A+ A A-

Operacja na procentach

  • Napisane przez Janusz Korwin-Mikke
  • Dział: Felieton
Wyróżniony Operacja na procentach http://www.morguefile.com

Kiedyś byłem u mojej przyjaciółki pod Waszyngtonem. Powiedziała mi, że ma na karcie kredytowej $3000 długu. Gdy zaniepokoiłem się o jej finanse, machnęła ręką i powiedziała, że w banku ma $4000...

Natychmiast spytałem: Ile bank Ci płaci?
4% - odparła.
A ile Ty płacisz tym harpiom z VISA?
18%...
To Ty jesteś kompletna idiotka – powiedziałem z głębokim przekonaniem.
Właśnie popatrzyłem sobie na dane o rezerwach finansowych rozmaitych państw świata – i stwierdzam z równie głębokim przekonaniem, że stosują one te samą kobiecą „logikę".
Zacznijmy od opisu stanu faktycznego. Przez ostatnie 12 lat dokonała się w tej dziedzinie zasadnicza zmiana. Kiedyś największe rezerwy posiadało Cesarstwo Japonii. Obecnie Japonia jest na drugim miejscu – za Chinami. Chińska Republika Ludowa ma – dzięki temu, że Lud nie ma tam wiele do gadania – największe rezerwy – ponad 3 biliony dolarów. Gdyby w Chinach panowała d***kracja, to te pieniądze już dawno zostałyby przejedzone i przepite – ostatecznie to raptem 3000 dolców na (ludowego) Chińczyka.
Japonia spadła na drugie miejsce – bo tam jednak jest d***kracja. ChRL ma dwa i pół raza większe rezerwy – ale obydwa Żółte (i, na szczęście, nienawidzące się) Mocarstwa mają (jeśli odliczyć Arabię Saudyjską) tyle rezerw dewizowych (licząc ze zlotem) co cala reszta świata.
Proszę jednak zauważyć, że Japonia ma (delikatnie obchodzony) zakaz zbrojeń – a Chiny zbroją się, mają broń jądrową, program kosmiczny...
I to dobitnie pokazuje, jaka jest różnica między państwem normalnym – a d***kratycznym.
Rządy L**u... Tfu!
Co ciekawe: ChRL miała do niedawna nadwyżkę budżetową – $60 mld. Obecnie uderzyła im do głowy woda sodowa i dorobili się nawet długu – ciągle jednak ich rezerwy są gigantyczne.
Natomiast Cesarstwo Kwitnącej Wiśni ma długi przekraczające już jego rezerwy.
Popatrzmy na Polskę. Mamy $109 mld rezerw jednocześnie zadłużenie wynoszące ok. 400 mld. Rezerwy trzymamy w bankach, które płacą nam za to 1% - a nasi wierzyciele pobierają od nas 5% i więcej.
Teraz szybko liczymy: 4% od 100 miliardów – to 4 miliardy. Sumka nie do pogardzenia.
Każde państwo jakieś rezerwy musi, oczywiście, mieć. Co prawda – od czasu genialnego wynalazku dra Schachta, bankiera Hitlera („Pieniądze się dziś DRUKUJE i dba tylko, by szybko obiegały!") ochoczo dziś kopiowanego przez p. Jerzego W. Busha, JE Baracka Husseina Obameę, a także Europejski Bank Centralny – wydaje się, że wystarczyłaby po prostu szybka drukarka banknotów. Najlepiej zresztą dodrukowywać €urosy: nie ma na nich podpisu prezesa EBC ani szefa UE i napisu, że ktokolwiek za ten „pieniądz" gwarantuje (proszę sprawdzić!!).
Dodajmy, ze z punktu widzenia uczciwości jest zupełnie obojętne, czy €urosy bez pokrycia dodrukowuje EBC, FED czy jakiś Kowalski w prywatnej drukarence. Jest to dokładnie takie samo oszustwo i rabunek. Z tą różnicą, że gdy pieniądze dodrukuje ob. Kowalski, to użyje ich na np. budowę domu (na czym zarobi murarz, tynkarz, hydraulik, glazurnik itd.) - a jeśli NBP, to „pożyczy" je on „naszemu Rządowi", który zaraz zakupi za to dodatkowe fotoradary i aparaty podsłuchowe...
tak więc: rezerwy trzeba mieć – ale dlaczego takie duże?
Hmmmm... Nie podejrzewam p. Jana Vincenta (ps. Jacek Rostowski), b. ministra finansów, o „kobiecą logikę"; swoimi pieniędzmi gospodaruje On – jak pokazało rozliczenie – bardzo skrzętnie.
Powstaje więc pytanie: ile bank gotów jest dać ministrowi d***kratycznego kraju – za to, by ten umieścił u niego forsę na 1%?
I kończę przypomnieniem słów śp. Piotra Toownsenda, b. menegera f.my „AVIS":
„Gdyby księgowy dowolnej spółki lub spółdzielni tak prowadził interesy swojej firmy, jak to czynią ministrowie finansów krajów d***kratycznnych – żaden z nich nie uniknąłby kryminału".
http://korwin-mikke.pl

Warszawa