innych.

Cezary Rudziński

Zdjęcia autora

 

   

Warszawa