updated 2:28 PM CET, Dec 14, 2018
Na żywo:
A+ A A-

Są jeszcze odważni!

  • Napisane przez Janusz Korwin-Mikke
  • Dział: Felieton
Wyróżniony Są jeszcze odważni!

Spotkałem wczoraj statystyka, który postawił śmiałą tezę, że wybory samorządowe nie były sfałszowane. Odpowiedziałem: „Taką hipotezę można by obronić – pod warunkiem przyjęcia innego śmiałego założenia:: że mianowicie Wielkopolanie są głupsi od mieszkańców Podlasia i Podkarpacia – bo znacznie częściej mylą się stawiając krzyżyki". Facet pomyślał chwilkę, pomyślał – i powiedział: „Wycofuję swoją tezę".

Bo też wmówić, że wybory nie zostały sfałszowane można tylko komuś, kto nie ma pojęcia o statystyce.
Pamiętacie Państwo, jak wyśmiewano się z ludzi mówiących, że exit polls nie są całkiem wiarygodne – i mogą pomylić się i o 3%. A teraz ci sami ludzie mówią: „No, cóż: pomylili się o 7%, zdarza się".
Nie dajmy sobie wmówić kwadratowych jaj!
Dajmy temu spokój.
Byłem niedawno na przyjęciu wydanym na cześć p. Michała Saakashvilego. Ciekawa to postać. Na pewno agent amerykański – w czasach d***kracji tacy politycy, jak ja – całkowicie niezależni – prawie nie mają szans. Agenci mają za sobą kupione przez ich mocodawców gazety, stacje telewizyjne, służby informacyjne – i właściwie walkę o władze toczą między sobą.
Inaczej jest w monarchii: w królestwie czy dyktaturze. Monarcha ma interes, by sobie wziąć dobrego, a zależnego od siebie polityka. Ma też służby, które sprawdzają, czy nie jest on aby zależny od innych monarchów. Prosta sprawa: wiadomo, kto rządzi...
P. Saakashvili jest przy tym dobrym politykiem. Podobnie jak p. Ramzan Kadyrov, władca Czeczenii. Szkolony w Moskwie – ale przez wolnorynkowych ekonomistów – potrafił zaleczyć rany zadane przez wojnę „Iczkerii" z Federacją Rosyjską, odbudował kraj – i jest bardzo poważany.
Podobnie p. Saakashvili. Też ze szkoły wolnorynkowej. Pod protektoratem amerykańskim doprowadził Gruzję na ścieżkę szybkiego rozwoju – niewątpliwy sukces.
I potem zrobił jeden błąd. Jeden – ale decydujący.
Ponieważ udało Mu się bez problemu przyłączyć do Gruzji zbuntowaną Adżarię – uznał, że to samo uda Mu się z Południową Osetią i Abchazją. Postanowił wykorzystać początek Olimpiady – na której przecież był JE Włodzimierz Putin – i zaatakował.
Tymczasem Osetyńczycy stawili zacięty opór. A między obydwoma częściami Osetii działał już, wybudowany przez Rosjan, tunel. Służył nie tylko po to, by krewni z obu stron Kaukazu mogli się odwiedzać – ale i do szybkiego przerzucenia wojsk.
Najprawdopodobniej wywiad Federacji dowiedział się wcześniej o planach p. Saakashvilego i wzmocnił garnizon zaczajony na granicy. Wojska Federacji wyrzuciły Gruzinów (uzbrojonych przez Amerykanów i trenowanych przez Izraelczyków – ministrem obrony narodowej był p. Dawid Kezerashvili – obywatel Izraela...) z Osetii, wkroczyły nawet na terytorium rdzennej Gruzji – a przy okazji Abchazowie zajęli dolinę Swanetii, zaokrąglając swoje terytorium. Pełna klęska.
Podkopało to zaufanie, jakie mieli do p. Saakashvilego Gruzini – i przegrał wybory z p. Ivanishvilim.
Nie podobało mi się, że p. Jacek Saryusz-Wolski, wygłaszając laudację na cześć p. Saakashvilego podkreślił, że popiera „Gruzję Saakashvilego" a nie „Gruzję Ivanishviliego". W końcu On jest d***kratą – to ma psi obowiązek szanować wybór L**u. Jak każe szanować w Polsce absurdalny wynik ostatnich wyborów...
No, nic – myślę, że p. Saakashvili jeszcze do Gruzji wróci. A może nie?
Nie nasza to sprawa...
Chociaż... Z rozmowy osobistej z p. Saakashvilim dowiedziałem się, że p. Saakashvili głosi wariacką tezę: że On w ogóle na Osetię nie napadł!
Co oznacza, że liczy, że niedługo wkroczy do Gruzji na czele wojsk amerykańskich – i narzuci tę wersję historii jako obowiązującą.
Bo historię – choćby miała być sprzeczna z faktami, piszą zwycięzcy. Śp. Józef Pilsudski – na przykład...
http://korwin-mikke.pl

Więcej w tej kategorii: « Różnorodność Felieton aktualny »

Warszawa