updated 12:15 PM CEST, May 24, 2018
A+ A A-

Geopolityka

  • Napisane przez Janusz Korwin-Mikke
  • Dział: Felieton
Wyróżniony Geopolityka

Wielkopolska - to spory kraj. Na południu graniczy z Dolnym Śląskiem, na północy z Krajną, na północnym zachodzie z Nową Marchią, na północnym wschodzie z Kujawami, na wschodzie... No, cóż - wiadomo: „Na wschód od Konina Azja się zaczyna".

Na zachodzie Warthegau kończy się na Gorzowie, który, choć leży nad Wartą, wcale nie jest „wielkopolski", bo należał do Ziemi Lubuskiej – która znów, podobnie jak Nowa Marchia, sięgała aż poza Odrę.
I tak było przez tysiąc lat. Ale obecnie wygląda na to, że położenie Wielkopolski mocno się zmieni.
Oczywiście: nikt nie przesunie Wielkopolski na kółkach, nikt nie będzie Wielkopolan przesiedlał. A jednak zupełnie zmieni swoje położenie.
Wielkopolska – podobnie jak Łużyce, Lubusz i Pomorze Zachodnie – stanie się najprawdopodobniej Przedmurzem Chrześcijaństwa.
Stanie się – bo procesy demograficzne są trudne do powstrzymania. W Niemczech jest już 10 proc. muzułmanów – ale na jedno dziecko „białe" przypada ośmioro dzieci kurdyjskich, tureckich lub arabskich (z pewnym dodatkiem Murzyniątek; tak nawiasem: Arabowie są rasistami i broń Boże wsadzać ich do jednej kategorii z Czarnymi, czy nawet Mulatami!).
Za lat dwadzieścia przy takiej stopie urodzeń (a nie zapominajmy o tym, że trwa jeszcze napływ ludności muzułmańskiej!!) jak najbardziej aktualny będzie niemiecki dowcip:
W 2040 roku policjanci zatrzymują pod Hamburgiem auto. Pierwszy bierze dokumenty kierowcy – i mówi do kolegi: „Patrz, Ali – jakie dziwne nazwisko: Müller!".
I tak to najprawdopodobniej będzie wyglądać – jeśli optymistycznie założymy, że w 2035 roku muzułmanie nie wyrżną wszystkich „Müllerów", biorąc ich żony i córki do swoich haremów.
No i wtedy właśnie Wielkopolska będzie Hinterlandem Przedmurza Chrześcijaństwa – podczas gdy Łużyce, Lubusz i Pomorze będą schronieniem dla uciekinierów z Niemiec. Ale nie w ramach Drang nach Osten – lecz w ramach Westflucht...
A za Odrą kwitnąć będzie Kurdyjska Republika Pomorza, Turecka Republika Brandenburgii, Kalifat Meklemburgii, Sułtanat Saksonii i Emirat Berlina.
Mogą naprawdę kwitnąć: pod okupacja muzułmańską podatki będą na ziemiach niemieckich znacznie niższe, niż pod okupacją unijną, biurokracja dwadzieścia razy mniejsza... Co prawda: nie będzie wolno nosić krzyżyka na szyi – ale pod okupacją unijną w niektórych krajach też jest to już zakazane...
Tyle, że – oczywiście – nie będą to już Niemcy. Będą istnieć – i wymierać tak powoli, jak obecnie wymierają Łużyczanie... będą pokazywani jako mniejszość etniczna.
Cóż: naród, który nie ma dzieci, dowodzi, że nie chce istnieć. Dlaczego na siłę podtrzymywać go przy życiu?
Możliwy jest jednak i inny scenariusz.
Muzułmanie (jeśli pominąć Berlin) nie osiedlają się na terenie byłej NRD – bo tu jest po prostu biednie. Kto wie, czy nie dogadamy się – i Polska nie udzieli bratniej pomocy Saksonii i innym landom wschodnim?
Wtedy to one byłyby Przedmurzem Chrześcijaństwa – a cala Polska Hinterlandem?
Pod warunkiem, oczywiście, że wschodnie kraje Niemiec nawróciłyby się na chrześcijaństwo i zaczęły mieć dużo dzieci. Bo Natura horret vacuum – i nie da się żadną siłą militarną na dłuższą metę wytrzymać naporu na słabo zaludnione tereny.
I to jest pytanie, jakie powinni sobie teraz zadawać Niemcy.
http://korwin-mikke.pl

{jumi [*9]}

Warszawa