updated 11:59 AM CET, Dec 18, 2018
Na żywo:
A+ A A-

Z lotu ptaka

  • Napisane przez Janusz Korwin-Mikke
  • Dział: Felieton
Wyróżniony Z lotu ptaka

Słowa te piszę lecąc sobie spokojniutko nad Kaliszem, Środą Wielkopolską, Gorzowem (wcale nie „wielkopolskim") do stolicy naszego państwa, Brukseli.

Piszę „naszego" - bo pamiętam słowa p. Andrzeja Olechowskiego, agenta pe-er-elowskiego wywiadu, który w nabitej przedsiębiorcami Sali Kongresowej w Warszawie tak nam zachwalał Anschluß do Wspólnoty Europejskiej:
„Jeżeli wejdziemy do Wspólnoty Europejskiej, to uzyskamy prawo współdecydowania o naszych własnych sprawach".
Sala, zamiast ryknąć śmiechem, potraktowała to poważnie. Cóż: wdowa decydując się na powtórne zamążpójście też uzyskuje prawo współdecydowania o swoich własnych sprawach.
Więc właściciele PRL mogli współdecydować o o naszych własnych sprawach w ramach Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej i Układu Warszawskiego – a właściciele III Rzeczypospolitej mogą współdecydować o naszych własnych sprawach w ramach Unii Europejskiej i Paktu Północno-Atlantyckiego.
To znaczy: w niektórych sprawach. Bo 80% ustaw w Polsce powstaje w ten sposób, że Rada Europejska wydaje rozporządzenie – i ono obowiązuje w każdym kraju okupowanym przez UE. Co ciekawe: obowiązuje, choć nie jest opublikowane w polskim „Dzienniku Ustaw". Co jeszcze ciekawsze: właścicielom III Rzeczypospolitej nawet nie wolno umieścić go w „Dzienniku Ustaw"!
Chodzi o to, byśmy jawnie poczuli, że „nasi" władcy z Warszawy nie mają nic do gadania; rządzą inni „nasi" władcy – ci z Brukseli.
Więc właśnie do tej Brukseli lecę.
Proszę tylko pamiętać, że podległość Polski władcom z Brukseli jest ZNACZNIE większa, niż podległość Polski władcom z Moskwy. Wtedy jednak właściciele PRL, Republiki Czechosłowackiej itd. odgrodzeni byli od Sowietów granicami, każe państwo miało własną walutę, dzieciom nie kazano maszerować pod żadną wspólną flagą... Co więcej: z tamtego układu można było wyjść: zrobiły to: Jugosławia, Albania, Chiny, Rumunia...
Ja nie piszę, że oddzielenie granicami celnymi jest dobre. Stwierdzam tylko fakt, że zakres swobody poszczególnych państw – bo to jednak były państwa – był wtedy znacznie większy.
A teraz mamy jedno państwo – i zakres swobody jaki ma w III RP województwo Wielkopolskie czy Mazowieckie.
Więc lecę, by pobyć w unijnym Parlamencie, gdzie się parluje i parluje....
Wszystkie – bardzo wysoko płatne – CEPy, mówią na jedno kopyto. Walczą o d***krację (już nie ludową), walczą z agresją i przemocą (już nie „o pokój"), o prawa kobiet, prawa mniejszości wszelakich, o ochronę środowiska. Powtarzają tę mantrę niezależnie od tego, na jaki mówią temat.
Jaki jest tego cel? Przecież to bzdura?
Pozornie...
Jest to konkurs piękności wymowy, konkurs krasomówczy. Kto potrafi zgrabnie powiedzieć w jednym zdaniu, że walcząc o d***krację popiera prawa kobiet, zwłaszcza Czarnych i lesbijek, walczy, by zazieleniła się Ziemia, a ci (tfu!) „geje" i mniejszość eskimoska mieli równe prawa – ten ma szansę zostać przewodniczącym jakiejś komisji – i zarabiać jeszcze więcej. Jak tam się sprawdzi – i nie powie nic strasznego – np. o tym, że na świecie istnieją Murzyni (do mnie napisano, oficjalnie, że użyłem brzydkiego słowa na M; słowo daję!!!) to może zostać towarzyszem komisarzem, a potem nawet przewodniczącym Rady Unii Europejskiej. Albo Parlamentu Europejskiego. Albo Komisji Europejskiej.
I mieć pensję największą na świecie. Pardon: z wyjątkiem prezydenta Singapuru. Ale Singapur jest trzy razy bogatszy od Unii i rozwija się w tempie nieskończenie razy szybszym.
No, tak: skoro tempo rozwoju Unii wynosi ZERO...
Tak więc kobiety i mężczyźni pilnują każdego słowa, spijają wyraz z ust Przewodniczącego, starają się jak mogą.
Naprawdę: genialna maszyna do hodowli konformistów.
Zastanawiam się nawet, czy nie jest to jakiś, bardzo kosztowny, eksperyment psychologiczny.
Do jakiego stopnia ludzie pozwolą się upodlić.
Muszę lecieć!!!
http://korwin-mikke.pl

Więcej w tej kategorii: « Nic nie romuję! Rządy Prawa »

Warszawa