updated 12:15 PM CEST, May 24, 2018
A+ A A-

Anglia jest kobietą

  • Napisane przez Janusz Korwin-Mikke
  • Dział: Felieton
Wyróżniony Anglia jest kobietą

Jak to był napisał śp. Cyryl N. Parkinson: „Gdy głupota zderzy się z głupotą w starciu frontalnym, jest szansa, że zwycięży rozsądek". Coś takiego zdarzyło się właśnie w Zjednoczonym Królestwie.
Jak donoszą światowe media – „Wirtualna Polska" z błędem ortograficznym - „Brytyjskie feministki muszą wypić piwo, którego same sobie naważyły. Niedzielna gazeta "Mail on Sunday" - a za nią inne media - twierdzą, że koszulki sprzedawane w celu zbierania funduszy na ruch feministyczny to owoc półniewolniczej pracy kobiet z Mauritiusa na Oceanie Indyjskim."

Proszę zauważyć: Brytyjskie feministki wstydzą się, że kobiety na Mauritiusie pracują! Bo... za mało zarabiają.
Człowiek zawsze myśli, że te idiotki niczym go już nie zaskoczą – a tu: proszę! Feministki zawsze, jak kretynki, domagały się, by kobiety pracowały poza domem. Bo, jak wiadomo, ARBEIT MACHT FREI.
I zrobiły w Anglii koszulkową manifę. Wzięli w niej udział przywódcy „liberałów" i labourzystów, pp. Mikuś Clegg i Edzio Miliband (Oni swoje imiona, oczywiście, zdrabniają!!). Założyli koszulki z napisem „Tak właśnie wygląda feminizm!". „WP" komentuje: „Chodziło o zawstydzenie siedzącego naprzeciw p. Dawid [imienia nie zdrabnia! - uw. JKM] Camerona, który jako jedyny spośród liderów partyjnych nie wsparł w ten sposób organizacji feministycznej Fawcett Society.
Ale to nie premier wyszedł zawstydzony, tylko pozostali politycy, sama kampania feministek, wspierające ją pismo "Elle" i sieć sklepów Whistles, która sprzedaje te koszulki w Wielkiej Brytanii po 45 funtów. Bo jak donosi "Mail on Sunday", produkuje je firma tekstylna na Mauritiusie, której pracownice zarabiają 65 pensów na godzinę i nocują w hotelu robotniczym po 16 w jednej sali.
Fawcett Society wszczęło swoje własne dochodzenie, gdyż "Mail on Sunday" odwiedził tylko jedną z sześciu fabryk firmy Companie Mauricienne de Textile i jest jeszcze nadzieja, że koszulki pochodzą z innego zakładu, gdzie panują może nieco lepsze warunki. - Sieć Whistles zapewniła nas, że koszulki zostały wyprodukowane w Wielkiej Brytanii z poszanowaniem prawa pracy - powiedziała BBC szefowa Fawcett Society Eva Neitzert.
„Mikuś Clegg nie miał pojęcia, gdzie wyprodukowano koszulki" - powiedział rzecznik przywódcy brytyjskich „Liberałów".
Proszę zauważyć: kobiety na Mauritiusie dostały robotę przy produkcji tych koszulek. To nie są żadne „niewolnice" ani „półniewolnice". Pracują – bo im się to opłaca. Opłaca się to również brytyjskim feministkom – oraz całemu łańcuchowi pośredników.
Czyli: wszystko jest w porządku
Wygląda na to, że te feministki chcą, by kobiety na Mauritiusie nie pracowały poza domem (co i dobrze) a może i przymierały głodem (to już gorzej) – byle towar, który one tu kupują, był drogi, a nie tani!!
Nikt nie pyta, dlaczego te koszulki, produkowane na Mauritiusie zapewne po $2, sprzedawane są przez feministki za $60. Może i słusznie – dopóki kupujący wiedzą, że nie kupują koszulek, tylko wspierają gang feministek. Jednak to, że zarabiają Brytyjki, nie jest problemem; problemem jest, dlaczego zarabiają Maurityjki!!!
I co to kogo obchodzi, ile one zarabiają? Jak te feministki chcą zrobić coś dobrego, to niech natychmiast zamówią coś na Mauritiusie płacąc tamtejszym pracownicom po 75 centów za godzinę! Same zarobią – i te kobiety będą zachwycone. Bo z tych 65 centów zostaje im zapewne po opłaceniu kosztów jakieś 10 centów – a tak będzie zostawać 20 centów: realne PODWOJENIE zarobków.
Polacy pracujący w USA i mieszkający po kilkunastu w jednym pokoju jakoś sobie radzą – i nie narzekają. Maurityjki też nie narzekają.
Pozostaje pytanie: jaką wierszówkę dostają piszący o tym dziennikarze w Zjednoczonym Królestwie – i w „Wirtualnej Polsce"?
Bo może też pracują za głodowe pensje? Uwzględniając koszt utrzymania się w Europie...
http://korwin-mikke.pl

Więcej w tej kategorii: « Myślenie nie boli Kto wygra wybory? »

Warszawa