updated 12:15 PM CEST, May 24, 2018
A+ A A-

Deja vu....

  • Napisane przez Janusz Korwin-Mikke
  • Dział: Felieton
Wyróżniony Deja vu.... hwww.grunwald.pieknemiejsca.com

Ach, te piękne czasy „komuny"...
Pisałem wtedy tuziny artykułów zawierających najprostsze, najoczywistsze prawdy. Artykuły te były odrzucane, jakbym orzeszki gryzł i skorupki wypluwał. Nawet nie przez Cenzurę, nie.

Odrzucane były przez redakcje, które panicznie bały się, że przylgnie do nich opinia „nieprawomyślnych". Bo jak gazeta miała duży procent artykułów odrzuconych – to znaczy, że redaktor naczelny jest sam niezbyt prawo-... to znaczy: lewo-myślny. Czyli: to zły pracownik frontu ideologicznego – i trzeba go wymienić na bardziej lewo-myślnego.
Pewnego roku – a pisałem po kilka tekstów dziennie – wydrukowano mi zaledwie 1 (jeden) artykuł. No, nic: dzięki temu nauczyłem się pisać. Szkoda, że nie próbowałem zostać speakerem w radio: nauczyłbym się wyraźnie mówić...
Niestety: za „komuny" takich jak Michnik czy ja na speakerów nie brano...
Taki zamordyzm wtedy panował!
A teraz wszystko się zmieniło.
Teraz wysyłam do redakcyj tuziny artykułów zawierających najprostsze, najoczywistsze prawdy. Artykuły te są nawet drukowane...
... i co?
I nic!
W dalszym ciągu w prasie dominują poglądy dokładnie odwrotne od tych najprostszych i tych oczywistych. Mówiąc krótko: króluje kompletna bzdura!
Zastanawiam się tylko: po co była ta cenzura?? Tylu ludzi ślęczało nad artykułami – bo bali się, że ludzie zrozumieją te najprostsze i najoczywistsze prawdy. No, i okazało się, że ludzie chronią się przed prawdą sami.
Żadna cenzura nie jest do tego potrzebna.
Po prostu myślenie socjalistyczne w d***kracji wygrywa. Wygrywa – bo większość jest głupia. I nic się do zakutych łbów przedostać nie może.
A jakie to prawdy usiłowałem wtedy – i usiłuję dziś – przeforsować.
Ano taką na przykład, że celem przedsiębiorstwa jest maksymalizacja zysku.
Wtedy byłem bity za to, bo głosiłem poglądy anty-socjalistyczne. No, to teraz je głoszę swobodnie. I w oczach (tfu!) większości jestem nieczułym na niedolę ludzką człowiekiem o kamiennym sercu.
Bo przecież przedsiębiorstwo nie powinno brać pod uwagę wyłącznie zysku – lecz setki innych czynników: ochronę środowiska, stosunki międzyludzkie itp. itd.
A ja dalej swoje.
Przedsiębiorstwo bowiem powinno działać tylko dla zysku z jednego podstawowego powodu: jest przedsiębiorstwem.
Jego właściciel powinien maksymalizować zysk – bo wtedy najlepiej zaspokaja potrzeby klientów. A gdy już te potrzeby zaspokoi i zgarnie mamonę – to już może ją wydawać na fundowanie stypendiów dla zdolnych dzieci, na ochronę czapli siwej, na zafundowanie Polakowi lotu na Marsa...
Ale to ze swoich zarobionych pieniędzy!!
Od dawania pieniędzy na zdolne dzieci są fundacje. Po to są. Przedsiębiorstwo fundujące cokolwiek powinno zostać przez wszystkie fundacje pozwane do sądu – bo po prostu odbiera im chleb!!
Twierdzenie, że przedsiębiorstwo powinno pracować tylko i wyłącznie dla zysku – to po prostu inna forma twierdzenia, że przedsiębiorstwo powinno być przedsiębiorstwem!!
A jeśli ktoś uważa, że przedsiębiorstwo powinno np. dbać o środowisko – to powinien tylko nałożyć na nie kary wtedy, gdy ono środowisko niszczy – i dawać nagrody, gdy je ratuje. I wtedy wszystko będzie w najlepszym porządku: przedsiębiorstwo unikając takich kar będzie maksymalizować swój zysk!
Ale od tego, by myśleć o środowisku jest facet w Ministerstwie Ochrony Środowiska – a nie szewc. Szewc ma myśleć tylko i wyłącznie o produkcji najlepszych i najtańszych butów!!
Myślenie, że szewc powinien jeszcze oprócz tego zastanawiać się, czy wyrzucenie kawałka skóry to niszczenie środowiska – czy może przeciwnie, odżywienia bardzo ważnych dla środowiska żyjątek jadających taką właśnie skórę – to myślenie totalniackie.
Myślenie, że każdy powinien robić wszystko.
Potem się dziwimy, że w Polsce każdy zna się na medycynie i wielu innych rzeczach... A – i na teologii, na pierwszym miejscu.
Bo przecież wiadomo, że na „wszystkim" - to znam się tylko ja...
http://korwin-mikke.pl

{jumi [*9]}

Więcej w tej kategorii: « Lanie wody Komuno – precz! »

Warszawa