updated 2:28 PM CET, Dec 14, 2018
Na żywo:
A+ A A-

"Kler" i Antysemici

  • Napisane przez Marek Bratkowski
  • Dział: Film
Wyróżniony "Kler" i Antysemici

Obejrzałem zwiastun filmu „Kler” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego i już wiem, że to będzie mocna rzecz. Samego filmu, póki co, nie widziałem, ale z pewnością się wybiorę, gdy tłumy na seansach trochę się przerzedzą.

Mam pewne obawy, bo wyjątkowo cenię kilka filmów Smarzowskiego, a czuję, że tym razem nakręcił on tendencyjnego gniota, pełnego prymitywnych skojarzeń, nastawionego – podobnie jak nieudana „Drogówka”-  na odbiorcę mało wymagającego. Tym razem - radykalnie antykościelny target, chcący przez dwie godziny porechotać ze znienawidzonych „klechów”.

Zapewne, dużo więcej będę mógł powiedzieć po obejrzeniu tego filmu, a zrobię to, mimo sugestii, że powinien być bojkotowany lub nawet zabroniony.

Kiedy obejrzałem zwiastun „Kleru” i zorientowałem się, w jakiej stylistyce będzie to dzieło utrzymane, oraz jaką będzie mieć wymowę, poluzowałem wodze fantazji i zacząłem się zastanawiać, co by było, gdyby Wojciech Smarzowski, nakręcił film zatytułowany „Żydzi”, przedstawiający ohydnych, odrażających fizycznie i moralnie, nieprzyzwoicie bogatych Żydów, którzy zajmują się wyłącznie obżarstwem, opilstwem, zaliczaniem kolejnych, seksualnych przygód (nierzadko takich, których zakazuje prawo) i gromadzeniem kolejnych dóbr materialnych. Żydów, którzy zacierają ręce i mówią szyderczo, że „goje mają służyć”.

To oczywiście gdybanie, bo wiadomo, że taki film nie powstanie nigdy, ale za tą abstrakcyjną fantazją, przyszła myśl całkowicie poważna. Uzmysłowiłem sobie, że nienawiść do Kościoła i nienawiść do Żydów ma często wspólny mianownik. To niewiedza. Nieznajomość danego środowiska czyni człowieka bardziej podatnym na stereotypy tegoż środowiska dotyczące. Łatwiej wmówić takiemu człowiekowi „oni są źli, wstrętni, paskudni, szkodliwi, groźni”, nieważne, jacy ci „oni” (księża, Żydzi) są w rzeczywistości. Prawda tu się nie liczy, liczy się wrażenie i zaprogramowanie człowieka tak, by czuł do danej grupy odrazę i nienawiść.

Wojciech Smarzowski deklaruje w wywiadach, że jako dziecko nie chodził na lekcje religii, jest ateistą i drażni go bardzo obecność Kościoła w życiu publicznym w naszym kraju, oraz wychowawcza rola, jaką instytucja ta pełni w Polsce.

Jeśli dodać do tego fakt, iż przy powstawaniu filmu „Kler” zaproszono do konsultacji byłych księży (a więc tych, którzy zwątpili w swoje powołanie lub wiarę i zrzucili sutanny), można śmiało założyć, że Smarzowski nie zna dobrego kleru, bo nigdy nie miał okazji go poznać. Nie uczestniczył w życiu Kościoła, nie zapraszał do domu księży, nie przyjaźnił się z nimi. Egzystował w środowisku wrogim Kościołowi, w którym zapewne pełno było nienawiści i pogardy dla tej instytucji i osób duchownych. Nie poznał księży, którzy chodząc po kolędzie nie tylko nie domagają się grubych kopert, ale jeszcze potrafią biednej rodzinie coś z tej koperty dać. Nie poznał księży salezjanów, organizujących mnóstwo ciekawych i niedrogich wycieczek i zawodów sportowych dla dzieci i młodzieży.       

Nie wie, że księża mający udzielić ślubu, ochrzcić dziecko czy odprawić nabożeństwo pogrzebowe, mówią że ofiara jest dobrowolna a wysokość według uznania, a tekst „co łaska, ale nie mniej niż 500” słyszymy najczęściej nie od księży, ale z ust ludzi, którzy Kościoła nie znoszą i lubią mu złośliwie dowalić, rozpowiadając że tak rzekomo mówią księża.

Czy nie inaczej jest w przypadku chronicznych antysemitów?

Czy ci ludzie, uwielbiający antyżydowskie klisze, stereotypy i skojarzenia, kiedykolwiek poznali jakiegoś Żyda? Rozmawiali z nim, wysłuchali jego historii i poglądów?                

Wszystkie, bliżej nieznane człowiekowi grupy, łączy skrywanie jakiejś tajemnicy, często wiążącej się z religią. Zawsze łatwiej jest przypisać takiej grupie wszystko, co najgorsze, niż poznać ją, otworzyć się na nią i przynajmniej spróbować zrozumieć ludzi, którzy darzą ją sympatią.

Pozostaje wierzyć w to, że większość ludzi ma swój rozum i naturalną, przyrodzoną każdemu człowiekowi, ciekawość świata, potrafi być silniejsza od każdej ideologii.

Warszawa