updated 10:38 AM CET, Dec 10, 2018
Na żywo:
A+ A A-

Walka o wpływy

  • Napisane przez Janusz Korwin-Mikke
  • Dział: Felieton
Wyróżniony Walka o wpływy http://pl.wikipedia.org

Socjalizm – jest to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się problemy... nie znane w żadnym innym ustroju – powiedział kiedyś śp. Stefan Kisielewski. W Wielkopolsce jest to rzadsze, bo ludzie tu mają więcej zdrowego rozsądku – ale, niestety: socjalizm ma swoje prawa...

Oto businessman z Poznania potrzebuje „kategoryzacji swojego hotelu" - czyli „przyznania" mu „gwiazdek". Po co mu to potrzebne? Do uzyskania koncesji z Ministerstwa Finansów na prowadzenie kasyna w hotelu. Co w tym celu robi? Dzwoni do kilku urzędników z Urzędu Marszałkowskiego w celu uzyskania korzystnej dla siebie decyzji. Powołuje się na swoje znajomości z politykami, głównie z wielkopolskiej PO. I wreszcie urzędnik – p. Tomasz Wiktor (cytuje to wszystko za „Głosem Wielkopolskim") korzystną decyzję wydaje. Uff!
Nie „Uff!", żadne „uff"! Bo wszystko nagrywa Centralne Biuro Śledcze. Podsłuchuje. „GW" dotarł (dotarł – czy mu ktoś podsunął?) do stenogramów jego podsłuchanych rozmów.
I jest afera.
W normalnym kraju nie ma żadnej afery.
Po pierwsze: w normalnym kraju „gwiazdki" przyznaje hotelowi federacja hotelarzy, która może porównać hotel z innymi hotelami – a nie Urząd Marszałkowski. Tak nawiasem: znane mi są przypadki, gdy hotelarze celowo OBNIŻAJĄ liczbę „gwiazdek" - by móc obniżyć ceny za pokój i konkurować z innymi. I bardzo dobrze!
W normalnym kraju człowiek otwiera kasyno albo nie – w swoim hotelu – i nie potrzebuje na to niczyjej zgody.
Jest też oczywiste, że istnienie kasyna nie ma żadnego związku z liczbą „gwiazdek". Dlaczego, u Boga Ojca, nie można otworzyć kasyna w hotelu jednogwiazdkowym? Dlaczego ludzie mniej zamożni nie mogą sobie pograć w ruletkę? Dlatego, że byłaby to konkurencja dla reżymowego „Toto-Lotka"?
Jedziemy dalej. Jeśli „gwiazdki" w hotelach przydzielają politycy, a nie hotelarze – to co jest dziwnego w tym, że businessman dzwoni do polityków z prośbą o poparcie??!? Znów cytuję: „Mój pracownik mówi, że p. Wiktor tego nie podpisze. Ja mówię, no to zaraz zobaczymy. Wykonałem trzy telefony. Może nie trzy, a dwa. I p. Wiktor mówi mi potem: ze wszystkich stron mam naciski".
No, taki przecież mamy ustrój... W normalnym kraju, jeśli z jakichś powodów istnieć może tylko jedno kasyno – to odbywa się licytacja, i kto da więcej, ten ma kasyno. Jak o wszystkim decydują urzędnicy i politycy – to człowiek zamiast licytacji na pieniądze licytuje się na znajomości z politykami...
W normalnym kraju Centralne Biuro Śledcze nie zajmuje się kasynami – bo co dla III Rzeczpospolitej za różnica, czy kasyno prowadzi Nowak czy Wiśniewski? Jeśli jednak się zajmuje, to wyniki śledztwa przekazuje przełożonym – i żadne pismaki nie mogą do nich „docierać".
Jest faktem, że stosunki na dworze Ludwika XIV dalekie były od ideału: też była walka o wpływy, o koncesje, o łaskę Monarchy. Jednak to, co się dzieje z Polską obecnie bije wszelkie rekordy.
Banda komuchów pod wodzą p. gen. Czesława Kiszczaka oszukała Polaków, że będziemy szli do kapitalizmu, liberalizmu i wolnego rynku. W rzeczywistości otrzymaliśmy ustrój biurokratyczny w stopniu nieznanym w historii – jeśli pominąć niesławnej pamięci Cesarstwo Wschodu, czyli Bizancjum.
Najwyższa pora na Żelazną Miotłę, która tych wszystkich polityków i urzędników wymiecie na śmietnik historii – gdzie jest ich miejsce.
Źle zasłużone.
http://korwin-mikke.pl

{jumi [*9]}

Warszawa