updated 2:28 PM CET, Dec 14, 2018
Na żywo:
A+ A A-

Rządy Prawa

  • Napisane przez Janusz Korwin-Mikke
  • Dział: Felieton
Wyróżniony Rządy Prawa

Proszę sobie wyobrazić, że między powiatem Środa Wielkopolska, a powiatem śremskim trwa jakiś spór o miedzę. Ot jeden powiat chce postawić młyn nad graniczną rzeką - a drugi mówi, że nie wolno jej tego zrobić bez zgody właściciela drugiego brzegu rzeki.

Sprawa trafia do sądu. Sędzia w oparciu o przepis wprowadzony w 1849 roku przez króla Prus, Fryderyka Wilhelma IV, orzeka, że rację ma (na przykład) Środa.
W takiej sytuacji wszyscy pochylą głowę i uznają wyrok. Nikt nie może powiedzieć, że prawo było stronnicze – nikt bowiem nie podejrzewa, że król w 1849 roku specjalnie tak ustanowił prawo, by w 2014 pokrzywdzić Śrem!
Jest to przykład nomokracji – czyli rządów Prawa. Państwo nomokratyczne nazywa się w fachowej literaturze najczęściej Rechtstaat – bo w naszym rejonie świata nomokrację uprawiali Niemcy – ceniący ścisłość i porządek. Co, oczywiście, nie dotyczy Austriaków – jak Adolf Hitler, który prawo uważał za przeszkodę w sprawnym rządzeniu...
Proszę przy tym zauważyć, że w nomokracji nie zastanawiamy się nad tym, co jest „sprawiedliwe". „Sprawiedliwe" jest to, co jest zgodne z Prawem. Śrem wiedział, że nie wolno stawiać młyna nad rzeką bez zgody sąsiada, a jeśli nie wiedział, to jego wina: („Nieznajomość Prawa szkodzi!") – więc nie ma prawa uważać, że został potraktowany niesprawiedliwie.
A teraz weźmy inną sytuację. Z jakichś powodów Prawo w tej dziedzinie nie istnieje – i spór pomiędzy Środą i Śremem ma rozstrzygnąć większością głosów Sejmik Wielkopolski. Ma rozstrzygnąć sprawiedliwie – więc dokłada starań, by się z tego zadania wywiązać.
Zaczynają się dialogi ekspertów: ile na tym straci Środa – a ile zyska Śrem? Ile pieniędzy włożył w to młynarz – i kto w razie czego miałby mu te pieniądze oddać – i ile. Czy żona młynarza – zobaczywszy, że nie będzie on właścicielem nowego, pięknego młyna – nie rzuci go – i jaki będzie los ich dzieci? Czy na budowie młyna nie ucierpi środowisko naturalne? Czy niepostawienie młyna nie spowoduje, że okoliczne młyny elektryczne przeciążą miejscową sieć energetyczną?
Dyskusje na ten temat mogą trwać pięć lat – i w końcu odbywa się głosowanie. Większością trzech głosów zwycięża Środa.
To się nazywa demokracja - ja zresztą to brzydkie słowo piszę zazwyczaj „d***kracja". Te procedury u myślącego człowieka budzą odruch wymiotny.
Na tym się jednak sprawa nie kończy. Mieszkańcy Śremu oskarżają średzkiego starostę, że wydelegował pięć najładniejszych średzianek (jak wiadomo: najładniejsze dziewczyny w Wielkopolsce), by swoimi sposobami przekonały kilku posłów z sejmiku do „właściwego" głosowania. Na co środzianie, że starosta śremski zastosował w dużych ilościach stary fenicki wynalazek...
Sporom i kwasom nie byłoby końca.
Nomokracja jest zdecydowanie lepsza, od d***kracji. To jednak nie wszystko.
Powiedzmy, że sejmik – albo i Sejm – uchwalił jakąś ustawę o zagospodarowaniu wód powierzchniowych. Rok wcześniej. Natychmiast polecą oskarżenia, że niektórzy posłowie wiedzieli o planowanym postawieniu młyna – i uchwalali ustawą „pod" tę inwestycję.
Dlatego nie wystarczy, by w państwie rządziło Prawo; musi to być Prawo Stare. Im starsze – tym lepsze. Jeśli uchwalamy prawo z dnia na dzień – to właściwie niczym się to nie różni od d***kracji lub innej formy totalitaryzmu.
(Tak – d***kracja to ustrój totalitarny; Większość może WSZYSTKO).
D***kraci ( a także: technokraci i inni postępowcy) argumentują, że stosowanie się do Prawa – szkodzi. Nie da się np. postawić tego młyna – a przecież jest to gospodarczo korzystne.
Odpowiedź brzmi: korzyść z tego, że przestrzegane jest Prawo – jest znacznie większa.
Powiedzmy, że w Polsce 20% gospodarstw rolnych jest zaniedbanych. Starzy gospodarze nie są zbyt wydajni. I oto Sejm wydaje ustawę pozwalającą ich wywłaszczyć – i przekazać ziemie młodym, zdolnym rolnikom.
Jest to korzyść. Jednak pozostałych 80% gospodarzy, obmawiając się, że kiedyś i im ziemia może być odebrana, nie będzie tej ziemi traktować jak swojej; nie będzie właściwie inwestować.
I strata z tego powodu – że naruszono Prawo, że „Własność prywatna jest święta" – będzie znacznie większa.
Tylko tego nie pokażą komputery Ministerstwa Rolnictwa!
Bo jak?
http://korwin-mikke.pl

Więcej w tej kategorii: « Z lotu ptaka Kolejne rocznice »

Warszawa