Ostrzeżenie
  • JFolder::pliki: Ścieżka nie jest folderem. Ścieżka: /home/kur365/domains/kurier365.pl/public_html/images/19048.
  • Nie powiodło się załadowanie pliku XML.
Uwaga
  • There was a problem rendering your image gallery. Please make sure that the folder you are using in the Simple Image Gallery Pro plugin tags exists and contains valid image files. The plugin could not locate the folder: images/19048
updated 8:25 AM CEST, May 25, 2018
A+ A A-

Szwajcaria: Sankt Moritz, kolebka alpejskich sportów zimowych

  • Napisane przez Cezary Rudziński
  • Dział: Europa
Wyróżniony Szwajcaria: Sankt Moritz, kolebka alpejskich sportów zimowych Fot.: Cezary Rudziński

To tu, w mieście, uzdrowisku i wsi Świętego Maurycego, nazywanych po niemiecku Sankt Moritz, po włosku San Maurizio, zaś w języku retroromańskim, bo i nim mówi część stałych mieszkańców, San Maurezzan, położonych nad jeziorem o tej samej nazwie, w Dolinie Engadine i największym szwajcarskim kantonie Gryzonia (Graubünden), narodziło się „zimowe szaleństwo" w Alpach. A zarazem zastosowano po raz pierwszy w kraju Wilhelma Tella wiele nowinek technicznych i organizacyjnych.

Przez setki lat była to niewielka miejscowość. Nadal zresztą liczy ona niewiele ponad 5 tysięcy stałych mieszkańców, w tym niemal 40 proc. cudzoziemców, chociaż w szczycie sezonu zimowego przyjmuje jednorazowo do 20 tys. gości. Usytuowana na północnych zboczach góry opadającej do jeziora nazywanego po retroromańsku Lej da San Maurezzan. I dopiero w XX wieku rozszerzona na jego zachodni i południowo zachodni brzeg, gdzie powstała i mieści się nadal, jego odrębna część, St. Moritz Bad – Uzdrowisko św. Maurycego. Nazwę tę nadano jej zresztą znacznie później, zapewne w XII, ewentualnie w XI wieku.

Już w epoce brązu

Po raz pierwszy wzmianki pisane o ówczesnej wiosce, czy też miasteczku, jako Ad Sanctum Mauricium, zapisano w latach 1137-1139. Ale uczeni po zbadaniu drewnianych części jego starej obudowy stwierdzili, że tutejsze Święte Źródło znane było już w epoce brązu, ponad 3400 lat temu. Pierwsi turyści letni pojawili się tu w połowie XIX wieku. Na tyle licznie, że w 1856 roku otwarto dla nich pierwszy hotel – Kulm - istniejący dotychczas. Czynny wówczas, oczywiście, tylko od wiosny do jesieni. Na pomysł, aby gościom zaproponować także zimowe uroki alpejskich zboczy i tutejszej doliny oraz jeziora, wpadł angielski pionier hotelarstwa, Johannes Badrutt.
Przy czym musiał być rzeczywiście pewien, że jego idea „chwyci", gdyż we wrześniu 1864 roku zaproponował grupie rodaków, że jeżeli przyjadą do St. Moritz w zimie, to będą mogli w hotelu bezpłatnie pozostać tak długo, jak zechcą. Przy czym, o ile pobyt tu nie spodoba się, zapraszający zwróci im koszt podróży z Londynu do Engadyny w obie strony. Zachęceni w ten sposób nie tylko przyjechali na Boże Narodzenie, ale pozostali w St. Moritz aż do Wielkanocy włącznie. W ten sposób narodziła się turystyka zimowa nie tylko tutaj, ale w całych Alpach. I w br. obchodzone jest jej 150-lecie.

Zawody sportowe najwyższej klasy

St. Moritz pozostało pionierem w wielu dziedzinach sportu i nowoczesności. Ma zresztą niezaprzeczalne walory, m.in. najwięcej w Szwajcarii słonecznych dni w roku: 322!
Wkrótce tu powstało pierwsze w kraju biuro turystyczne. Na Boże Narodzenie 1878 r. w hotelu Kulm pojawiło się pierwsze światło elektryczne. W dwa lata później rozegrano w SDt. Moritz pierwsze w dziejach zawody Pucharu Świata w szwajcarskim sporcie narodowym – curlingu. W 1882 – także pierwsze w historii Mistrzostwa Świata w łyżwiarstwie figurowym. Tu zbudowano pierwszy na świecie tor lodowy, na którym w 1890 r. rozegrano zawody bobslejowe.
Podobnych przykładów można przytoczyć więcej. Tak np. w 1896 roku to tu, w pierwszej miejscowości alpejskiej, uruchomiono tramwaj elektryczny. W 1910 r. odbył się pierwszy w Szwajcarii lot samolotem silnikowym. W 1927 roku uruchomiono pierwszą w kraju, czynną dotychczas szkółkę narciarską. Także, jako pierwsza miejscowość, otrzymało w 1930 roku własny symbol „Die Sonne von St. Moritz" – Słońce St. Moritz zastrzeżony prawnie. Lista imprez sportowych, jakie tu odbyły się, lub odbywają nadal, jest imponująca. I to z najwyższej półki.

Zimą i latem

Dwukrotnie, w 1928 i 1948 roku, Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Przy czym stadion, na którym odbyła się inauguracja tych pierwszych, nadal istnieje. 20 razy zorganizowano tu mistrzostwa świata FIBT. Kilkakrotnie MŚ w narciarstwie alpejskim. Często zawody Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim kobiet. A także PŚ w skokach narciarskich i kombinacji norweskiej. Ale nie tylko w typowych sportach zimowych. Bo np. również w golfie i polo na zamarzniętej tafli jeziora. Czy wyścigi konne na niej w ramach „White Turf". Natomiast w okresach, gdy nie jest ono zamarznięte, służy jako teren zawodów w windsurfingu i żeglarstwie.
A poza ich okresami jest ulubionym miejscem żeglarzy, ale trasa wokół jeziora i inne, również rowerzystów, biegaczy, czy lekkoatletów. Parę ciekawych obiektów znajdują tu również amatorzy zwiedzania. Najstarszą budowlą jest Krzywa Wieża – resztka kościoła św. Maurycego z XV wieku. Niedaleko niej stoi późniejszy wiejski kościół ewangelików reformowanych z wysoką, wysmukłą wieżą. Zaś w części uzdrowiskowej, obok stadionu, warto obejrzeć bardzo ładny, wzniesiony współcześnie w stylu romańskim, katolicki kościół św. Karola – Sankt Karl Kirche. Są tu także dwa obiekty wpisane na Listę Dziedzictwa UNESCO.

Obiekty z listy UNESCO

Pierwszy, to linia kolejowa Expresu Bernina prowadząca stąd (i z Chur oraz Davos) do włoskiego Tirano w północnej Lombardii. Drugim jest Rotunda – Muzeum Segantini, poświęcone malarzowi Giovanniemu Segantini (1858-1999), który ostatnie lata życia spędził w dolinie Engadiny i pozostawił po sobie sporą spuściznę. Szczególnie słynna jest jego malarska Trylogia – wysokogórskie krajobrazy „Być – Minąć – Stać się". Mając trochę czasu warto też zajrzeć do Engandiner Museum. Regionalnego, w budynku zbudowanym w stylu engadynoskim przez Nicolausa Hartmanna.
Ze zbiorami historycznymi i poświęconymi kulturze oraz sztuce ludowej regionu. W tej dosyć chaotycznie zabudowanej miejscowości, w której wielopiętrowe budowle, zwłaszcza hotele, sąsiadują nierzadko ze starymi, niewielkimi domami, przewodniki zachęcają do obejrzenia też paru zachowanych zabytkowych, ale i nowych budowli. Należą do nich m.in. Stara Szkoła – Altes Schulhaus przy placu, oczywiście, Szkolnym (Piazza da Scoula). Była Pijalnia Wód (Trinkhalle) – bo są tu źródła wód mineralnych z dużą zawartością żelaza. Studnie Bylandt-Brunnen i Mauritiusbrunnen.

Budują nadal

A także sporo domów i kameralnych pensjonatów lub gospód zbudowanych w regionalnym, engadyńskim stylu. No i hotele. M.in. wspomniany już Kulm, ponadto Carlton, La Margna, Palace, Schweizerhof, Suvretta House czy Reine Victoria. Z nowych budowli zaś Chesa Futura zbudowana w 2003 roku według projektu architekta Normana Roberta Fostera. W St. Moritz buduje się zresztą nadal dużo. Na każdym kroku widać pracujące dźwigi i wznoszone nowe obiekty. Byłem tu już przed kilkunastu laty, mogę więc porównywać, jak wiele zmieniło się. Chociaż tym razem trafiłem na jeden z 43 zdarzających się tu nie słonecznych, a nawet deszczowy dzień w roku.

{gallery}19048{/gallery}
Na szczęście już następnego ranka pojawiło się, początkowo skryte za mgłami, słońce rozjaśniając widoki miasta, wsi, uzdrowiska i jeziora oraz okolicznych gór. A okolice są tu piękne, ze znakomitymi trasami do wędrówek. M.in. z przepięknymi panoramami ze szczytu Piz Nair (3057 m n.p.m.), na który wjeżdża się dwiema kolejkami linowymi oraz przez kwadrans podchodzi pieszo. Czy znacznie dłuższa, samochodowa trasa przez alpejskie przełęcze Albula i Julier, w zimie nierzadko zablokowane przez śniegi. Ale ruch kołowy odbywa się wówczas słynnym tunelem. Na te atrakcje, niestety, nie starcza mi już czasu.

Warszawa