updated 6:33 AM CET, Nov 27, 2017
A+ A A-

Boska Bukowska, genialna Barszczewska

  • Napisane przez Miłosz Manasterski
  • Dział: Kultura
Mat. Teatr Polski w Warszawie Mat. Teatr Polski w Warszawie

Spektakl "Marlena. Ostatni koncert"  to nieustanna walka o zawłaszczenie całkowitej uwagi widza tocząca się między dwiema znakomitymi aktorkami: Grażyną Barszczewską i Izabellą Bukowską-Chądzyńską.

Autor “Marleny. Ostatniego koncertu” - Janusz Majcherek, sięgnął po historię życia Marleny Dietrich i opowiedział ją na nowo teatralnym widzom. Akcentów polskich w spektaklu nie brakuje: w jednej z pierwszych scen spektaklu Igo Sym uczy młodą aktorkę grać na pile. W jednej ostatnich, brawurowo zagrany przez Tomasza Błasiaka, Zbigniew Cybulski tańczy z artystką po jej koncercie we Wrocławiu.

Tomasz Błasiak jest w tej sztuce obsadzany w rolach wymagających zdolności kameleona.

Kreowane przez niego postaci zaskakują innością a aktor powracając na scenę wnosi każdą nową rolą jakiś element świeżości. A najlepsze - wydaje się - zachowuje na koniec, gdy niezwykle przekonująco wchodzi w rolę enigmatycznego Zbyszka Cybulskiego. Ryzykowne posunięcie zminimalizowania męskiej obsady dało bardzo pozytywny efekt - aktor otrzymał możliwość pokazania całej palety swoich możliwości.

Zdecydowanie mniej do zagrania ma Afrodyta Weselak w roli asystentki Dietrich. Ale też - powiedzmy otwarcie - nie ma w tej inscenizacji miejsca na trzecią, błyskotliwą rolę kobiecą. I nie można czynić z tego zarzutu - na scenie błyszczy wszak dwupostaciowa gwiazda Marleny.

Janusz Majcherek postanowił pokazywać równolegle Marlenę Dietrich z dwóch okresów jej życia: burzliwej kariery i czasów wycofania się artystki z życia publicznego.

Janusz Majcherek: Na scenie pojawiają się dwie Marleny: ta, która dramatycznie zaznaje schyłku sławy i starości i ta, która jest podziwiana i uwielbiana. Marlena. Ostatni koncert to szkic do portretu zjawiskowej artystki i kobiety postawionej między nieśmiertelnością sławy i ludzkim przemijaniem. To także próba pokazania dwuznaczności mitu, zainspirowana zdaniem Rolanda Barthesa: „Nieustannie błądzimy między przedmiotem a jego demistyfikacją, niezdolni do ujęcia jego całości: bo jeśli zgłębiamy przedmiot, to uwalniamy go, ale też niszczymy; jeśli pozostawiamy mu jego właściwy ciężar, ocalimy go, ale pozostanie on nadal zmistyfikowany”.

W roli starszej Marleny, reżyser Józef Opalski obsadził Grażynę Barszczewską, dając jej możliwość stworzenia doskonałej i sugestywnej kreacji. Zderzenie obu światów - wielkości i upadku - daje niezwykły efekt, podkreślony przez efektowne zwroty akcji.

Zapamiętacie wspaniałą rolę Grażyny Barszczewskiej.

Ale nie tylko ją.

Nawet prowadząc w całej Polsce castingi - nie znaleźlibyście lepszej odtwórczyni roli młodej Marleny od Izabelli Bukowskiej-Chądzyńskiej. Choćby dlatego, że aktorka już wcześniej występowała na najlepszych polskich scenach śpiewając utwory z repertuaru Marleny Dietrich. Stworzyłem teorię spiskową, że Janusz Majcherek napisał tę sztukę przez Bukowską i właśnie dla Bukowskiej. Żeby dać jej nie tylko fantastycznie (w czterech językach!) zaśpiewać pieśni legendarnej artystki, ale także ją zagrać i pokazać całe bogactwo swoich aktorskich możliwości.

Kunszt wokalny Izabelli Bukowskiej, przemyślenie postaci, daleko większe niż mogłoby powstać przez kilka tygodni prób - to wszystko widać na scenie. Jej każdy ruch, każdy gest osiąga swój cel  - budzi emocje. To wielki powrót do teatru polskiej "Królowej Dubbingu".

Bukowska olśniewa, hipnotyzuje i uwodzi, budząc w widzach wątpliwość - czy to jeszcze Marlena, czy już bardziej Izabella…

Ile Izabelli w Marlenie a Dietrich w Bukowskiej - w pewnym sensie nieważne. Liczy się efekt. To, że wychodzimy z Teatru Polskiego zachwyceni. Tak naprawdę - zarówno opowiedzianą nam legendą Marleny Dietrich jak i odtwórczyniami jej roli. Legenda żyje. Legenda dalej się tworzy. Nowa legenda...

Podobno ten, który dopisał na etykietach szamponów “czynność powtórzyć” podwoił sprzedaż tego produktu. Na plakacie “Ostatniego koncertu” można by też dopisać “obejrzeć dwa razy”. Dwie Marleny na scenie i dwie gwiazdy - Bukowska i Barszczewska konkurują o naszą uwagę. I na pewno coś nam umyka, zwłaszcza, że nie brakuje scen, kiedy obie grają równolegle. W pewnym sensie dla pełnego odbioru spektaklu trzeba by go obejrzeć raz z zoomem na jedną, raz na drugą aktorkę.

Janusz Majcherek: Kiedy mamy do czynienia z mitem, pojawia się pokusa demitologizacji. Marlena Dietrich należy do mitologii XX-wiecznej kultury, jej nazwisku zwykle towarzyszą takie słowa, jak legenda lub ikona. W filmie, na estradzie i w życiu wykreowała postać tak doskonale uformowaną, że niemal zakryła swoje prawdziwe „ja”. Niemal, bo świadectwa jej życia, wspomnienia partnerów i przyjaciół, listy i biografie pozwalają wydobyć spod formy ślady człowieka. Jednak pokusę demitologizacji trzeba oddalić. Nie chodzi o odsłanianie sensacyjnych tajemnic, lecz o spojrzenie na dramat Marleny, kobiety i artystki, która za swoją sławę  i wizerunek płaciła słoną cenę. Owszem, była uwielbiana, ale była też znienawidzona. Spotykała się z hołdami i – z ostracyzmem. Zdawałoby się – nieśmiertelna jak bogini, zdążała ku kresowi jak wszyscy śmiertelnicy.

Czego w spektaklu brak, a raczej czego brakuje po spektaklu? Kto wrócił do domu i zaczął słuchać oryginalnych nagrań Dietrich - zatęskni za wykonaniem Bukowskiej. Nie przekonam fanów Dietrich, że Bukowska śpiewa lepiej niż ona. Na pewno śpiewa trochę inaczej. I chce się tego słuchać. A nie ma jak… Powinniśmy, ulegając czarowi przedstawienia, móc, wychodząc z Teatru Polskiego, kupić płytę z nagraniami. Zwłaszcza, że wszystko jest gotowe: aranże, nagrania. Tylko płyty brak. 

 

 


Janusz Majcherek Marlena. Ostatni koncert. Reżyseria: Józef Opalski

Premiera 27 października 2017 r. Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana w Warszawie, Scena Kameralna im. Sławomira Mrożka

Dekoracje i kostiumy: Paweł Dobrzycki

Muzyka i opracowanie piosenek: Aleksander Dębicz

Reżyseria światła: Paweł Dobrzycki

Projekcja multimedialna: Agata Roguska

 

OBSADA

MARLENE I: Izabella Bukowska-Chądzyńska

MARLENE II: Grażyna Barszczewska

NORMA: Afrodyta Weselak

MĘŻCZYŹNI: Tomasz Błasiak

PIANISTA: Aleksander Dębicz

12°C

Warszawa

Fair

Humidity: 52%

Wind: 11.27 km/h

  • 23 Oct 2015 16°C 6°C
  • 24 Oct 2015 15°C 12°C