updated 11:59 AM CET, Dec 18, 2018
Na żywo:
A+ A A-

Fernando na plaży

  • Napisane przez Janusz Korwin-Mikke
  • Dział: Felieton
Wyróżniony Fernando na plaży

Dwieście lat temu w kulturalnej przecież Wielkiej Brytanii było kilkadziesiąt portów. W każdym porcie było kilkanaście, albo i kilkadziesiąt tawern. Uczęszczali do nich marynarze – i nie tylko marynarze. I praktycznie codziennie w kilku z nich wybuchały rozmaite awantury i bijatyki.

No, to wybuchały. Nikt się tym nie przejmował – bo Anglia to kraj kulturalny i policji było tam wtedy tyle, co na lekarstwo. Jak doszło do ciężkiego zranienia – albo, nie daj Boże, zabójstwa – to policja wkraczała. Jednak wolny człowiek w wolnym kraju ma prawo się bić, a nikt nikogo nie zmusza do wchodzenia do speluny i brania udziału w bijatyce!
Dziś żyjemy w kompletnie chorym świecie. W nadmorskiej knajpie pobił się kibic „Ruchu" z marynarzem z żaglowca "Cuauhtemoc". Podobno Meksykanin zaczepił jakąś kobietę – i miał pecha, bo akurat na plaży było ponad 400 fanów piłki nożnej, lubiących bijatyki.
Co u mężczyzn jest całkiem normalne.
Sprawa powinna skończyć się na miejscowym komisariacie i gabinecie, gdzie opatrzono by rany – a nazajutrz zrelacjonowałyby to gdyńskie gazety. Niestety! Od czego są dziennikarze? Dziennikarze są od robienia sensacji. Wspaniale: wakacje, sezon ogórkowy, w dodatku niedziela – a tu JEST O CZYM PISAĆ.
Więc piszą.
I „cala Polska" o tym mówi.
Kto to jest psycholog? Psycholog, to facet, który – gdy do pokoju wchodzi piękna dziewczyna – bacznie obserwuje reakcje innych ludzi. Tak więc w tej sprawie kompletnie nie interesuje mnie, kto kogo pobił I dlaczego – interesuje mnie reakcja ludzi.
Główna reakcja jest taka: „Co za nieszczęście, że doszło do tej bijatyki!". Minister pyta nawet: „Dlaczego tym kibicom pozwolono wejść na plażę?"
A co – to wolno komuś zabronić wejścia na plażę????
Najwyraźniej Polacy spsieli już do tego stopnia, że uważają to za dopuszczalne!!
A w ogóle: co za „nieszczęście"?
Młody facet, który się nie bije, to żaden facet! Oczywiście: istnieją chłopcy typu myśliciel, którzy bić się nie lubią – a także tacy, jak
„ Fernando – byczek spokojny,
unikał zwady, nie lubił wojny,
Nie cierpiał bójek, nie znosił gwaru
I walczyć z nikim nie miał zamiaru"
I tacy ludzie są, oczywiście, potrzebni. Jednak naród, by przetrwać, potrzebuje by zdecydowana większość młodych ludzi zawsze była gotowa do bijatyki.
W normalnych czasach z takimi ludźmi jest trochę kłopotu – bo to czasem kogoś pobiją, czasem nawet i zabiją – ale za to, gdy przyjdzie jakaś zawierucha wojenna, to tacy ludzie są na wagę złota.
Wielka szkoda, że „Bór" Komorowski i delegat Jankowski urządzili anty-warszawskie powstanie, gdzie tym złotem strzelano z pistoletów – jednak ci ludzie byli i gotowi byli się bić.
Dziś, w wyniku „postępowej" propagandy większość bodaj młodych ludzi bić się potrafi tylko na ekranie komputera. I władzuchna się cieszy, bo nie ma z nimi kłopotu. Jednak nadciąga właśnie zawierucha – i powstaje pytanie:
„Kto będzie walczył?"
Nie wiem, czy przyjdą muzułmanie, czy tradycyjnie Niemcy albo Rosjanie – ale Polska powinna dysponować zastępami młodych ludzi gotowymi się bić. Naprawdę: bić.
Ale skąd mają się brać, gdy od przedszkola są uczeni, że bić się nie wolno, że agresja jest czymś złym, albo nawet bardzo złym?
Czyżby los Polski miał zależeć tylko od kiboli?
Jedynych, którzy potrafią się jeszcze bić?
http://korwin-mikke.pl

{jumi [*9]}

Warszawa