updated 1:35 PM CET, Dec 10, 2018
Na żywo:
A+ A A-

Gdzie są pieniądze?

  • Napisane przez Janusz Korwin-Mikke
  • Dział: Felieton
Wyróżniony Gdzie są pieniądze? http://www.morguefile.com

Śp. Wilhelm E. Dodds, ambasador USA w Berlinie (i profesor ekonomii przy okazji) zawsze zastanawiał się, skąd III Rzesza bierze pieniądze na zbrojenia, budowę autostrad – i trochę innych rzeczy.

Na jakimś przyjęciu dorwał śp. Hjalmara Schachta, ministra finansów, i spytał. Ten uśmiechnął się tylko, wziął ambasadora pod pachę i powiedział konfidencjonalnie: „Ma Pan, Wasza Ekscelencjo, przestarzałe poglądy na pieniądz. Dziś pieniądze się drukuje – i dba tylko o to, by szybko obiegały!".
Dodds wspomina, że wybiegł wtedy z przyjęcia, pojechał do ambasady i rozsyłał do Ameryki naglące depesze, by tym wariatom broń Boże nie pożyczać już żadnych pieniędzy.
Bo przedtem – jak najbardziej pożyczano. Jak bowiem słusznie zauważył piekłoszczyk Włodzimierz Iljicz Uljanow, znany ludzkości pod ksywką „Lenin": „Kapitalista – to człowiek, który za pieniądze wyprodukuje sznurek, na którym go powieszą".
Istotnie: bankierzy, którzy pożyczali pieniądze III Rzeszy wyszli na tym marnie. Tak samo marnie, jak wyjdą ci, którzy pożyczali (i nadal pożyczają!!) pieniądze III Rzeczypospolitej.
Bo dodruk pieniądza uważany był wtedy za poważne przestępstwo. Nikt tego nie robił. A jednak gdy paręnaście lat temu Stany Zjednoczone z rozpaczy dodrukowały po raz pierwszy pieniądze bez pokrycia – nikt poważny nie groził więzieniem ani prezydentowi, p. Jerzemu Bushowi (seniorowi), ani p. Alanowi Greenspanowi, byłemu szefowi FEDu.
Ograbianie ludzi stało się bowiem normą. W ogóle większość programu dzisiejszej Unii Europejskiej to po prostu kopia programu NSDAP. Podobnie w USA: śp. Milton Friedman, laureat Nobla z ekonomii, w 1970 roku zadał był sobie trud: poszedł do Biblioteki Kongresu (tam jest WSZYSTKO!), przeczytał program Komunistycznej Partii USA z 1920 roku – i z niejaką melancholią stwierdził, że WSZYSTKIE punkty tego programu były w USA w 1970 roku zrealizowane.
Dziś, oczywiście, jest już znacznie gorzej.
Komuniści, narodowi socjaliści i inna lewicowa swołocz narzucali swój bandycki system siłą. Obecni socjaliści robili to powolutku: tu procencik podateczku, tu nowy urządeczek... I po 100 latach osiągnęli o wiele więcej, niż tamci zrobili przy użyciu NKWD, GeStaPo i innych postępowych instytucyj.
Co więcej: wtedy jednak spora część ludności sowieckiej nienawidziła ZSRR, a spora część Niemców nienawidziła III Rzeszy. Dziś ludzie w gruncie rzeczy akceptują ten nieludzki ustrój, w którym państwo np. ma prawo odbierać nam dzieci (i odbiera!!!). Ba!! Mają jeszcze pretensje, że ten system działa niesprawnie!!
Tymczasem gdyby np. system edukacji działał sprawnie, to byłoby znacznie gorzej. Proszę sobie wyobrazić, co by było, gdyby nauczyciele sprawnie realizowali polecenia pani Ministerki Oświaty!!
Jak się ma do czynienia z gilotyną, to naprawdę lepiej, by nie działała ona sprawnie!
No, dobrze: na machinę rządową wydajemy furę pieniędzy. Pieniądze pochodzą z podatków – i z dodruku. To wiemy.
Więc wiemy, skąd te pieniądze pochodzą. Wiemy też, że jeśli państwo dodrukuje drugie tyle pieniędzy ile jest w obiegu – to jest to tym samym, co gdyby zabrało mi połowę banknotów z mojego portfela...
To wiemy. Ale gdzie te pieniądze ZNIKAJĄ?
Pieniędzmi płaci się za ludzką pracę. I jeśli ta praca jest nieefektywna – to pieniądze ulegają zmarnowaniu.
I, niestety: w ustroju biurokratycznym znika ogromna ilość pieniędzy.
Część z nich po prostu znika – oficjalnie. Można to zmierzyć. Jeśli np. mamy 630.000 urzędników zarabiających miesięcznie średnio 4000 zł – to miesięcznie 2,5 mld zł (czyli rocznie 30 mld idzie w błoto – przy założeniu, że ci urzędnicy są całkowicie do niczego niepotrzebni.
Jeśli jednak przed każdym urzędnikiem siedzi codziennie kolejka trzech petentów – to te straty trzeba pomnożyć przez cztery!
Tego nie widać – bo skarb za to nie płaci. Ale time is money – i ci ludzie tak samo „pracują" w urzędzie, jak ten referent, który ich przyjmie!! Strata społeczna jest taka sama!
I to wyjaśnia, gdzie podziewa się nasz wysiłek. Rozłazi się w tysiącach bzdurnych czynności, których w normalnym kraju byśmy nie musieli wykonywać – a tu: musimy!
I to naprawdę bardzo łatwo jest naprawić...
http://korwin-mikke.pl

Więcej w tej kategorii: « Całe 2% Festiwal głupoty »

Warszawa