updated 3:25 PM CEST, Apr 23, 2018
A+ A A-

Kilka zdumień

  • Napisane przez Janusz Korwin-Mikke
  • Dział: Felieton
Wyróżniony Kilka zdumień www.sejm.gov.pl

Polska cierpi – jak wszyscy się zgadzają – na „biegunkę legislacyjną". Parlament wydaje ustawę za ustawą – i praktycznie nikt nie ma czasu tego czytać.

Jak wiadomo Senat – Izba Rozsądku – stworzony jest po to, by ograniczać tworzenie ustaw. Zakłada się, że Senatorowie – ludzie z reguły starsi – są mniej pochopni do szybkiego uchwalania byle czego.
I tak jest rzeczywiście.
Nawet, gdyby Senatorowie byli równie skwapliwi, jak Posłowie – to i tak w Parlamencie dwuizbowym wydawanie kolejnych ustaw się opóźnia: jedna Izba kłóci się z druga Izbą, proponują sobie wzajemnie poprawki – a to trwa.
Z czego wynika, że gdyby jedną Izbę skasować – to „biegunka legislacyjna" jeszcze by się nasiliła.
A mimo to często słyszę glosy, by Senat zlikwidować!
Tymczasem trzeba zrobić coś dokładnie odwrotnego.
Senat w pierwszych latach skutecznie hamował zapędy Sejmu. By obalić sprzeciw Senatu Sejm musiał mieć 2/3 głosów. Nie zawsze się to Sejmowi udawało... W końcu Sejm się wściekł – i większością 2/3 głosów zmienił Konstytucję. I dzisiaj by obalić veto Senatu wystarcza „większość bezwzględna". Czyli 231. Posłów.
Innymi słowy: Gdy Posłowie są w 460-osobowym komplecie, to Senatu jakby nie było: jak coś uchwali Sejmowa Większość (231 ludzi) to ta sama Większość, byle przyszła na glosowanie, obali veto Senatu!
To jest pewne utrudnienie dla uchwalania głupot. Gdy głupotę uchwali 176. Posłów (bo sprawą zainteresowanych było tylko 350. – reszta nie przyszła) – to potem mogą mieć kłopot ze znalezieniem 231 gotowych to poprzeć.
Jeśli chcemy więc poprawić ustawy, to trzeba przywrócić Senatowi co najmniej poprzednie uprawnienia.
Tylko jak przekonać do tego Sejm???
Drugą jednak sprawą, która mnie zdumiewa, jest to, że unikameraliści niezmiennie domagają się likwidacji Senatu – a nie Sejmu!
Przy tym są to zazwyczaj ludzie, którzy chcą, by Posłów było znacznie mniej!!!
Więc przecież gdyby zlikwidować nie Senat, a Sejm, to liczba Parlamentarzystów zmalałaby od razu o 460 – a nie o 100 (jak przy likwidacji Senatu).
I okręgi jednomandatowe od razu by były uchwalone – bo do Senatu wybiera się właśnie tak!
Ale ja nie chcę likwidacji ani Senatu, ani Sejmu. Aby powstrzymać galopujące ustawodawstwo proponuję Parlament trzyizbowy!
Tu uwaga" w Polsce obecnie mamy Parlament trzyizbowy, a nawet czteroizbowy. Rada Ministrów nie jest przecież żadnym „rządem", tylko (wybieraną w wyborach pośrednich) trzecią Izbą Parlamentu (tam GŁOSUJE SIĘ nad ustawami!!). Również Trybunał Konstytucyjny coraz częściej przyznaje sobie – hamujące (nie zawsze słusznie!)- prawo do wtrącania się w uchwalanie ustaw!
A ja bym chciał, by powstała Rada Stanu, która przejęłaby ustawodawcze funkcje „rządu" (i Rady Legislacyjnej!) - i te 11 osób, pod kontrolą 32-osobowego (po co więcej?) Senatu uchwalałaby ustawy. Jak 8 osób na 11 ustawę poprze, a Senat większością 2/3 zaklepie – to widocznie ustawa jest potrzebna.
A jak nie – to nie!
A Sejm?
A Sejm by tylko uchwalał raz do roku wysokość podatków. I kontrolował, czy urzędnicy te bejmy szanowali, by ich nie marnowali i nie rozkradali!
Bardzo proste...
http://korwin-mikke.pl

{jumi [*9]}

Warszawa