updated 1:35 PM CET, Dec 10, 2018
Na żywo:
A+ A A-

Różnorodność

  • Napisane przez Janusz Korwin-Mikke
  • Dział: Felieton
Wyróżniony Różnorodność

Unia Europejska ma w programie walkę o różnorodność. Oczywiście, jak w każdym państwie socjalistycznym, unijna biurokracja tę różnorodność stara się zlikwidować.


Jednak tak naprawdę mieszkańcy Europy są niesłychanie do siebie podobni. Owszem: są różnice między Lapończykami a Maltańczykami – ale są względnie niewielkie.
Dopiero będąc w takiej np. Syrii widzi się, co znaczy „różnorodność". Mamy tu różne narody – i różne religie. Są alawici (zbliżona do chrześcijaństwa sekta szyitów, rządząca zresztą), są bahaici (wiara, starająca się połączyć islam z chrześcijaństwem i mozaizmem – oraz z buddyzmem), są chrześcijanie wielu obrządków – niektórzy trwają tu już dwa tysiące lat. Są Druzowie (odłam izmaelitów) – i tak dalej, aż po zoroastrian.
W Polsce też są różne grupy narodowe i wyznaniowe – ale traktowane raczej płytko. Tylko tu chrześcijanie pod groźbą śmierci (na ogół wykonywaną) odmawiają odstąpienia od wiary. Podobnie inni – jazydzi, na przykład. Tu te różnice są zasadnicze i głębokie.
A jednocześnie te narody i wspólnoty wyznaniowe żyły obok siebie spokojnie. Nawet w ostatnich niespokojnych czasach. Działo się tak, gdyż państwem rządził – po swoim ojcu – JE Bashshar Hafiz al-Assad, który rozmaitych awanturników skracał o głowę.
Gdyby w Syrii panowała d***kracja, to by już dawno żarli się wszyscy ze wszystkimi. Jenak strach przed surową karą powstrzymuje zapaleńców. Gdy strach znika, gdy pojawia się d***kracja – no, to dzieje się to samo co w Libii, Afganistanie czy w Iraku po obaleniu tamtejszych dyktatorów...
W Polsce ludzie są dość jednakowi, to nie ma się kto z kim bić. Żydów tylu, że narodowiec spoza wielkich miast nigdy żadnego nie spotkał. Kto z kim miałby się w Polsce tłuc – i o co?
A w krajach, w których panuje różnorodność, potrzebna jest silna władza.
Wiedzą o tym i w Ameryce. Tam przecież też jest różnorodność. Więc gdy 50 rodzin jakiejś sekty zabarykadowało się na farmie Waco twierdząc, że nie będą poddawać swoich dzieci państwowej kontroli – to zrównano farmę z ziemią paląc żywcem te 50 rodzin. Bo co by to było, gdyby każda grupa religijna robiła, co chce.
Otóż piękno życia w takich krajach, jak Syria, polega na tym, że rządy się w takie sprawy nie wtrącają. Muzułmanie chcą poligamii? W porządku, niech sobie mają po kilka żon. Chrześcijaninie nie chcą? No, to niech nie mają. Muzułmanki zakrywają włosy – no, to niech zakrywają. Chrześcijanki i kobiety innych wyznań chodzą bez tych chustek – i bardzo dobrze...
Tak właśnie wygląda prawdziwy pluralizm.
Reżym p. al-Assada zrobił jednak błąd. Idąc w ślady Francji wydal faszystowski zakaz zakrywania głów na uczelniach. To wzbudziło protesty – i Amerykanie, którzy od lat marzyli o obaleniu reżymu p. al-Assada (bo, po pierwsze, niedemokratyczny – a po drugie: bo sympatyzuje z Rosjanami; już Serbia przekonała się, co to znaczy być sojusznikiem Rosji...) znaleźli szczelinę, którą zaczęli powiększać.
Rok temu Syria, kraj o kulturze starszej, niż rzymska, liczącej ponad 4000 lat – stanęła przed widmem zagłady. Uzbrojeni i finansowani przez Amerykanów (a także przez sunnickich fundamentalistów z Arabii Saudyjskiej, Bahrajnu i Kataru) bandyci z „Wolnej Armii Syrii" już opanowali połowę stolicy i wiele innych miast.
Jednak - w odróżnieniu od tego tchórza, p. Wiktora Janukowycza, p. al-Assad nie zostawił swoich ludzi – tylko walczył. I walczy. Odbił już wszystkie miasta. Tyle, że na wschodzie kraju, w górach i na pustyni, pojawili się jeszcze groźniejsi bandyci, też uzbrojeni przez Amerykanów, Bahrajn i Katar: islamiści z Kalifatu Syrii i Lewantu.
Wróciłem z Syrii. Widziałem ludzi jeszcze obawiających się, że miasta zaleje sunnicka dzicz, że będą gwałcić, grabić i mordować. Ale już widzą nadzieję. Bo nie ma tam d***kracji.
Jest szansa! Trzeba tylko przypomnieć dobitnie Amerykanom, że finansowali kiedyś i Hitlera, i al-Kaidę...
http://korwin-mikke.pl

Warszawa